22 lipca 1944 roku – paradygmat socjalistyczny (cz.2)

fot. red. M.Sz.

Jednakże, czy to było coś innego, niż spotkałoby nas, gdyby do Bugu doszły wojska aliantów zachodnich? Przecież tzw. rząd londyński był jeszcze bardziej ubezwłasnowolniony i marionetkowy w sensie politycznym, niż Polski Komitet Wyzwolenia Narodowego. Proszę pamiętać, że Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, nawet nie zaproszono na defiladę w Londynie, będącą zwieńczeniem wysiłku wojskowego aliantów zachodnich w II Wojnie Światowej. Natomiast Wojsko Polskie – maszerowało po Placu Czerwonym, na prawach braterstwa broni – uświęconego krwią poległych bohaterów, którzy swój szlak chwały zapisali od Lenino do Berlina! Może przypomnijmy sobie katastrofę w Gibraltarze? Nadal nie jest ujawniona! Może cofnijmy się nieco dalej – jak rząd Polski i Prezydent zostali internowani w Rumunii, o co bardzo silnie zabiegali nasi ówcześni zachodni sojusznicy! Ktoś będzie mówił o demokratycznej legitymacji rządu i Prezydenta w Londynie? Przecież nawet sami alianci w końcu cofnęli im uznanie i poprosili, żeby przestali żartować. Naprawdę znajmy historię własną, tragiczną, okrutną, ale ją znajmy. Nikt na Zachodzie wówczas nie chciał za nas nadstawić głowy, a żeby nie zwycięstwo ZSRR, to alianci zachodni w końcu dogadaliby się z Niemcami, po usunięciu przez tamtejsze elity Adolfa Hitlera. To nie był czas rycerstwa i chwalebnych czynów! To był czas wielkiego masowego zabijania, gdzie my przegraliśmy na wszystkich frontach, płacąc nieskończoną daninę krwi. W tym wiele tej krwi utoczono przez niemożliwą do opisania głupotę naszych elit i tych, którzy uzurpowali sobie prawo do reprezentowania Narodu. O 1 sierpnia nie można jeszcze otwarcie pisać, dramat tej rocznicy jest zbyt duży, ciśnienie zbyt olbrzymie, jednak trzeba mieć świadomość, że ci którzy “dali przyzwolenie” nie ponosili za to odpowiedzialności. Siedzieli bezpiecznie i wygodnie w Londynie, paląc cygara i pijąc drogie alkohole – wszystko finansowane za pomocą złota, zdeponowanego u naszych sojuszników, które wcześniej wywieziono ze straconego kraju. To się w głowie nie mieści, że niektórzy z tych ludzi uznawani są za bohaterów i nawet mają swoje place i ulice!

Jeżeli ktoś myśli, że jakby do Warszawy po wojnie wrócił tzw. rząd londyński i to on by rządził, to Polska miałaby się lepiej, a Polacy żyli dostatniej, ten jest w wielkim błędzie, bo nie rozumie tego jak miele koło historii. Nie chodzi tu nawet o pomoc z USA, nie chodzi nawet o granice, które prawie na pewno byłyby inne na Zachodzie i Północy, co ukierunkowałoby nasz rozwój na kolejne kilkadziesiąt lat. Chodzi przede wszystkim o to, jakie byłoby miejsce zwykłego człowieka w takiej „wolnej” Rzeczypospolitej Pana, Wójta i Plebana. Możemy być pewni, że nie byłaby inna, niż była przed wrześniem 1939, o ile nie zostałaby zakonserwowana w ramach stosunków z czasów niemieckiej okupacji. To oznaczałoby stratyfikację społeczną, wielkie podziały, czapkowanie, nietykalność elit i skupienie państwa – na ich powodzeniu i ich dobrostanie. Nie byłoby reformy rolnej, nie byłoby masowej industrializacji, nie byłoby tego wszystkiego, czego doświadczyliśmy jako społeczeństwo dzięki bezpieczeństwu socjalnemu, jakie gwarantował nam paradygmat socjalistyczny. Być może rozwój generowany etatystycznie i kapitalistycznie byłby w niektórych wymiarach o wiele bardziej efektywny, jednak proszę nie mieć złudzeń, nie byłoby 1000 szkół na 1000 lecie. Raczej 1000 folwarków i pałaców…

