Historia

17 września 1939 czyli retoryka historyczna jako aktualny klin polityczny

Rydz-Smigly_Maszerowac Source: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Rydz-Smigly_Maszerowac.jpg

17 września 1939 roku jest wykorzystywany w retoryce historycznej rządzących jako aktualny klin polityczny. Nieszczęściem jest rok wyborczy, w którym wykorzystanie elementów polityki historycznej jest standardem. Jednak nie jest to standard równoważny, ponieważ nawet w epoce dobrej zmiany widać wyraźne różnice, w wykorzystaniu retoryki wspomnień 1 września, ukierunkowanej na Niemcy (z pominięciem Słowacji – również agresora), a tej skupionej na 17 września – wycelowanej we współczesną Rosję i Rosjan.

Historyczna różnica pomiędzy wydarzeniami z 1 września a 17 września była zasadnicza. 1 września mieliśmy do czynienia z napaścią Niemiec na Polskę, a 17 września wojska ZSRR wkroczyły na jeszcze nie zajęte przez Niemców tereny opuszczanego przez elitę rządzącą państwa polskiego, czy raczej tego, co z niego zostało. Potwierdza to Marszałek Edward Rydz-Śmigły w swojej dyrektywie ogólnej z 17 września 1939 roku z Kołomyi: „Sowiety wkroczyły. Nakazuję ogólne wycofanie na Rumunię i Węgry najkrótszymi drogami. Z bolszewikami nie walczyć, chyba w razie natarcia z ich strony lub próby rozbrojenia oddziałów. Zadanie Warszawy i miast, które miały się bronić przed Niemcami – bez zmian. Miasta do których podejdą bolszewicy, powinny z nimi pertraktować w sprawie wyjścia garnizonów do Węgier lub Rumunii.”. Mówimy więc o ocenie tamtego wydarzenia jako o wkroczeniu wojsk ZSRR, – to była ocena naczelnego dowódcy rozbitych wojsk polskich i faktycznego dzierżyciela władzy państwowej. To oczywiście nie było bezcelowe, tylko wysoce polityczne zachowanie Marszałka, który doskonale rozumiał realia ówczesnej polityki. Przecież rok wcześniej sam nawoływał żeby maszerować do Cieszyna. Te słowa Marszałka są bardzo ważne, bo to ostatnie słowa niezależnych polityków polskich, którzy wprowadzili nas do sytuacji bez wyjścia we wrześniu 1939 roku, kilka dni później już z Rumunii już jako uciekinierzy na łasce zachodnich wywiadów, wypowiadali się inaczej.

Na pewno jednak, co można powiedzieć na podstawie powyższego – 17 września władze Polski nie oceniały działań ZSRR za działania wojenne, nie nakazały społeczeństwu walki z ZSRR, inaczej niż w samoobronie. Dzięki temu były możliwe późniejsze porozumienia Sikorski-Majski (30 lipca 1941), utworzenie Wojska Polskiego w ZSRR, jego częściowe wyjście na południe oraz chwalebny i bohaterski udział Żołnierzy polskich, walczących u boku Armii Czerwonej w wyzwalaniu ziem polskich spod niemieckiej okupacji.

1 października 1939 roku w jednym z przemówień Winston Churchill, mówił wprost o działaniach ZSRR z września, jako o działaniach zabezpieczających ich własne interesy. Oryginalne przemówienie można posłuchać na stronie internetowej „International Churchill Society”, interesujący nas fragment jest od około 1:10, jednak warto przesłuchać całość, gdzie pan premier mówił o wizji armii radzieckiej jako przyjacielu i sojuszniku Polski stojącej na linii, chroniącej ZSRR.

Dokładnie w ten sposób wówczas postrzegano relacje międzynarodowe, Zachód – nasz sojusznik! Nie miał realnych pretensji do ZSRR o jego działania zabezpieczające ludność białoruską i ukraińską na byłych terenach państwa polskiego. Nie nastąpiło żadne realne działanie dyplomatyczne, co więcej również nie postrzegano ZSRR jako sojusznika Niemiec, co usilnie stara się wmówić nam krajowa propaganda histeryczna. Nie można popełnić większego błędu, niż oceniać faktów historycznych z perspektywy współczesnego chciejstwa politycznego.

Niestety to dzieje się w naszym kraju, gdzie współczesna Rosja jest utożsamiana z ZSRR i jest kreowany mit wspólnej napaści Niemiec i ZSRR (milczy się o Słowacji) na Polskę. Kreowanie symetryczności tych działań jest bardzo ryzykowne historycznie i zabójcze politycznie, ponieważ Adolf Hitler już w swojej „Mein Kampf” wydanej w 1925-1927, pisał jasno o przestrzeni życiowej dla Niemców na Wschodzie i walce z bolszewizmem. Więc nikt nie mógł mieć i nie miał żadnych złudzeń w ZSRR.

Z powyższych powodów należy oceniać fakty historyczne takimi jakie one były. Uwaga, nie podlega dyskusji że działania ZSRR z 17 września 1939 roku były wymierzone w Polskę i były poprzedzone tajnym układem z Niemcami. Nikt faktów historycznych tutaj nie kwestionuje i kwestionować nie będzie. Jednak postarajmy się zrozumieć, że każdy suwerenny kraj, wykorzystuje w swojej suwerennej polityce, takie instrumentarium, jakie posiada. Zadajmy sobie proste pytanie, czy będąc przywódcą ZSRR wówczas, dali byśmy zająć Hitlerowi całą Polskę, mająca kluczowe położenie w regionie, a tym samym pozwolić wojskom niemieckim na zajęcie dogodnych pozycji strategicznych do spodziewanej inwazji? Po niemieckim ataku w 1941 roku liczył się każdy kilometr. Proszę popatrzeć na mapę, północno-wschodnie rejony b. Województwa Wileńskiego, to o wiele, naprawdę wiele bliżej do Moskwy i Sankt Petersburga, niż spod Brześcia.

Nie dziwmy się więc, że w grze strategicznej, jaka rozpoczęła się jeszcze w Monachium i miała na celu zaspokojenie Hitlera przez państwa zachodnie kosztem Europy Środkowej i pchnięcie niemieckiej agresji na ZSRR, ten kraj aktywnie się bronił – wykorzystując wszelkie możliwości w celu odsunięcia wojny od swoich granic i przeciągnięcia jej w czasie, na tyle na ile to było możliwe.

