Historia

11 listopada po raz 101 czyli od Międzywojnia do Dobrej Zmiany (cz.2)

graf.red.

Wojna 1939-1945

Wojna była okresem próby dla całego systemu państwowego i naszego społeczeństwa, które zostało poddane eksterminacji w czasie okupacji. Trzeba sobie uświadomić, że Polska weszła w wojnę z elitami, które były na paseczku aliantów, ale jak z tej Polski uciekli, to ich możnowładcy kazali ich internować. Zastępując ich, zausznikami, których akceptowali jako narzędzia. Czy taki układ można nazwać sojuszem? Tak ekstremalnie nas skrzywdzono, że to w ogóle nie ma precedensu. Jedynie pan Generał Władysław Sikorski, był w stanie się aliantom postawić, zginął w do dzisiaj nie wyjaśnionych okolicznościach, w katastrofie lotniczej, którą przeżył pilot.

W takcie wojny de facto, nie mieliśmy reprezentacji, tzw. rząd londyński, nie był suwerenny bardziej, niż legalizował zagarnianie naszego złota, wywiezionego z Polski przez służby specjalne. Ewentualnie jak szafował życiem Żołnierza Polskiego, który był wysyłany na rzeź pod Monte Cassino, pilnował interesów kolonialnych imperiów na Bliskim Wschodzie. O Powstaniu w Warszawie już nawet nie wspominamy, żeby się nie denerwować. W wymiarze geopolitycznym Powstanie, to ostatnia próba starych elit, na powstrzymanie nadchodzących zmian, których nie byliśmy już reżyserami.

Kto pozwolił tym ludziom szafować życiem cywilów? Jakie ziemskie lub boskie prawo – pozwoliło pchnąć Naród do samobójstwa w obliczu bandyckiego przeciwnika, który z ludobójstwa uczynił codzienność? Dlaczego w naszej historiografii w ogóle się o tym nie mówi? Buduje się pomniki i czyni się wielką pamiątkę heroicznego oporu, poświęcenia i męczeństwa. To wszystko to prawda, tylko kto chciałby szturmować z siekierą – bunkry z karabinami maszynowymi? Jeżeli okupacja miałaby nas czegoś nauczyć, to warto z niej wynieść dwie lekcje: po pierwsze społeczeństwo opiera się na relacjach sąsiedzkich, po drugie – nasze społeczeństwo MUSI mieć swobodny, powszechny i nierejestrowany dostęp do broni palnej, oparty o takie mechanizmy kontroli, które zapewnią nam bezpieczeństwo, ale zarazem pozwolą na obronę w warunkach zagrożenia zewnętrznego. Proszę poczytać „Mrówkę na Szachownicy” pana Jana Kurdwanowskiego, łatwo będzie zrozumieć dlaczego. Będziemy się przy tym postulacie upierać, bo na broń jądrową jesteśmy zbyt biedni, słabi i nikt nam nie pozwoli jej posiadać, nawet w programie natowskim.

Polska ludowa 1944-1989

Polska ludowa umownie, to wszystko od 22 lipca 1944 roku, do początków ludobójczej transformacji na przełomie lat 1989/1990. TO NIE BYŁ RAJ, JEDNAK TO JUŻ NIE BYŁO PIEKŁO. Co więcej, na początku mieliśmy prawdziwą wojnę domową, która pozostawiła dziedzictwo przeklętych. To tragiczny czas, zwłaszcza dlatego, bo znowu elitę naszego kraju wprowadzono z zewnątrz, co więcej była to elita w dużej części oparta na agresywnie mściwej mniejszości narodowej. Do dzisiaj ponosimy tego konsekwencje i nie uporaliśmy się z tragicznym dziedzictwem tego okresu.

Polska ludowa okazała się jednak Ojczyzną dla wszystkich, którzy chcieli przeżyć, godząc się z rzeczywistością. Opór nie miał sensu, marzenia o III Wojnie Światowej w dobie broni jądrowej, to było niebezpieczne szaleństwo, które powinno być piętnowane.