Polska Rzeczpospolita Ludowa dokonała egalitaryzacji naszego społeczeństwa, skończyła się Rzeczpospolita fornali, parobków, kuchennych i panów! To jest jej największa, niepodważalna i mająca epokowe znaczenie zasługa. To jest największy zysk z 22 lipca 1944 roku, który czyni poniesione w wyniku tego procesu ofiary – niebezowocnymi. Zapłaciliśmy cenę jako społeczeństwo i jako Naród, bo jak wiadomo pewna mniejszość narodowa była nad reprezentowana w aparacie terroru i przemocy. Jednak to była cena, jaką płaci się za rewolucję, bo mieliśmy wówczas do czynienia z prawdziwą rewolucją. Oczywiście, to było równanie w dół, dawano punkty za pochodzenie w dostępie na studia – ale czy to samo nie dzieje się dzisiaj w USA, w ramach polityki afirmacji tzw. Afroamerykanów? Czy ktoś to krytykuje? W ogóle czy ktoś odważy się to krytykować?

Rzeczywistość płata figle i można sobie krytykować socjalizm i pluć na PRL, uważając ten czas za czas zmarnowany w trwaniu naszej państwowości. Mniej więcej taka jest wymowa dominującej części obecnie ważnej, oficjalnej narracji historyczno-politycznej. Jednak obecna władza, nie robi niczego innego, jak wraca do mechaniki działania PRL-u i naszego społeczeństwa, jakże konserwatywnego w tym okresie. Z tą różnicą, że zastąpiono – wielkiego brata – co więcej, ideologię opartą na dialektyce, zastąpiono dogmatami religii i jej oddziaływaniem na życie społeczne. Natomiast polityka społeczna, gospodarcza, generalne ujęcie roli państwa w gospodarce i relacji pomiędzy społeczeństwem – państwem i jednostką a państwem, jest dokładnie takie samo, w tym znaczeniu że jednostka ma się podporządkować pod wolę państwa. W tym modelu reprezentowaną przez nową jedynie słuszną partię, mającą jeden i jedyny – jedynie słuszny mandat z namaszczenia wiodącej religii i jej pomazańców, a to wszystko jest pięknie umocowane w wielkim sojuszu i specjalnych stosunkach z nowym wielkim bratem. Oczywiście fikcyjnie, jednak właśnie to jest najgorsze. IV-ta Rzeczypospolita uwierzyła podobnie jak PRL – we własną propagandę, chociaż autor zna wiele opinii, że wówczas telewizja państwowa była lepsza. Nie chodzi tylko o „Kabaret Starszych Panów”, ale generalnie o przekaz, który w warstwie komentarza politycznego po prostu był inteligentniejszy. Jednak, nie można się dziwić, bo poziom kształcenia w socjalistycznych szkołach i na socjalistycznych uniwersytetach – po prostu był wysoki…

6 komentarzy do “22 lipca 1944 roku – paradygmat socjalistyczny (cz.2)

  • 23 lipca 2021 o 09:54
    Permalink

    Słuszna i racjonalna ocena.

    Popieram.

    Odpowiedz
  • 23 lipca 2021 o 10:03
    Permalink

    Fantastyczne podsumowanie. Nic dodać nic ująć.