Oceniając ówczesne wydarzenia, należy uwzględnić politykę państw Zachodnich, których głównym celem było skierowanie agresji niemieckiej na Wschód. W pierwszej kolejności poprzez konsumpcje Czechosłowacji, którą wydano Niemcom wbrew wszelkich praw człowieka i poszanowania suwerenności państw. W drugiej kolejności wystawiono Polskę, wobec której NIE DOTRZYMANO żadnych zobowiązań sojuszniczych. W dalszej kolejności miała być agresja na ZSRR, jednak Rosjanie byli na to za mądrzy, żeby dać się od razu wciągnąć do wojny, przy czym – o czym warto pamiętać, oferowali pomoc Czechosłowacji, niemożliwą do przeprowadzenia ze względu na zachowanie rządzących Polską. Pamiętajmy – wrzesień 1939 to pochodna Monachium, gry politycznej, w której naiwnie się wystawiliśmy i ponieśliśmy jako Naród totalne konsekwencje. Natomiast ci, którzy do tego swoją polityką doprowadzili, uciekli z kraju razem ze złotem przez Zaleszczyki…

26 komentarzy

  1. Dokładnie nie dotrzymano żadnych zobowiązań, Zachód nas osrał.

  2. Bardzo dobrze napisane, świetnie oddaje rzeczywistość taką jaka była.

  3. Jasne 17 września Polska napadła się sama… A 1 szego to wkroczyło NATO

  4. Q… w dwa tygodnie przegrali Polskę…

  5. Zgadza się, wszystko zaczęło się od Monachium. Polityka ministra Becka była zbliżona do obecnej polityki zagranicznej. Niemcy w 1939 roku też nie byli jeszcze przygotowani do wojny . Kto parł na drang nach Osten większość wie zatem nie będę się rozpisywała.

  6. tsaaa ….szkoda tylko że Rosyjscy żołnierz a nie dostali podobnego rozkazu żeby ” Z Polakami nie walczyć ….” szkoda tylko że przy okazji ” wkroczenia” zgin3lo tylu naszych żołnierzy , 50 tyś zostało wziętych do niewoli …napiszcie ile ludności cywilnej zostało eksterminowanych …a Katyń był przecież pokłosiem wkroczenia 17 września …a tych wziętych do niewoli którzy jednak próbowali się bronić np w Grodnie …? powiazaliscie w pęczki i porozjezdzaliscie czołgami …..takue to było ” pokojowe wkroczenie ….”

    • ” W 1939 żaden kraj na świecie nie uważał Związku Radzieckiego za agresora. Wszyscy alianci i Liga Narodów zaakceptowali radzieckie wyjaśnienie, że ZSRR broniło własnych granic oraz pozostawało neutralne w wojnie Niemiecko-Polskiej. Polska i jej lud zostały porzucone przez polityczne i wojskowe przywództwo.
      Stanowisko rządu radzieckiego mówiło, że polskie państwo załamało się i przestało istnieć. Nawet jeśli ktoś odrzuci to sformułowanie, sprawa radziecka jest w dalszym ciągu dość dobrze uzasadniona. W 1958, w samym sercu Zimnej Wojny, amerykański ekspert w dziedzinie prawa międzynarodowego, George Ginsberg, osoba bardzo negatywnie nastawiona do ZSRR, ale – będąca uczciwym i obiektywnym uczonym (co dziś jest rzadkością) – ustaliła, że działania rządu radzieckiego nie były sprzeczne z prawem międzynarodowym (American Journal of International Law, styczeń 1958). Ci, którzy twierdzą, że ZSRR nie miała prawa wysłać swoich wojsk do Polski mówią tym samym, że Związek Radziecki powinien pozwolić armii niemieckiej podejść pod swoją zachodnią granicę z 1939 roku. Żadne państwo na świecie nie zachowałoby się w taki sposób. I prawo międzynarodowe tego od nikogo nie wymagało”.

      ” Nóż w plecy” czy złożenie się w ofierze?

      https://obserwatorpolityczny.pl/pragmatyczne-spojrzenie-17-wrzesnia-1939/
      😅

    • @tomek
      “…a tych wziętych do niewoli którzy jednak próbowali się bronić np w Grodnie …? powiazaliscie w pęczki i porozjezdzaliscie czołgami”

      A może jednak podasz fakty.

    • Wierny Czytelnik

      Tomku ale tu nikt nie pisze o pokojowym wkroczeniu, mówimy jednak o wkroczeniu a nie o napaści – a to olbrzymia różnica faktem jest że postawa Rydza Smigłego spowodowała że w ogóle była możliwa rozmowa z ZSRR bez tego bylibyśmy kością niezgody w koalicji która Niemcy by grali. Nie myślałeś o tym?

  7. Rosyjscy żołnierze nie walczyli z Polakami. Rosyjscy żołnierze wyzwolili Polskę. Jak koś o tym nie wie to jego sprawa. Komentarze typu agent Rosji gdy chodzi o moją osobę proszę sobie darować. Trochę historii czytałam.

  8. Z jednej strony Historia to fakty w kolejności chronologicznej, zaś z drugiej value judgment z elementami zwykłego kłamstwa.
    Zanim zacznie komuś  “wytykać”, trzeba uważnie sprawdzić swoje szafy.
    Ponieważ  Prawda to kij o dwóch końcach (lub rzucanie łajna na  wentylator).
    Kto jak woli.
     

  9. @Kamczatka, doskonale wiem, że historię piszą zwycięzcy jak również wiem, że co najmniej 50% dokumentów odnośnie historii gdzieś nazwijmy to się ulotniła. Ja swoje szafy mam posprzątane i żyjąc na przełomie PRL i III RP mam porównanie. Kamczatka pozdrawiam.

  10. Dla osób pragmatycznie patrzących na historię to jest szokujące potweirdzenie słuszności. Słowa Churchilla są po prostu wielkim policzkiem w twarz dla całej polskiej racji stanu i nasraniem na nasz sojusz… już na samym początku wojny. Gratuluje że coś takiego wynaleźliście i do tego w oryginale

  11. Pierre de la Sacour

    No cięzko się zgodzić, bo tekst jest napisany w taki sposób że daje do myślenia, to nie jest prosta papka propagandowa wzbogacona cyckami jak na nocniku, przepraszam spatniku czy jak się to g. nazywa. Jednak uprzedzony wiem jak podchodzić do waszego portalu i odpowiednio podchodze.