Niestety system, który stworzono był oparty tylko na jednym filarze, istotnym dla naszego społeczeństwa, którym była „pełna miska”. Miska szybko okazała się bardziej pusta, niż pełna. Do tego rząd dusz, cały czas sprawowała instytucja kontrolowana z zewnątrz. Dla której najważniejsze jest to, żeby Polska była jej poddana i już nie jeden raz w historii naszych czasów zachowywała się odmiennie od oczekiwań.

Kraj upadł, władza nie miała poparcia w większości społeczeństwa, które miało roszczenia i oczekiwania i na masową skalę stosowało bierny opór i sabotowanie własnego państwa.

Wielkim dziedzictwem tego okresu był kapitał społeczny, dobrze wyedukowane społeczeństwo i infrastruktura, która scaliła kraj. Wszystko było biedne, szare i często mizerne, jednak większość Polaków nie załatwiała się już do „Sławojek”, za czworakami swojego dziedzica, tylko do porcelany w spółdzielczych blokach! To wielka zdobycz cywilizacyjna, zrobiono wiele, naprawdę bardzo wiele, żebyśmy zapomnieli o skali i znaczeniu tamtych zmian. Chociaż do dzisiaj one definiują naszą codzienność.

Zapraszamy na część 3-cią.

25 komentarzy

  1. Doskonały i powściągliwy opis fragmentu naszej historii.

    Gratulacje!

    Czekam na ZIMNY opis najnowszej historii.

    Bo to co było WCZORAJ, to DZIŚ już historia.

    Amen.

  2. Narodowe Siły Zbrojne 2.0

    Moich dziatkow ze wsi na Kielecczyźnie wywieziono nocą. Związano drutem kolczastym ręce, gardła zalepiono na żywca gipsem. Taką szlochającą, dławiącą się i krwawiącą kolumnę wywieziono na miejsce kaźni i zamordowano. Moich rodziców ukryli, dlatego się urodziłem. Ta bezsilność tkwi we mnie do dzisiaj. Chłopi byli niewolnikami w pańskiej erpe. Gdyby mieli prawo do broni, to by stawili opór. A tak to wszystko co mogli to być bydłem na rzeź. Zbrodni dokonali niemcy i volksdojcze. Dlatego popieram i chce mieć broń. Wolę zginąć niż patrzeć jak ktoś mi zabija żonę czy matkę. Każdy kto myśli inaczej jest zdrajcą i proponuję żeby sobie zagipsował gardło i związał ręce drutem kolczastym.

  3. Ze smutkiem myślę, że jako naród nie jesteśmy zdolni do stworzenia społeczeństwa. Przez wieki niszczono nasze więzi, kulturę i tradycje. Budowano tylko proste feudalne podporządkowanie władzy i współpracującego z nią kościoła. Niszczono wszelkie więzi poziome, eliminowano tradycję i kulturę, oświatę zastępowano indoktrynacją. W rezultacie w miejsce pluralizmu, politycznej i naukowej debaty mamy zewsząd otaczającą nas wrogość. Taki system społeczny wygodny jest do sprawowania władzy. Wrogie sobie jednostki nie są zdolne do zorganizowanego oporu ani kontroli nad władzą. Fasadowa demokracja sprowadza się do wyborów stanowiących w istocie ludowy festyn na cześć “elity politycznej”. Poglądy bowiem i emocje wyborców kształtowane są przez kontrolowany przez władzę aparat propagandowy. Rezultaty są aż zanadto widoczne. Publikowane przez Bibliotekę narodową (jeszcze nie zakazane) statystyki czytelnictwa wyraźnie ukazują nasz marsz w kierunku analfabetyzmu. Może nie było by to tak tragiczne gdyby nie to że szkoła przestała być świątynia nauki stając się pomału przybudówka kościoła. W cykli kształcenia młodych Polaków szkoła więcej czasu poświęca religijnej indoktrynacji niż: biologii, chemii i fizyce; razem wziętych. Będąca przedmiotem zazdrości sąsiadów monogeniczność narodowa poszła już w zapomnienie wraz z masowym napływem ludności imigrującej, która ulega jedynie powierzchownej asymilacji. Wprowadźmy więc powszechną dostępność do broni palnej, byśmy mogli wyładować swoje frustrację, byśmy mogli skutecznie wyeliminować tych których uważamy za wrogów i krwiopijców. Nie zapominajmy jednak że mniejszości narodowe, wyznawcy innych religii, światopoglądów i opcji politycznych również będą uzbrojeni. Czyżbyśmy nie znali takiego obrazu? Ależ znamy go, szczególnie z zasobnych w surowce państw afrykańskich. Czy chcemy w przyspieszony sposób awansować do ich ligi?