    “Oceniając z perspektywy dzisiejszej znaczenie Manifestu Lipcowego powinniśmy wyzbyć się zbędnych emocji i skrajnych ocen. Był to niewątpliwie akt, mający na celu legitymizację władzy sił prokomunistycznych i proradzieckich. Zważyć jednak należy, że w lipcu 1944 roku – karty zostały już rozdane. Nie było żadnych realnych szans na alternatywną drogę rozwoju ówczesnej Polski. Manifest i dekrety PKWN były aktami porządkującymi sytuację w kraju ogarniętym pożogą wojenną. Jednocześnie podkreślić należy doniosłość zmian społeczno-gospodarczych, które zostały urzeczywistnione w wyniku Manifestu, w tym reformy rolnej, która trwale przeobraziła strukturę społeczną polskiej wsi.
    Czy zatem Manifest Lipcowy jest symbolem odrodzenia Polski jak utrzymywała propaganda PRL-u, czy też jej zniewolenia, jak wynika to z obecnej narracji historycznej? W moim przekonaniu takie skrajne oceny rażą jednostronnością, mając charakter polityczny i ideologiczny. Dokonując oceny uwzględniać należy całokształt uwarunkowań wewnętrznych i zewnętrznych ówczesnej Polski. Z tej perspektywy Manifest Lipcowy był z całą pewnością przejawem realizmu politycznego i geopolityczną koniecznością.”
    Michał Radzikowski
    https://myslpolska.info/2021/07/22/manifest-pkwn-miedzy-odrodzeniem-a-zniewoleniem/

    Odpowiedz
  • 23 lipca 2021 o 11:02
    Permalink

    Też popieram, jak @inicjator! Wspomnę tylko jeszcze, że ELEMETARNA logika każe uważać J.W.Stalina za OJCA Polski. Wiem, że paru to ruszy, ale jak zapytał jeden trzeźwy z Londynu – z kim chcesz wracać na Wołyń i bić się z rezunami ! KISZKA ! A “jagiellońska” opcja była jedyną u idiotów w Londynie.

    Jeszcze śmieszniej jest na Ukrainie – warto pokazać durniom mapę Europy sprzed 1939 !
    Ukrainy NIE MA ! Jest Polska, Czechosłowacja, Węgry i Królestwo Rumunii sięgające niemal po Odessę ! Ale powiedz Ukrom o ich prawdziwym OJCU – Stalinie . Zabiją !

    OUN i UPA postawili na Hitlera, chcieli być niejako słowiańską POLICJĄ na kresach, mordującą wg. zlecenia lub samodzielnie Polaków, Rosjan i Żydów . Ale Hitler powiedział NIE ! I KICHA .
    Co nie przeszkadza im czcić Bandery I Suchewycza jak OJCÓW Ukrainy . Żałosne !

    Jeszcze bardziej ŻAŁOSNE są wycia naszej klasy politycznej ws. NS2 i jak to zostali zdradzeni ( o świcie?) . Najbardziej makabryczną i żałosną koncepcją jest zmuszanie przez Zachód Rosji do CIĄGŁEGO tranzytu gazu przez Upadlinę . Mam nadzieję, że po końcu umowy zaprzestaną finansowania tranzytem wrzodu na ciele Europy i potencjalnego źródła WOJNY !!!

    Psychologicznie to “kapitalna” koncepcja – nienawidzę cię i twojego gazu , chętnie bym cię zamordował ( Odessa 2 maja ) , ale MUSISZ tłoczyć swój wredny gaz przez moje terytorium, bo mam z tego kasę, mogę go kraść i zwiększać dowolnie opłaty za tranzyt. III RP też tak ma !

    Odpowiedz
    • 23 lipca 2021 o 14:07
      Permalink

      @fly

      Racja, a na Ukrainie to wygląda mniej więcej tak, oczywiście żałośnie:
      https://demotywatory.pl/5059757/Wypaczone-wnuki
      Generalny Plan Wschodni Niemców, przewidywał także eksterminację Ukraińców (65%), a więc gdyby przestali być już potrzebni i użyteczni to poszliby na odstrzał, jak reszta Słowian, pozostali byliby zgermanizowani. Czy ktoś na tej Ukrainie ma jeszcze trochę honoru Słowiańskiego?, aby o tym sobie przypomnieć i odrobić lekcje z historii najnowszej?
      http://pl.wikipedia.org/wiki/Generalny_Plan_Wschodni

      Oni się wykastrowali mentalnie i nie można już ich uznać za Słowian (oczywiście nie wszystkich a tych lokai zachodnich interesów), zbyt dużo pozostało tam niemczyzny.