  12. Gdyby nie bylo paktu Ribentropp-Molotow nie byłoby wojny. Stalin zawierając porozumieniem Niemcami de facto jest odpowiedzialny za wybuch II wojny światowej. Tłumaczenie ze zrobił to w samoobronie albo żeby odwlec atak na ZSRR jest totalna bzdurą, ponieważ Niemcy nie mogły by napaść na ZSRR bez ataku na Aliantów (ZSRR dałoby się zaatakować praktycznie tylko przez Polskę).

    • Panie Mieetku… “Mit nr 4 – Inwazja ta naruszyła nawet wówczas prawo międzynarodowe, nie wspominając o obecnych

      – Teraz na Zachodzie zapominają, że Polska wraz z Hitlerem uczestniczyła w rozbiorze Czechosłowacji w 1938 r. Region Cieszyński zajęto pod pretekstem, że mieszka tam wielu etnicznych Polaków. Gwarantem bezpieczeństwa Czechosłowacji na mocy umów międzynarodowych był wówczas Związek Radziecki.

      23 września 1938 r., na krótko przed haniebnym podziałem tego słowiańskiego kraju, ZSRR przedstawił Warszawie ultimatum: jeśli weźmie w tym udział, wówczas Moskwa zniesie obowiązek NIEatakowania Polski w przyszłości. Ale nasi sąsiedzi milczeli. I w ten sposób sami z góry przesądzili swój los, otwierając „bramę dyplomatyczną” dla przyszłej polskiej kampanii Armii Czerwonej.

      W tym miejscu warto przypomnieć słowa Winstona Churchilla, wypowiedziane po 17 września 1939 r .:

      – Rosja prowadzi zimną politykę własnych interesów. Wolelibyśmy, aby Rosjanie stali na swoich obecnych pozycjach (linia Curzona w 1939 r. – wyd.) jako przyjaciele i sojusznicy Polski, a nie jako najeźdźcy. Jednak, aby chronić Rosję przed nazistowskim zagrożeniem, armie rosyjskie musiały dotrzeć na tej linii, powiedział jeden z kluczowych brytyjskich polityków. Oznacza to, że z jakiegoś powodu nikt nie uważał tego za „przestępstwo”, w tym nawet „zachodni sojusznicy”. https://marucha.wordpress.com/2019/09/17/rosyjski-dziennikarz-polska-zrobila-wszystko-by-stalin-zaatakowal-ja-17-dni-po-hitlerze/

  13. Przez jakieś 200 lat, nasi szanowni Zachodni Alianci, dzielili, scalali, kroili, rózne byty państwowe w Europie, Azji, Afryce, Ameryce.
    Ich zbójeckie prawo……
    Od Kongresu Wiedeńskiego, po Monachium, dzielono Chiny, Indochiny, Indie, Meksyk, Turcję, itd.
    Nikt na te fakty nie zwraca uwagi, taka kolej rzeczy jest, że GB, Francja, USA, zamieszane sa w większość tego typu wypadków na świecie- do dnia dzisiejszego włącznie.

    Preludium do nowej konfrontacji i kolejnego podziału wpływów na świecie, była Hiszpania i Abisynia.
    Ukierunkowaniem niemieckiej ekspansji na wschód, było przyzwolenie mocarstw na rozczłonkowanie Czechosłowacji i Polski.
    Gdzieś w końcu Niemcy musieli mieć podstawy wyjściowe i przestrzeń operacyjną…..

    Warto może poczytać Suttona, by wiedzieć co było grane wówczas, i Brzezińskiego, by orientować się, co jest grane obecnie?

    Z punktu widzenia historii i geopolityki, polska krzywda było jedną z mniejszych, które wyrzadzono różnym narodom w imię anglosaskiego imperium.

    Przypomniec jeszcze należy fakt, że pakt Ribbentrop- Mołotow, przewidywał linię rozgraniczenia na linii Wisły. Nie skorzystał ZSRR z tej opcji, w zamian za zajęcie państw bałtyckich i przyzwolenie na atak na Finlandię- po bezowocnych rozmowach na temat przesunięcia granicy.

    Obecne wydziwianie na temat poczynań Stalina jest zabiegiem propagandowym dla tych, którzy się nieco interesują historią świata.
    Niektórym nacjom wolno więcej, niektórym mniej?

  14. @Mietek

    “Gdyby nie bylo paktu Ribentropp-Molotow nie byłoby wojny.”

    Ups.
    To znaczy II SW nie byłoby w ogóle gdyby nie tzw. pakt M-R?
    Czyli  ten ogromny ropień, który sztucznie “hodowano”  prawie 10 lat mógłby samodzielnie otworzyć się bez interwencji chirurgicznej?
    Jak to miało wyglądać?
    Wychodzi majordomus i ogłasza ” Dziękuję wszystkim. Wracajcie panowie do domu.”

    Podoba się to komuś czy nie, ale strategicznie dla ZSRR  tzw. pakt M-R to genialne rozwiązanie w istniejących wówczas warunkach.
    Stalin nie tylko odsunął zachodnie granicy na 250-300 km w obliczu zbliżającej się wojny, ale i wbił klin w oś Berlin – Tokio. Co z kolei pozbawiło ZSRR od wojny na dwa fronty.

  15. wmw

    „Przez jakieś 200 lat, nasi szanowni Zachodni Alianci, dzielili, scalali, kroili, rózne byty państwowe w Europie, Azji, Afryce, Ameryce.”

    – tylko dwieście lat?
    Nie tysiąc co najmniej? Uważam, że ta gangrena jest nawet starsza niż dwa milenia. Ludziom opowiada się a to jedno, a to drugie i ludzie wierzą. Nie mają innego wyjścia, bo jak to sprawdzić na prawdziwość?

    Jaka jest szansa dla ludzi?
    Bo przecież jakaś jest!
    To TERAŹNIEJSZOŚĆ.
    Człowiek skoncentrowany na aktualnym działaniu jest bezpieczny. Dlatego nas wepchali w „politykę historyczną”. W czasach Polski Ludowej, gdy byliśmy zajęci właśnie rzeczywistością, jej budowaniem, było nam – o dziwo? – łatwo. Nie było pod dostatkiem jedzenia, nie było mieszkań i po wojnie ludzie zajmowali pół pokoju w gruzach czy kawałek niezasypanej piwnicy. I co? I mieli poczucie szczęścia. Na głowy nie leciały już bomby, sąsiad był życzliwy i pomagali sobie ludzie wzajemnie. Czyli cechy właściwe dla ludzi były rozwijane i pielęgnowane. Więc kraj mógł się podźwignąć. I ludziom było dobrze.