  4. Szanowny autorze, opis PRL-u jest zbyt poprawny politycznie i bardzo zachowawczy. W ocenie tego okresu dał się pan wpuścić w “jaśnie pański” punkt widzenia i retorykę octu na półkach a to nie przystoi inteligentnemu człowiekowi. W żadnym systemie w tak krótkim czasie nie doszło do takiego kosmicznego wręcz postępu cywilizacyjnego. Jego wartości niestety nie zdołano utrwalić w pokoleniach Polaków namaszczonych mentalnością feudalną i religijną, stąd upadek.

    Zabrakło ideowej socjalistycznej lewicy laickiej, która zmieniłaby paradygmat myślenia Polaków. Trochę ich było, wywodzili się z reguły z przedwojennej inteligencji szlacheckiej i spolszczonych żydów, ale zdecydowanie za mało, aby ich idee stały się normą edukacyjną i aby pozwoliły zmienić świadomość zniewolonych mas ludowych żyjących w religijnym letargu. Gdy okupacja watykańska kiedyś się skończy, będzie szansa na budowanie nowego kosmocentrycznego paradygmatu kultury, wtedy także imperializm zachodni straci impet. Religijne kły imperializmu zachodniego trzeba wyrwać, a wtedy wróci słońce i “starzy bogowie” do swojego słowiańskiego matecznika.

    Otóż z pustego i Salomon nie naleje. Najpierw trzeba było odbudować ten kraj z ruin feudalizmu i wojny, zaprowadzić ład oraz porządek, a “jaśnie państwo” nie odpuszczało. Gdyby okoliczności międzynarodowe pozwoliły nam wytrwać dłużej w realnym socjalizmie i do władzy doszedłby drugi Gierek, bardziej cwańszy i mniej naiwny, można było kraj wyprowadzić na prostą z zagranicznych długów i zainwestować wtedy więcej w konsumpcję. Popełniono kardynalne błędy polityczne, że odpuszczono Kościołowi i pozwolono mu prowadzić rząd dusz, a na uczelniach wyższych utrzymywano zdrajców. Służby PRL w istocie okazały się za słabe intelektualnie, aby sprostać wojnie psychologicznej, jaką wydano Polakom, chcąc na nowo wprowadzić feudalizm. Zdrajców też było tam sporo. No i ostatecznie się to udało. Teraz lud ma to na co zasłużył, bo zamiast myśleć wolał się modlić.

  5. Miecław: ” W żadnym systemie w tak krótkim czasie nie doszło do takiego kosmicznego wręcz postępu cywilizacyjnego. Jego wartości niestety nie zdołano utrwalić w pokoleniach …”

    Jak rzekł klasyk “Historia idzie naprzód zygzakami i okrężnymi drogami.” Czyli dwa kroki naprzód i jeden krok wstecz. Wprowadzenie sławojek było postępem, teraz mamy ciepłą wodę z kranu i cieszmy się z tego 😉

