Historia

17 września nadal boli, ale jutro będzie 18 września

 17 września 1939 roku nadal boli, cios w plecy konającego państwa, cios w plecy walczącego Narodu, zdrada ze strony państwa, które kilka lat później kazało nazywać się bratnim. Na temat tej nieszczęsnej rocznicy już pisaliśmy [tutaj].

Ponieważ nie da się pomścić tej rocznicy, trzeba z nią żyć. Niestety ona nadal boli, nawet jeżeli uświadomimy sobie, że stanowiła historyczną konieczność której nie byliśmy w stanie się przeciwstawić i którą już wówczas rozegraliśmy tak naprawdę nie wiadomo jak. Kraj upadł we wrześniu pod ciosami trzech zaborców – Niemcy, ZSRR i Słowacja długo się nie cieszyły trupem Rzeczpospolitej.

Jak jednak żyć z przetrąconym kręgosłupem? Wojny nie było a była napaść, rozstrzeliwania, wywózki, Katyń…, inne. Czy kiedykolwiek nawet po krótkim zastanowieniu się nad genotypem tych zdarzeń będziemy w stanie przejść nad nimi do porządku dziennego? Udawać, że nie ma problemu?

Przecież na milczeniu zgwałconego Narodu z wyrwanym kręgosłupem opiera się cały pojałtański porządek światowy, zapomnienie o Wschodzie, o przeszłości. Czy ktoś wyobraża sobie dzisiaj opuścić Kraków, Łódź i Warszawę? Czy ktoś wyobraża sobie układać życie z tymi, którzy mieli krew ojców, dziadków i mężów na rękach? Przecież tego się nie da nawet opowiedzieć na spokojnie, przez co przeszliśmy w trakcie ostatniej wojny! Tego nie da się omawiać bez emocji, jak zwykłej wojennej opowieści, gdyż to nie była zwykła wojna. To była wojna nowego typu mająca na celu zniszczenie państwowości – coś niespotykanego od czasów wojen Rzymian z Kartagińczykami!

17 września jest datą szczególną, której nie da się zapomnieć, ale nie ma też, czego sobie przypominać, gdyż na to wydarzenie zasłużyliśmy sobie sami – absolutnie mętną polityką. Chyba nie było, bowiem czegoś, co nasze przedwojenne elity mogły jeszcze zepsuć – skłócając się ze wszystkimi sąsiadami.

17 września uczy nas, że nie można opierać się na lichych gwarancjach, co więcej zawsze trzeba uważać na zdrajców i agenturę. Zdrajcy i agenci są wśród nas, także dzisiaj, być może nawet czytają te słowa. Niestety najgroźniejsi są ci, którzy nie wiedzą, że pozwalają się wysterowywać przeciwko sprawom polskim. Pożytecznych głupców i pospolitych d…..i u nas niestety nie brakuje, oj przydałby się Feliks Dzierżyński, oj bardzo dużo miałby do roboty.

17 września jednak o wiele bardziej uczy nas pokory, albowiem mając takich sąsiadów jak my, możemy przetrwać i rozwijać się tylko i wyłącznie pod warunkiem umiejętnego zachowania się. Nie możemy polegać nawet na bloku sojuszy, albowiem tego typu scenariusze już przerabialiśmy. Jedynie polityka symetrycznych relacji – a przynajmniej na tyle symetrycznych na ile się da, ze wszystkimi sąsiadami może nam zagwarantować balansowanie w regionie. Liczy się głównie to, w jaki sposób umiemy się odnaleźć nie, jako języczek u wagi, na której szali ktoś stawia odważnik, ale jako właśnie ten odważnik. Musimy mieć na tyle liczący się potencjał, żeby przyjemność przejechania się czołgami przez nizinę centralną – zabolała, nawet bardzo zabolała. Dlatego potrzebujemy broni masowego rażenia i środków jej przenoszenia – to wsparte stosunkowo silnym potencjałem konwencjonalnym mogłoby nam zagwarantować zdolność zniechęcenia każdego z sąsiadów przed agresją.

Nie myślmy, więc o 17 września w kategoriach 17 września. Myślmy już o dniu następnym, myślmy o tym, co możemy zrobić 18 tego września i każdego następnego dnia, żeby wzmocnić państwo i wzmocnić możliwości przetrwania i rozwoju Narodu.

Bez względu na to jak to boli, nie można stale tkwić myślami wśród ofiar i strat, ponieważ zatracimy się w smutku. Mając depresję i zacietrzewienie historyczne nie będziemy w stanie niczego zbudować, niczego nowego stworzyć, a wiadomo z historii, że nie ma takiej reduty, której nieprzyjaciel nie potrafiłby w końcu zdobyć. Nie potrzebujemy już wspominania i jęczenia, jaką krzywdę nam wyrządzono. Trzeba pragmatycznie budować siłę i gromadzić zasoby, tak żeby w godzinie próby przede wszystkim nie być samemu a nawet jeżeli byśmy musieli znowu stanąć sami w polu – nieprzyjaciel musi się liczyć z tym, że to będzie jego ostatni bój. Albo nas zabije i pokona, albo sam zginie w kuli ognia lub od niewidocznych mścicieli. Nigdy więcej nie możemy przegrać, możemy się przyłączyć do silniejszego, ale nie możemy przegrać, ponieważ będzie to ostatni raz. Jutro będzie 18 września, pójdźmy do przodu…

5 komentarzy

  1. Zgadzam się z każdym słowem. No….może z tą nostalgią do Feliksa bym polemizował.Od siebie dodam potrzebę porządnej i uczciwej edukacji historycznej obejmującej niegodziwe i głupie a przemilczane historie z dziejów II RP../np. burzenie Cerkwi w 1938r/

  2. “…Pożytecznych głupców i pospolitych debili u nas niestety nie brakuje, oj przydałby się Feliks Dzierżyński, oj bardzo dużo miałby do roboty…” – co za kretyńska myśl i tęsknota.

    “Tylko w ciągu trzech lat wojny domowej od 1917 do 1920 ludność europejskiej części Rosji zmniejszyła się o 6 milionów, dla porównania, podczas całej pierwszej wojny światowej, zginęło trochę ponad 3 miliony żołnierzy rosyjskich i 300 tysięcy cywilów. Przynajmniej 1/3 ofiar wojny domowej zginęła z polecenia pana łubianki Feliksa Dzierżyńskiego”.
    http:// http://www.histmag .org/ 7971

    • Szanowny Seniorze,
      od dłuższego czasu z prawdziwą przyjemnością czytam pańskie komentarze w OP. Trafiają w sedno, inteligentnie komentują i uzupełniają teksty autorów oraz wypowiedzi innych komentatorów…

      • Pani Reno,
        za ciepłe słowa dziękuję.
        Lubię sprawiać przyjemność i sam jej doznawać.
        Szkoda, że wylękniona cenzura w OP nie pozwala na szermierkę słowną on more sophisticated level, kryjąc się za dziurawym parasolem “zawsze mamy rację!”, bo przecież gołym okiem widać, że nie zawsze.
        O tempora! O mores!

  3. (Pan) Kazimirka

    witaj krakauerze

    musze przyznac, ze sie stesknilem za Toba 🙂
    (nie jest tak, ze sie zawsze z Toba zgadzam, ale … tym bardziej chyba powinno byc Ci milo, ze wlasnie jak sie nie zgadza ktos z Toba, to zdazyl Ciebie polubic, to nawet wazniejsze niz “miec racje”)

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.