    Nawiążę do „prawdziwości przekazów historycznych”. Nawet, gdy jakiś ktoś brał udział w bitwie pod łoterlu, no to co on tak naprawdę widział? Nic. Tyle, co wokół siebie. A jak wyglądała „cała” bitwa dowiadywał się potem, od dowódców.

    Tak samo nasi woje pod Grunwaldem, zakuci w zbroje, widzieli tyle, co na długość miecza. No i tak samo powstańcy warszawscy. Każdy z nich widział tylko mały wycinek wydarzeń, a potem dowiadywał się – albo i nie – jak było gdzie indziej, w sąsiedniej kamienicy czy na pobliskiej ulicy.

    No więc jeśli „prawda historyczna” w odniesieniu do niewielkiej, pojedynczej bitwy, tak wygląda, no to jakie są możliwości manipulowania „obrazem całej wojny”?
    A także jej tzw. przyczyn.

    Powiedzieli nam, bo tak zostało ustalone, że „wojnę wywołali Niemcy”. Ale jakim cudem mogło się to im udać? Byli przecież wykończeni I. wojną światową, która dla Niemców przyniosła totalną katastrofę, głód i choroby a także szeroko zakrojoną niemoralność („kabarety” i inne burdele), mające za zadanie odwrócić uwagę ludzi i przenieść ją z żołądka na krocze, zarówno damskie jak i męskie. „To” posiadał każdy i mógł oferować, z tym, że zbyt był ograniczony i załapali się tylko niektórzy. Reszta zmuszona była dziadować i po ludzku się prowadzić z braku chętnych na taki ludzki towar.

    [U nas widzimy próby tegoż, w postaci pomalowanych kolorowo kadłubów człekokształtnych prezentujących głównie ruchy frykcyjne we wszelkich wariantach przed przypadkową publiką, na którą owi działają zwykle z zaskoczenia, żeby im się „akcja” udała.]

    W takich warunkach podsunięcie ludziom jakiegoś hyclera jako zbawcy nie było trudne. Zachwiane I. wojną światową struktury państwowe Niemiec mogły być kształtowane według potrzeb tych owych. I wcale nie mam na myśli „żydów”.
    Może dlatego, że Niemcy byli „ewangelikami”? Bóg raz poddany w wątpliwość nie jest już tym Bogiem, w którego wierzy się bezwarunkowo.

    W przypadku Polski „ciemny lud” brał wiarę w Boga na poważnie i znosił wszelkie ciężary czy to pańszczyzny czy inne przypadłości jakie na lud spadały ze strony jaśniepana.

    No więc Niemcy mając do wyboru dalej płacić anglosysom i żabojadom kontrybucję (która dziwnym trafem szła… no dokąd? Dokąd ona mogła iść..? otóż, ona szła bez żadnych problemów po drodze prosto do ussa!) albo stać się rasą panów mających jedzenia pod dostatkiem wybrali co wybrali. Bestie się w nich obudziły bez trudu, ale nie byli dość bitni i przegrali pod Stalingradem.

    Bezprzykładne bohaterstwo Żołnierzy Radzieckich, ich poświęcenie bez granic, ich wytrwałość mogły nie tylko zrównoważyć ibermenszów żądnych żarcia i przestrzeni, ale także pogonić to dziadostwo tam, skąd ono przyszło.
    O ile Niemcy „walczyli” (tak im powiedzieli) o ibermenszość i przestrzeń życiową, o tyle Żołnierze Radzieccy walczyli o wolność: dla swojego kraju, dla swoich rodzin i dla siebie. W tej kolejności.
    Jest więc oczywiste, że byli nie do pokonania. Oni nie bali się śmierci, więc byli niesłychanie skuteczni.

    Wracając do ustalonych wersji „przebiegu wojny” można przyjąć, że również ustalono tejże wojny przyczynę. W czymś w rodzaju „głosowania co jest prawdą”. Czyli strony prezentowały swoje „argumenty” i na ich podstawie rezygnowały z czegoś by uzyskać coś innego.
    Po to były Jałty i Teherany, a nie po to, żeby „sprzedawać” Polaków i Polskę. Ani Polska ani Polacy nie mieli ciężaru gatunkowego właściwego argumentom, czego Polacy nie chcą przyjąć do wiadomości.

    Na moje oko, anglosysy po nieudanej wojnie numer 1. i po nieudanej rewolucji, która nie rzuciła na kolana Rosjan, mieli w planach zrobić to jeszcze raz: skolonizować Rosję II. wojną światową.
    Przygotowali do tego Niemców nędzą i głodem.

    Ale przedtem „pozwolili” na „uzyskanie niepodległości” przez Polskę. Czy Polacy byli na tyle świadomi narodowo, by chcieć mieć „własne państwo”? Tego nie wiemy i się nie dowiemy. Każdy żywy człowiek w pierwszym rzędzie musi coś jeść, mieć gdzie mieszkać i mieć możliwość zarobić na życie. I jak widzimy, Polakom nie przeszkadza zrobić z angielskiego magisterium w Polsce by potem pomywać gary w kingdomie. Byle funciaki płynęły wartko do kieszeni Polaka, ta wytęskniona zachodnia waluta. Możliwe więc,że postawienie ludzi przed faktami dokonanymi czyniło z większości z nich Polaków, którymi się przedtem nie czuli.

    Można więc zaryzykować twierdzenie, że pierwsze podejście zostało wykonane Polakami. Ale narwali się oni na tą niepodległość i wzięli to na serio. Nauczycielki na dwie zmiany w chłopskich chałupach uczyły pisania i czytania; z rana dzieci, po południu dorosłych. Często dostawały zapłatę w naturze, czy to tuzinem jaj, czy kurą na rosół. Szło więc niespecjalnie po myśli naszych „wyzwolicieli” anglosyskich.