    • Bible Freak
      Chciałeś zapewne napisać, że wprowadzenie sławojek w II RP było postępem? 🙂 Bo w PRL sławojki każdy szanujący się chłop uwłaszczony na ziemi po folwarku, przy postawionej gliniance w obejściu zaraz sławojkę sobie stawiał. Ba była ona często pierwsza, a potem powstawała na prędce budowana glinianka. To w latach 1945-1960. Od 1960 roku rozpoczął się nowy okres odbudowy wsi, mianowicie stawiano nowe murowane domy z cegły lub pustaka, nawet sobie robionego, z łazienkami i bieżącą wodą z własnej studni, ciepłą z własnego boliera oraz z CO i kanalizacją. I robili to zwykli gospodarze na 5-6 ha ziemi tylko, ci oczywiście co nie mieli w zwyczaju tyle pić, jak przedwojenny chłop z frustracji u żyda w karczmie “jaśnie pańskiej” lub plebańskiej (też takie były). W latach 70-tych ten bym budowy na wsiach i miastach jeszcze przyśpieszył.

      Natomiast miasta to już nowoczesność, taka, że chłopi ze wsi trafiający np. do Nowej Huty byli w szoku, że tak można godnie żyć i mieszkać. Często pochodzili z wielodzietnych przedwojennych rodzin, gdzie kilkoro dzieci spało na jednym łóżku lub na sienniku gdzież w rogu kuchni, czy pokoju, bo zwykle więcej nie było w tych małych chatkach, nie mówiąc o czworakach. Przyjeżdżał taki następnie na wieś do rodziny z takiej Nowej Huty i chwalił się, chwalił i podśmiewał, że rodzice jeszcze muszą do sławojki chodzić i myć się w misce. 🙂

      To był dopiero kosmiczny postęp cywilizacyjny nie dostępny w “jaśnie pańskiej” i plebańskiej II RP dla większości biednego ludu.

      No ale z tymi krokami dwa do przodu jeden do tyłu to faktycznie coś jest.

      Gdyby III RP zapewniła taki postęp w skali PRL, to dziś już nie musielibyśmy się cieszyć z ciepłej wody w kranie, tylko większość żyłaby na bogato. No ale pozwolono na rozprzedanie i zniszczenie majątku narodowego zbudowanego w PRL, to mamy już tylko ciepłą wodę z kranu, póki co i perspektywę ekonomicznej niewoli w najbliższym stuleciu, która nie wiadomo jak się skończy i czy się skończy.

      • “Chciałeś zapewne napisać, że wprowadzenie sławojek w II RP było postępem?”

        Dokładnie tak. Postępem było też utworzenie tzw golędzinowców. W II RP zamiast wysyłać ułanów aby strzelać do protestujących robotników, zaczęto używać specjalne formacje, które BEZKRWAWO scierały się z demonstrantami. To też był postęp cywilizacyjny 😉

        • Ale jednak do końca II RP zginęła cała masa robotników i chłopów od bratniej kuli w imieniu “jaśnie pańskich” i plebańskich interesów. Musiało być ich za mało, tego ówczesnego ZOMO?
          Kiedyś liczyłem i naliczyłem chyba ok. 1300 ofiar reżimu feudalnego i sanacyjnego II RP. A to nie wszystkie, bo z niektórych lat brakowało mi danych. Dane chyba cytowałem swego czasu.

        • Miałeś na myśli przedwojennych sanacyjnych golędzinowców? Byli tacy!
          Była też godna kontynuacja w Polsce Ludowyj, nie ma to jak
          dobra “tradycja” – to też byli “hoplici” z Golędzinowa. 🙂 https://pl.wikipedia.org/wiki/Zmotoryzowane_Odwody_Milicji_Obywatelskiej

      • Prof. Adam Wielomski: Sukcesy dyplomacji rosyjskiej dotyczące konfliktu na Bliskim Wschodzie https://www.youtube.com/watch?v=Ga5KH6_uOfc&t=2427s – Przypominasz sobie Miecławie, iż swego czasu dywagowaliśmy
        nad złożonym zawijasem na Bliskim Wschodzie, konkretnie w konflikcie
        syryjskim – “kto tam jest praw”, problemy i piętrowe nawarstwienia wyjaśnia merytorycznie i logicznie sam prof. Wielomski. Warto….