      Odpowiedz
  • 23 lipca 2021 o 13:22
    Permalink

    Tak sobie dumam 🙂 że gdyby Polska znalazła się po ‘tamtej stronie”, (Ameryka doszła do linii Bugu- jak teoretyzuje K.) to wcale nie skutkowałoby przedłużeniem socjalistycznyj sanacji (bieda, nędza bezrobocie …) – Polska MUSIAŁABY BYĆ ze względów politycznych oczkiem w głowie Zachodu, ekspozyturą zachodniego świata kapitalizmu (który po wojnie dawał niezłego kopa) taką kontrą była NRF vs. ZSRR
    a w drugą stronę ekspozyturą socjalizmu ,świata radzieckiego, (parę lat później “po Fulton” linia poszła na północy ‘nieco” dalej na zachód) była NRD, kontra świat amerykański.
    W NRD ze względów ideologicznych dbano by nie brakowało niczego (nawet ptasiego mleka), nieważne
    że w tym czasie im dalej na wschód tym było siermiężniej “okienka wystawowe” ustrojów politycznych musiały błyszczeć
    dosłownie! I błyszczały! Po 1989 r. nikt już nie musiał niczego udawać i udowadniać…

    @fly. …że ELEMETARNA logika każe uważać J.W.Stalina za OJCA Polski.
    Евгений Спицын. Поляки должны молиться на Сталина https://ok.ru/video/67122748771187-1

    Odpowiedz
  • 23 lipca 2021 o 13:53
    Permalink

    Przypomnę jeszcze kilka prawd na miarę tysiąclecia. Dla niektórych prawiczków intelektualnych i świrów słynna plan Marshalla miał być ratunkiem dla Polski, ale oni nie znają historii albo mają tylko wsteczne “jaśnie pańskie” myślenie, stąd tak wiele fałszu i jadu w ich wypowiedziach.

    Oto syntetyczna prawda o tym planie, lepszej nigdy nie czytałem:
    „Jaka Polska po wojnie”
    „Polska miała przyjąć plan Marshalla? Plan Marshalla zakładał stworzenie z Polski kraju typowo rolniczego. Utrwalał on przedwojenny podział na uprzemysłowiony Zachód i rolniczo-surowcowy Wschód, więc co z tego, że być może łatwiej odbudowalibyśmy domy, drogi i koleje? W dalszym ciągu bylibyśmy krajem rolniczym, bez rozwiniętego przemysłu, bardziej niż kiedykolwiek uzależnionym od innych. A przecież bez uprzemysłowienia nie ma postępu technicznego, nowych technologii. Warunkiem otrzymania pomocy z tego planu było też otwarcie kraju na penetrację kapitału Stanów Zjednoczonych oraz utrzymanie gospodarki wolnorynkowej – ze wszystkimi negatywnymi tego konsekwencjami. Plan Marshalla był zatem nie do zaakceptowania nie tylko przez władze państwowe (początkowo go przyjęły, na szczęście wycofały się), ale także przez odpowiednik przedwojennych władz, Rząd RP na emigracji, który również chciał uprzemysłowienia Polski.
    Skoro mowa o braku suwerenności, przyjęcie pomocy Stanów Zjednoczonych również powodowało jej utratę, tylko na rzecz innego supermocarstwa. W krajach zachodnich armia USA stacjonowała jeszcze liczniej i miała jeszcze większy arsenał niż Armia Radziecka w krajach bloku wschodniego. Warto także zanotować, że część amerykańskiej „pomocy” miała postać wysokooprocentowanych kredytów – np. jeszcze w 1969 roku odsetki z planu Marshalla stanowiły 62 % zadłużenia zagranicznego Irlandii. Po zakończeniu wojny świat został podzielony, nie było możliwości zachowania pełnej suwerenności.” – Michał Czarnowski. Przegląd nr 21/2021, s. 5.