    Zaaplikowany nam Piłsudski okazał się mało waleczny i w sumie nieprzydatny. A Polacy też nie rwali się aż tak bardzo do jakiejś wojny. Szczególnie ze Związkiem Radzieckim, choć straszak w postaci „bolszewika” swoje działanie miał. Ale też tylko do pewnych granic. Polak analfabeta nie był z konieczności głupi, bo swój rozum przecież miał.

    Teraz jest jakby gorzej, choć ludzie niby piśmienni.

    No więc sprawdzono nas w „wojnie z bolszewikiem” w roku 1920. Czyli dwa lata po „odzyskaniu niepodległości”. Czy ZSRR nam w czymkolwiek zagrażał? Nie, bo jakim cudem?
    Rosja carska została rozwalona, dobita „rewolucją październikową” i wojną domową.
    W czasie tej „rewolucji” na ziemie Rosji masowo wchodziły „wojska interwencyjne” – czyje? Ciekawe, co? A no np. angielskie, francuskie, amerykańskie, rumuńskie i reszty tałatajstwa, które chciało się załapać na rabowanie zdestabilizowanej Rosji. Przekształcającej się mimo wszystko w nową państwowość: w ZSRR.

    Na przykład Denikin i Wrangel byli sojusznikami właśnie anglików i od nich dostawali zarówno wskazówki jak i broń. Ale tylko tu, gdzie było to dla anglików ważne, czyli dany obszar był dla nich przygotowywany do obrabowania. I tak, co jakiś czas, anglicy się „wycofywali” (potem wracali po nowe łupy) i statkami „wracali do ojczyzny” ale przecież nie pusto! Aż „swoje” nakradli i wówczas „mogli przegrać”.
    Denikin o tym wiedział, ale jakie miał wyjście?

    Więc sprawa wyglądała wtedy tak, że Rosja była rabowana bez pardonu, Rosjan masowo mordowały owe „wojska interwencyjne” (rzucić można okiem na analogie z dzisiejszym np. Irakiem, Afganistanem czy Libią) a Rosjanom starającym się opanować sytuację robili koło pióra propagandą nazywając ich „bolszewikami” utożsamianymi sprytnie z Leninem, trockim i innymi bandytami, wysłanymi przecież z zachodu do Rosji.

    I wszelkie zbrodnie na Rosjanach przypisywano „bolszewikom”.
    Gdyby to wziąć dokładniej, to „bolszewicy” w tym sensie zachodnim to byliby ich ludzie, wysłani z bojówkami szkolonymi w kingdomach, czyli takie leniny, trockie i kompany.
    Bo to oni spowodowali przewrót w Rosji, doprowadzili do destabilizacji totalnej by przygotować grunt dla „wojsk interwencyjnych” (że też cholery nie wytłukło w czasie I. wojny, ale widać czekały te karakańce na zapleczu na swój udział właściwy), które chciały doprowadzić do skolonizowania Rosji, dzieląc ją między siebie.

    Temat obszerny i pilnuję się, aby nie dać się dygresjom, jednak czasem one ważne i konieczne.

    Dlaczego Lenin podpisał bezwarunkowe zakończenie I. wojny? Komuś musiało to być przydatne. Rosja z tego miała niewiele, bo i ta „rewolucja” i mająca być jako cios ostateczny wojna domowa.
    I mimo to Rosjanie sobie poradzili!
    Stąd nienawiść zachodu do Rosji/ZSRR.

    Rosja miała sprawny przemysł, setki tysięcy zrzeszonych robotników w związkach zawodowych, więc rosyjski robotnik miał sytuację lepszą niż np. robotnik angielski.
    Stąd to usilne odwracanie faktów, szkalowanie Rosjan, traktowanie ich jak narodu nierozwiniętego i tym podobne zabiegi stosowane przez zachód.

    Tak więc rekapitulując: zachód zrobił najpierw (oprócz tysięcy innych np. bratobójczych wojen na tle religijnym) I. wojnę światową, by osłabić Rosję. Rosja miała układ z Serbią i dlatego tam pojechał ten arcy/książę dać się zabić. Mógł jechać gdziekolwiek indziej, ale wysłali go specjalnie tam. Serbii zachód postawił takie ultimatum, że nie było możliwe go spełnić. Więc było jasne, że wojna będzie, bo Serbia nie może inaczej, Rosja zobowiązana jest Serbii pomóc i dalszy ciąg wiadomy. Ta wojna była „potrzebna” do tego, żeby możliwe było zrobienie w Rosji „rewolucji”, a potem wojny domowej.

    No i tyle wysiłku po nic!
    Rosjanie sobie poradzili.

    Stalin był od młodych lat związkowcem. Nie było to więc tak, że „doszedł” on do władzy przypadkiem i musiał się dopiero wpraszać w łaski. Nie, Stalin miał oparcie w strukturach związkowych a te były silne. Dlatego Stalin mógł robić to, co zrobić musiał.
    Wiedział on, że zachód nie popuści i będzie kolejna wojna.

    By stawić jej czoła konieczne było przyspieszyć rozwój przemysłu. Stąd „współpraca” z zachodnimi korporacjami; one chciały robić kasę, a Stalin dostawał to, co było mu potrzebne.
    Polacy widzą to dziwnie wybiórczo, według swojego widzi mi się.

    Gdyby Polacy byli w stanie uwolnić się od zachodnich „dobrodziejów”, którzy „dali nam niepodległość” sytuacja byłaby inna. Widać zobowiązania, jakimi była obciążona „polska niepodległość” uniemożliwiały inne posunięcia polityczne i dlatego musiała być klęska wrześniowa.

    Ludziom nie można powiedzieć wszystkiego, co jest rozgrywane w polityce, ponieważ ludzie tego nie zrozumieją. No i politycy stali by niczym nadzy, nie mając żadnych atutów w politycznych przepychankach.
    I to właśnie umożliwia prezentowanie publice interpretacji faktów, naginanych zgodnie z potrzebami. Niekoniecznie musi być to czymś złym, bo zależy, komu i do czego służy.

    W latach osiemdziesiątych Polska posłużyła do rozwalenia struktur Bloku Wschodniego. Widać V kolumna zadekowana zarówno w ZSRR jak i innych demoludach była na skraju „terminu ważności”, czyli stopniowo wymierała i zachód wiedział, że czas nagli. Stąd nie przebierali w środkach i szli na całego.
    Cel tego przedsięwzięcia?
    Taki sam jak sto lat temu: skolonizowanie Rosji i jej podział na państwa-satelity zachodnich korporacji.