        Pro twojego kadzenia – przypominam uprzejmie że chłopi w Polsce
        Ludowyj byli obywatelami II (TAK, drugiej albo i trzeciej) kategorii aż
        do późnego Gierka, kiedy to dopiero objęto warstwą chłopską jakąś baardzo
        lichą formą ubezpieczeń społecznych (SKUTKI niżej)) i zdrowotnych. TAK było!
        Wiesz co to był https://pl.wikipedia.org/wiki/Wycug? Mało kto pamięta instytucję wycugu: (gwarowo dożywotnie utrzymanie) jako rekompensatę za podarowany majątek następcy (stępnemu). Najpowszechniej stosowany był na wsi. Gospodarze przekazywali swoje gospodarstwa następcom właśnie za dożywotnie utrzymanie.
        Wieś polska w większości z nostalgią wspomina czasy Gierka kiedy to chłopski wycug zastąpiono „rolniczą emeryturą”, a kredyty rolnicze udzielano za symboliczne oprocentowanie (1% – 3%). O szalbierstwach tej polityki nie miejsce tu pisać. Należy jednak przypomnieć , że „rolniczą emeryturę” mógł otrzymać następca rolnika tylko pod warunkiem przekazania mu gospodarstwa w użytkowanie, a nie na własność (PODKREŚLAM prawne znaczenie terminów !)Rolnikowi, który notarialnie przekazał następcy gospodarstwo na własność emerytura nie przysługiwała. (TAK, tak! – 🙂 ) Zaś społeczny koszt owych darmowych kredytów dotkliwie odczuwaliśmy przez ponad 40 lat. Tak’że, wyluzuj z niekończącymi się, nie do końca należnymi peanami pod adresem… 🙂

        • No wysłucham Wielomskiego, jak znajdę czas.

          A co do chłopów to się grubo mylisz. Oczywiście prezentujesz tu “jaśnie pański” punkt widzenia, jak to chłopi mieli źle w tym PRL-u, a zbuntować “chłopka” zwłaszcza zaczadzonego religią też nie było trudno w niektórych rejonach, więc zaczęły powstawać, jak grzyby po deszczu związki rolników indywidualnych stylizowane na styropian.

          Prawda jest taka, że nigdy chłop nie dostał takich warunków do rozwoju jak w PRL i nigdy nie dostanie. Teraz leją łzy po wsiach i się dziwują, jak to możliwe było kiedyś, że chłop na 7 ha ziemi miał możliwość normalnego utrzymania całej rodziny, a jak był pracowity i potrafił sobie dorobić a nie przepił to i gospodarstwo zmechanizowane miał za Gierka i samochód na podwórku. Teraz bez dorabiania na etacie gdzieś w mieście jest to niemożliwe a wieś powoli wymiera i się feudalizuje.

          Porównaj sobie z biedą w II RP, jak wtedy żyli chłopi, ale nie kułacy co to parobków razem z bydłem trzymali i za miskę strawy u nich robili. Witos opisał to dokładnie w pamiętnikach, zresztą nie tylko on, bo i biskupi powoli zaczynali być przerażeni biedą “jaśnie pańskiej” przedwojennej Polski. A chłopi marzyli wtedy o Polsce Ludowej i ginęli w starciach z sanacją.