    A ile zawdzięczamy tej “niedobrej” żydokomunie? @krzyk58 zawyje z wściekłości, ale trzeba przyznać, że Łagowski trafił w sedno, bo gdyby nie ta radykalna lewica, to wkrótce po wojnie Mikołajczyk manipulując ludem chłopskim przejąłby władzę i oddał na tacy “jaśnie państwu” oraz zachodnim imperialistom, podobnie jak Witos w II RP wyzyskiwany jako pożyteczny idiota przez “jaśnie pańskie” rządy, ale czego oczekiwać było od jego mentalności kułackiej, skoro w swoim gospodarstwie parobków i służbę miał? Szkoda tylko tych wszystkich chłopów, którzy ginęli na strajkach w interesie chłopskich kułaków. Mojemu dziadkowi w 1937 roku też się oberwało i przez to kolejny raz jako parobek musiał zmienić folwark bo terminantkę dostał.

    B. Łagowski – „Okupacja pamięci” (2015 r.):
    „Odtworzenie po wojnie państwa polskiego w tak niezwykle korzystnych warunkach terytorialnych, jak również jego odbudowa i budowa materialna, gospodarcza, jest zasługą polskiej radykalnej lewicy, ze znaczącym udziałem tzw. żydokomuny. Gdyby takiej partii w Polsce nie było, nie mielibyśmy stalinowsko-piastowskiej granicy na Odrze i Nysie. Polska byłaby państewkiem o wielkości Księstwa Warszawskiego, a trzeba jeszcze pamiętać o losie Polaków za Bugiem – zostaliby obywatelami Związku Radzieckiego, bo żadnej repatriacji by nie było. Strona solidarnościowa skraca historię państwa polskiego, wykreślając z niej czterdzieści kilka lat PRL. Głosi, że po PRL zostały tylko ruiny, tak jak ruiny zostały po rządach Platformy Obywatelskiej – według jej rywali.
    Partia radykalnej lewicy, która odtwarzała Polskę po wojnie, a następnie utrwaliła solidne państwo, stając się coraz mniej radykalną i z konieczności coraz mniej lewicową, ma historyczną zasługę wobec narodu polskiego, jakiej nawet w ułamku nie mają partie solidarnościowe, które przyszły na gotowe. Obóz solidarnościowy, niemający rzeczywistej opozycji, ulega procesom gnilnym, a sposobów na odnowienie swojej wyłączności na sprawowanie władzy szuka w pozorowaniu kosztownych przygotowań do wojny, której nie będzie, chyba że sam ją wywoła.”
    https://www.tygodnikprzeglad.pl/43297-2/

    A co lud zyskał? Oto tylko niektóre zasługi systemu socjalistycznego Polski Ludowej:
    Janusz Rolicki w książce „Nieznośny urok PRL” (Wyd. Zysk i S-ka, 2017) podaje, że w latach 70-tych PRL: „Rozbudowano bazę urlopową dla załóg robotniczych i kolonijną dla dzieci (na co wskazuje też prof. Witold Kieżun w swojej książce). Urlopy zagraniczne stały się powszechne, na wakacje do Bułgarii, Rumunii, na Węgry wyjeżdżało rokrocznie 9 milionów ludzi, a 700 tysięcy na Zachód. Do wyjazdów nie były już niezbędne zaproszenia od rodzin z zagranicy.
    Rozbudowano spółdzielcze budownictwo mieszkaniowe, lokatorzy płacili 10 procent wartości mieszkań lokatorskich. Natomiast za mieszkania własnościowe płacili 25 procent. Równocześnie dbano o wysokie spożycie zbiorowe. Było to jednym słowem istne 500 plus do kwadratu”. Cyt za: K. Lubczyński, Czego nie wiemy o PRL?, Trybuna z 18-20 maja 2018 r., s. 12.
    Gospodarka III RP to hańba dla styropianowych elit.
    https://obserwatorpolityczny.pl/neoliberalizm-sie-cofa-ustala-sie-nowy-porzadek/
    https://www.youtube.com/watch?v=kVgVhXJWLi0

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.