    I znowu już, już, prawie, prawie…już był w ogródku już witał się z gąską…
    I znowu nic.
    Miliony Rosjan umarły z głodu. Masowe bezrobocie, nie było wypłat emerytur, nie było wypłat pensji nawet gdy ktoś miał prac;, był rabunek kraju na skalę masową, dzieci bezdomne wyrzucone z domu przez rodziców popadłych w alkoholizm czy narkomanię. Całe pokolenie stracone.
    I jednak Rosja powstała z kolan!
    Jak to możliwe?

    Kiedyś oglądałam reportaż o Bajkale. Pracownik leśno – jeziorowy opowiadał, że od kilku lat nie dostaje pieniędzy, żadnych. Ale jak zawsze codziennie o świcie wychodzi na obchód, dogląda rewiru i pilnuje przed kłusownikami. Reporter zapytał go, z czego więc on żyje. Na co Rosjanin odpowiedział, że z tego, co daje do życia Natura; bo a to sobie złowi rybkę, a to upoluje zwierzę futerkowe by mieć na paliwo do łodzi i tak mu leci. Ludzie w Rosji mają ogromne zrozumienie rzeczywistości.

    Tego jest Polakom brak. Polak ma raczej nastawienie roszczeniowe i rzeczywistość interesuje Polaka tylko marginalnie.

    Polska jest jak widzimy w takiej sytuacji, że robi Rosji negatywną opinię, wtrąca się Polska w wewnętrzne sprawy Rosji, w to, komu i ile oraz czego ma Rosja sprzedawać czy nie.

    Nord Stream 2 w ogóle nie powinien Polski interesować, bo Polski nie dotyczy. Tak Polacy zdecydowali nie chcąc przesyłu przez nasz kraj.

    I mimo to teraz na forum europejskim Polska wtrąca się w umowy handlowe między Rosją i Niemcami, co ponoć spowodowało ograniczenie przesyłu gazu na zachód. Co Polakom do tego, ile i czego kupują w Rosji np. Niemcy?
    Gdyby Rosja zadziałała symetrycznie, Polacy mieliby duże kłopoty.
    Rosjanie jednak, jak już napisałam powyżej na przykładzie bajkalskiego leśniczego, rozumieją rzeczywistość.

    Jakiś parlament europejski ustalił, że we wrześniu to była napaść ZSRR na Polskę. Czyli jesteśmy w fazie głosowania co jest prawdą, a co nie?

    O ile rząd w Polsce zmuszony „okolicznościami” prowadzi taką politykę, o tyle obywatele mają duże pole manewru i nie powinni bezrozumnie uczestniczyć w szkalowaniu Rosji.

    Ponoć „zmienił nam się suweren” i dlatego są pieniądze na 500+ i inne prospołeczne wydatki.
    Ale jak wiemy, nie ma nic za darmo.
    Czy Polaków stać będzie na to, żeby ignorować „nowe dokumenty historyczne” i kierować się rozumem?
    Przecież widzimy gołym okiem, kiedy jest nam dobrze, a kiedy źle. Transformacyjny suweren doprowadził Polskę do ruiny, a Polaków do nędzy.
    Obecny suweren „daje kasę”, być może tę, która płynęła do Niemiec i tam mogli być rozrzutni z „niemieckim” socjalem. Bo Niemcom teraz jakby gorzej.

    Wiadomo, że można w nieskończoność powtarzać wciąż te same błędy. Ale po co?

    Można przyjąć, że w ramach „transformacji” Polacy mieli być przygotowani do kolejnej wojenki z Rosjanami. Stąd reanimacja Piłsudskiego, afirmacja przedwojnia tak, jakby wówczas nie było masowej nędzy, bezrobocia i bezdomności. Pokazywane są filmiki z dziewojami, które otoczone są zuchami że hej! Takich dziewczyn z „dobrych domów” było parę procent. Reszta to biedota, zamieszkująca nieogrzewane strychy i piwnice udające mieszkania. „pierwsze piętro pod schodami” to nie żart, ale rzeczywistość przedwojenna.

    Taka, jak dzisiejsza narracja historyczna, musi się zmienić, bo prowadzi do nikąd.
    Ciekawe, jak to będą odkręcać, żeby było znowu normalnie.
    Mimo „baz amerykańskich” nie udało się zmusić Polaków do wojny z Rosją. Oni nam sprzedają, a my kupujemy.
    O ile tych parę tysięcy jankesów nie mogło by nas przed niczym obronić, o tyle ich liczba wystarczyła by, aby przejąć kontrolę nad naszym państwem. Być może dziś już nic im z tego by nie przyszło.
    No to będzie spokój.

  16. Doczytałem do -“I wcale nie mam na myśli „żydów”.’
    Niepotrzebnie umieściła p. ‘wyjaśnienie”, przezornie uderzając się w piersi co by nie być posądzoną o tzw. antysemityzm (cokolwiek znaczy termin) , prze TO obraz w tej części komentarza stał się bardziej zamazany… zwłaszcza w kontekście dokonań tzw. republiki weimarskiej (celowo z małej litery).
    Nie jest tajemnicą albo jeżeli już to poliszynela – kto był siłą sprawczą
    burdelu przeprowadzonego z Niemcami po I wojnie, i w wyniku czego
    ‘urodził się” Adolf Hitler w 33’.

    “Czy ZSRR nam w czymkolwiek zagrażał? Nie…” Tak, dopóki rej w RKKA
    wodził tow. “Trocki”, mam na myśli przeniesienie rewolucji bolszewickiej
    do Niemiec, czyli tam gdzie powinna ‘odruchowo wybuchnąć”. 🙂
    ……………………………..????
    Pani! Toż to sążnista epistoła epistoła pisana zapewne nie na kolanie…. 🙂
    do której nijak – tak na szybko nie da rady odnieść się

  17. Krzyk58

    „Pani! Toż to sążnista epistoła epistoła pisana zapewne nie na kolanie….
    do której nijak – tak na szybko nie da rady odnieść się”

    – jaka epistoła? Ja takie piszę w godzinkę i to z przerwami, bo brzoskwinie obrodziły i robię z nich konfiturki, więc mieszam od czasu do czasu, żeby się nie przypaliły. Serio. Niektórzy suponowali, że działam w kilka osób, ale zapewniam, że solo, zupełnie w pojedynkę i całkowicie prywatnie. Ale oczywiście, każdy ma prawo myśleć co uważa – za słuszne.