          Otóż w PRL chłop nigdy nie był klasą II kategorii. Owszem musiał się dostosować do wymogów nowego systemu i musieli być trzymani krótko, aby im się nie zachciało wzorować na kułakach, bo mentalność feudalna na wsiach pozostała. Trzeba było ich gonić, aby parobków nie zatrudniali za miskę strawy i żeby nie spekulowali, bo przecież trzeba było cały kraj odbudować i miastom zapewnić wyżywienie, stąd przymusowe dostawy. Niestety jak widać jesteś zwichrowany mentalnie przez pochodzenie i nie potrafisz obiektywnie spojrzeć na fakty, co chłopi zyskali w stosunku do II RP, a nie stracili nic, bo zaczęli wychodzić powoli z kurnych chat i glinianek do godnego życia. Wtedy chłop odzyskał w PRL wreszcie swoją podmiotowość, a ty takie farmazony opowiadasz. Oczywiście straciło na tm “jaśnie państwo” i kułacy, którzy już nie mogli żerować na ludzkich nieszczęściu, stąd ten twój ból i taka ocena. Gdyby moja babcia słyszała bezpośrednio taką twoja opinię, to by ci z głowy włosy powyrywała. 🙂

          Nigdy nie dała powiedzieć złego słowa na PRL od początku jego istnienia, mimo że narzekała na ciężkie czasy po wojnie i wyśrubowane plany, ale doskonale rozumiała, że to jest konieczność, aby ten kraj się odbudował i wyszedł na prostą. Tego wymagała prawdziwa solidarność międzyludzka robotniczo-chłopska, co do szału doprowadzało dawnych kułaków i “jaśnie państwo”. I pomyśleć że analfabetka miał więcej inteligencji niż tzw. inteligencja.

          Kiedyś w latach 60-tych gdy byłem małym dzieckiem, przyszedł do naszego domu (miał jakiś interes do ojca) taki chłopek przedwojenny kułaczek (do wielkiego kułaka mu dużo brakowało) i narzekał, że już parobków nie ma, bo wszyscy chłopi się “państwem” zrobili i nie chcą pracować u innych, a on biedny się starzeje i nie daje rady, a nie stać go na zatrudnienie normalnego pracownika. No to wyleciał z domu z hukiem na miotle przepędzony przez babcię. 🙂 Ona swoje przeszła przed wojną u podobnego ścierwa i nie pozwalała obrażać nowego systemu.

          Mam nadzieję, że wiesz skąd się wzięła nazwa “Wycug”? Ano stąd, że dzieci chłopów po objęciu gospodarstwa przekazanego im, gdy już starzy nie mogli pracować i pomagać młodym, wystawiali takich dziadków i babcie na zimno, zwłaszcza na jesieni na dwór, czyli na tzw. wycug, aby szybciej zeszli z tego świata do bozi i zwolnili miejsce w małej chacie. Wiadomo taki staruszek szybciej się przeziębił, złapał zapalenia płuc i przenosił się do bozi, a pleban był zadowolony z kolejnej duszyczki i kasy za pogrzeb.

          W PRL u nas nazywano to “elementem” i polegało na wpisaniu do aktu notarialnego przy przekazywaniu gospodarstwa, tzw. wymówienia sobie miejsca do mieszkania, np. jednego pokoju i świadczeń oraz utrzymania do śmierci. Na wsiach było z tego powodu masę kłótni i problemów, bo młodzi bywało, że nie dbali o rodziców i nie zapewniali tych elementarnych świadczeń do śmierci. I to wszystko ponoć w kraju o chrześcijańskich wartościach w kręgu ludzi wierzących. Skandal.

          Za Gierka problem chciano uciąć i rozwiązać, aby raz na zawsze skończyć z feudalizmem rodzinnym, z tą mentalnością wycugową odziedziczoną po II RP. Stąd świadczenia społeczne emerytalne dla rolników. Problem się rozwiązał dzięki temu i starzy już nie chodzili po pomoc społeczną do gminy, bo dzieci im jeść nie dawały. Od wprowadzenia emerytur rolniczych za Gierka to młodzi rolnicy zaczęli często być zależni od starych rodziców i ich emerytur, jako ostatniej pomocy. Moja babcia przykładowo oszczędzała i pomagała rodzicom z tej emerytury, gdy zachodziła taka potrzeba. Od tego czasu godnie żyła nie licząc na kawałek chleba od dzieci.