    “I wcale nie mam na myśli „żydów”
    – oznacza dokładnie to, co oznacza, mianowicie, że nie mam żadnych „żydów” na myśli. Tak jak Izrael sam się nie zrobił, tak i sami nie zrobili się „żydzi”. Jakiś „antysemityzm” nawet nie przyszedł mi do głowy. Może dlatego, że nie jestem „antysemitką”? 🙂

    „Nie jest tajemnicą albo jeżeli już to poliszynela – kto był siłą sprawczą
    burdelu przeprowadzonego z Niemcami po I wojnie, i w wyniku czego
    ‘urodził się” Adolf Hitler w 33’.”
    – otóż jest to tajemnicą, dlatego nazywane jest różnie i uwaga ludzi kierowana na cele wybrane zgodnie z „zapotrzebowaniem”.

    “Czy ZSRR nam w czymkolwiek zagrażał? Nie…” Tak, dopóki rej w RKKA
    wodził tow. “Trocki”
    – no a tu to co? Jeżeli tzw. trocki był wyekspediowany z ussa do Rosji, no to jakim cudem Polsce miało ze strony Rosji/ZSRR cokolwiek zagrażać? Rosja walczyła sama o swoje przeżycie. Czy w takich warunkach ktokolwiek myśli o jakichś – i to kłopotliwych – podbojach? W osobie trockiego nie Rosja, ale ussa nam zagrażało.

    „…mam na myśli przeniesienie rewolucji bolszewickiej do Niemiec, czyli tam gdzie powinna ‘odruchowo wybuchnąć”
    – dlaczego? Dlaczego tam? Przecież nie po to Niemcy dali kasę na rewolucję w Rosji, by robić ją u siebie. Nie jest żadną tajemnicą, że Lenin był przez szkopów wyposażony w kasę, umieszczony w zaplombowanym wagonie, którego po drodze nikt nie śmiał sprawdzić i tak dojechał Lenin na miejsce przeznaczenia. Nie on sam to wymyślał, nie on sam wyłożył na to swoje pieniądze. Nie on dysponował możliwościami i nie on mógł jechać gdzie chciał i kiedy chciał oraz z kim chciał. Akcja była drobiazgowo zaplanowana, odpowiednio sfinansowana i tyle. Lenin się ze zobowiązań – przekazania majątku Rosji na zachód – wywiązał. Ale mimo wszystko poszło im nie tak, jak było planowane, ponieważ gdy w grę wchodzi tzw. czynnik ludzki jest on elementem najbardziej niepewnym w każdym przedsięwzięciu.

    Ja piszę zaledwie pewne impresje, z których można skorzystać, gdy ktoś chce to zrobić. Jaki ma sens czytanie czegoś, co się samemu już wie? Czy po to, żeby potwierdzić własną wiedzę? No, owszem, mogłoby tak być. Jednak biorąc pod uwagę, że przeznaczeniem człowieka jest jego nieustanny rozwój, no to lepiej jest przeczytać coś nowego, choćby po to, żeby to odrzucić.

    Obejrzałam właśnie jednym okiem na niemieckim arte’ o podbojach, dokonywanych przez katolickie hordy w Ameryce Środkowej i Południowej. (arte,14.35-15.30h, 22.09.19)
    Były ciekawe wypowiedzi na temat „Florentiner Codex” (tak to brzmi z niemiecka) i hodowli koni przez Komanczów.
    W Meksiko Sity (ale wówczas, w XVI w.), w świętym dla Azteków miejscu, zniewoleni Aztekowie zmuszeni byli zburzyć swoją świątynię i na jej miejscu postawić katolicki kościół; z kamieni, z których uprzednio zbudowana była aztecka świątynia. Miejsce to jest w dalszym ciągu święte, więc potomkowie Azteków przed kościołem katolickim świętują swoje tradycyjne święta w tradycyjnych azteckich strojach.
    U nas mamy przykład Częstochowy. U Słowian miejsce to zwane było coś jak „Biała Góra”, czyli miejsce czyste, niepokalane, święte. I co my tam dziś mamy?
    Analogia narzuca się sama, czyż nie?
    No i było też co nieco o Komanczach. Plemię to nie znało koni do czasu przybycia „białych”. Ale szybko zorientowali się Komancze, o co chodzi i w lat kilkanaście byli właściwie jedynymi, liczącym się hodowcami koni, i oczywiście niesłychanie sprawnymi jeźdźcami. Opanowali Komancze ogromne przestrzenie w środku „ussa”, a bladzi od nich właśnie kupowali konie. W sytuacji, gdy bladzi spędzali wszystkich Indian do rezerwatów, Komancze stali im na drodze, bo byli niezależni. Ale od koni byli zależni. No to ussmackie wojsko zrobiło kilka ekspedycji karnych, w ramach których wymordowali Komanczom konie i tym sposobem Komancze mogli być zepchnięci również do rezerwatu.
    Zapisałam sobie na szybko co mówili, bo wydawało mi się to istotne.
    Otóż, w roku 1526(? może nie sześć, a inna cyfra, na szybko coś skrobnęłam i jest niewyraźnie) papież wydał encyklikę, w której stwierdzał, że ziemie bladzi mogą i powinni odbierać „dzikim”! Było to katolickie przyzwolenie na rabowanie ziemi w Ameryce Środkowej, potem Południowej i Północnej, jak się okazało.
    I tu ciekawa rzecz: Indianie chcieli w roku 2005 uzyskać od rządu ussa przywrócenie ziem odebranych im przez bladych, a będących ziemiami plemiennymi i co? Jako kontrargument ussa powołało się na papieską encyklikę z roku – a jakże! – 1526! i ziemi Indianie nie mogą odzyskać w sposób żądany w petycjach z roku 2005.
    Po co to napisałam? Może wskazałam trop? Kto wie? Ale ciekawe jest przecież i tak.

    • @nana. 🙂 Jestem pod wrażeniem (skutecznej) riposty – dodam że generalnie mógłbym pod każdym wywodem podpisać się… jeno …”te drobiazgi”, jako to
      mówią – diabeł tkwi w szczegółach, i zapewne mają rację.
      Pozwolę sobie przytoczyć tylko jeden wątek .” Czy w takich warunkach ktokolwiek myśli o jakichś – i to kłopotliwych – podbojach? W osobie trockiego nie Rosja, ale ussa nam zagrażało.”
      Myślał, myślał o przeniesieniu i roznieceniu rewolucji na zachodzie (po trupie Polski) jeno Stalin uspokoił kosmopolitów gdy przejął władzę powrócił do koncepcji budowy socjalizmu w jednym kraju. Nie rozumiem
      na czym miało polegać zagrożenie ze strony USA ? Pośrednio – tak, gdyż
      wówczas po rewolucji i wojnie domowej ZSRR było pustynią dosłownie
      i w przenośni, nic, (niczego) nie było, masowo kupowano technologie z Ameryki, w każdym powstającym, szanującym się zakładzie główną rolę pełnili ‘inżynierowie” amerykańscy. Anglosasi, głównie Ameryka stawiała na nogi ZSRR, a także w latach 30’ III Rzeszę… 🙂 pro “rewolucyi” – W Rosji nie było żadnej rewolucji bolszewickiej,była rewolucja burżuazyjna (lutowa). W Rosji nie było zorganizowanej klasy robotniczej a aktywistów bolszewickiej partii nie starczyło by na opanowanie straganu z kwasem chlebowym.Ale była za to warstwa burżuazji której formuła prawosławnego,monarchistycznego,imperium nie pozwalała rozwinąć skrzydeł.
      Tzw. rewolucję bolszewicką dokonał jeden człowiek -ochraniający obrady Konstytuanty matros Anatolij Żelezniakow ( za mądrą wiki – https://pl.wikipedia.org/wiki/Anatolij_%C5%BBelezniakow) który w dniu
      6 stycznia 1918r przerwał obrady szacownego gremium a na pytanie jakim prawem!!?? odpowiedział
      bo warta jest zmęczona i chce iść spać (!) 😀 (to bardzo znana fraza :Караул устал, часовые хотят спать)
      Szturm na Pałac Zimowy to tylko sceny z filmu Eisensteina po dziś pokutujące w świadomości przeciętnego półidioty.
      Prawdziwym dramatem była wojna domowa, ale jak powiadam istnieje dosyć materiałów na ten temat. Właśnie kończę ponowne oglądanie
      ‘trylogii” Stanisława Goworuchina – Sz. Kom. nie śmiem proponować
      gdyż wiem że temat dawno temu zaliczony… zastanawiam się,gdzie takiemu
      człowiekowi było bliżej? Z tytułu przynależności do świata artystycznego
      – liberasta (?) Pełniona funkcja- w 2011 kierował przedwyborczym sztabem Władimira Putina, pretenduje do formuły – państwowca. Takij wopros… 🙂
      Ps. “bo brzoskwinie obrodziły i robię z nich konfiturki’ Życzę zimą przyjemnych doznań smakowych przypominających o minionym, kolejnym już z rzędu skwarnym lecie. Swoje w tym roku zjadłem ‘na pniu”, bez wykonywania przetworów,
      jeszcze w końcu sierpnia…
      “Obejrzałam właśnie jednym okiem na niemieckim arte’ o podbojach, dokonywanych przez katolickie hordy w Ameryce Środkowej i Południowej.”
      Zadziwia mnie pani… obejrzała, …bezrefleksyjnie!
      Po prymo: TV na zachodzie pełni rolę uświadamiającą (ukierunkowującą) socjalistyczne masy
      niczym propaganda za Lenina i s-ki. Po prostu – duraczy!
      Po drugie – prymo: czy była mowa o roli protestanckich hord podbijających
      Amerykę północną – po co, lepiej tematu nie poruszać, BO po co kopać swoich?
      W temacie: http://sredniowieczny.pl/nawracali-indian-sila-12-faktow/

  18. @Autor:”Mówimy więc o ocenie tamtego wydarzenia jako o wkroczeniu wojsk ZSRR”
    To bzdura. Byłoby tak jak Autor opisuje, gdybyśmy (dzisiaj!) nie wiedzieli o pakcie Ribbentrop-Mołotow.
    “Wkroczenie” bolszewików było wcześniej zaplanowane i wykonane w porozumieniu z Niemcami.
    Można domniemywać, że gdyby kraje Zachodu nas nie zostawiły i uderzyły na Niemcy, to i tak Armia Czerwona “wkroczyła” by do Polski. Zachowanie polskich władz (nie walczyć) było naturalne. Nie mieliśmy żadnych szans w jednoczesnym starciu z Niemcami i bolszewikami.

    • Sanacyjno-piłsudczykowska Polska miała dłuższe tradycje ‘romansu”
      z III Rzeszą A.Hitlera.

      Gdybać można do woli , ale niczego TO nie zmieni, na Zachodzie wszyscy
      mieli w doopie Polskę i zobowiązania ,(gwarancje, warte tyle co nic) wobec niej.
      Czy DZIŚ jest inaczej? NIE!
      Chodzimy po linie w “piłsudczykowskich buciorach” niepomni przykrych doświadczeń (wiarołomstwa) z niedalekiej przeszłości.

      Ignoranci? Prowokatorzy? “Wszystkiego po trochu”… Rosjanie jeszcze w pierwszej połowie 90’ używali stosownego, dosadnego określenia na
      na nasze polityczne prowadzenie się – całkiem słusznie, zresztą!

    • Nie wiem, na ile jest pan świadomy faktu, że większość granic na innych kontynentach, wykreślona była przez kilka krajów europejskich, do których znacznie później, dołączyły USA?
      Ich państwowotwórcza rola na innych kontynentach, zaczeła się od Wojen Opiumowych, czy bombardowania Osaki przez komandora Perry’ego…..

      ZSRR wykreśliło nowe granice, kosztem Polski.
      W tym samym czasie, na różnych kontynentach, robiono dokładnie to samo, bez takiego medialnego szumu.
      Obecnie, robia to te same kraje zachodnie w kilku krajach, wyznaczając granice, dzieląc terytoria, przesuwając strefy wpływów.

      Mając w garści media, fundusze dla historyków, najemnych dziennikarzy, można przeforsować każdą interpretację wydarzeń.
      Oczywiście, korzystną dla nas z punktu widzenia propagandowego.
      Kto to jest MY, wymaga długich objaśnień.
      Najkrótszym jest “kompleks militarno przemysłowy” wzbogacony komponentem finansowym.

      Wojna to biznes, nic osobistego…..

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.