          Rozumując twoim sposobem myślenia, to należałoby zabrać także księżom Fundusz Kościelny, aby na emerytury sami sobie pracowali, a nie otrzymywali z dotacji państwowej, czyli z naszych podatków. Taki ksiądz powinien na starość być utrzymywany na plebanii przez swojego następcę i parafian, a nie państwo zagwarantowało im emerytury. Gdyby tego nie mieli, jaka byłaby patologia na plebaniach z tego powodu, że kolejni księża na parafii nie dbaliby o utrzymanie swoich podopiecznych starszych księży. Też zapewne wielu wystawiłoby ich na tzw. wycug.

          Czy na tym straciło państwo? Uważam że nie, bo pieniądze i tak zasilały gospodarkę PRL oraz jej PKB, a zmniejszyły się koszty pomocy społecznej jednocześnie, to tak jak dziś z 500+. Poza tym uważam, że obecnie w III RP straciliśmy dużo więcej i tracimy na tzw. pomocy publiczno-prawnej dla biznesu, także z naszych podatków. Może ktoś kiedyś policzy mając dostęp do danych, w jakim procencie zwiększyło to nasz dług publiczny, a konta szwajcarskie biznesu spuchły. Natomiast gospodarka i tak jest w permanentnym kryzysie.

          Naprawdę trzeba mieć zryty mózg, albo mieć “jaśnie pańską” mentalność, aby nie rozumieć egalitarnego systemu i jego zalet.

          • Chłop w PRLu, nie był objęty ubezpieczeniem zdrowotnym.(CELOWO)
            Nie posiadał praw(CELOWO) do możliwości korzystania na wypadek utraty zdrowia, z form zabezpieczenia rentowego bądź emerytalnego, tak jak to było możliwe w przypadku robotników rolnych.
            Trynd był taki (wówczas) na Wschodzie i Zachodzie aby pozbawiać Polaków stopniowo i systematycznie prawa do własności. Ku pokrzepieniu twojego serca dodam że “ten proces” na Zachodzie czy USA ma również miejsce a przysłowiowy Smish czy Muller jest w zdecydowanej większości
            większym gołodupcem-nawet nie proletariuszem, niż statystyczny Polak Bułgar czy Rumun którzy ‘cośtam” jeszcze posiadają na własność! 🙂

            “Należy jednak przypomnieć , że „rolniczą emeryturę” mógł otrzymać następca rolnika tylko pod warunkiem przekazania mu gospodarstwa w użytkowanie, a nie na własność “.”
            Państwo ludowe ‘drzwiami dla służby, czyli okrężną drogą ” cierpliwie i systematycznie pozbawiało polskich chłopów prawa do własności.
            Jedną z form represji mających na celu zniechęcenie i złamanie chłopa był nakaz do oddawania państwu kontyngentu (przeniesienie
            wzorców z GG – Generalnej Guberni, na PRL), realizowany jeszcze do “młodego Gierka”.
            Czy dziś, czyli po 89’ jest normalniej? Goowno tam.. wypadliśmy z deszczu
            pod rynnę… niektórzy twierdzą że normalniej było “za Hitlera” BO np.
            dziś za rządów socjalistycznych za “zabicie świni” – “skują i zamkną do tiurmy na pare ładnych lat” …3 LATA Wiezienia za zabicie swini – Wsciekly Wyborca PIS
            https://www.youtube.com/watch?v=srddXfR5Y_Q
            A mnie (głupiemu) naiwnemu, marzy się że będzie (kiedyś) normalnie, jak
            w Rosji czy choćby na “ziemiach okrainnych Rzplitej i Rosji” 🙂 ‘pójdę
            se” na bazar, zakupię i przygotuję do spożycia normalne, zdrowe produkty , …….dlatego że “zachut i unia” mierzi (śmierdzi) mnie na odległość….
            Рынок ПРИВОЗ ОДЕССА 2019 https://www.youtube.com/watch?v=2FLMwABTmFw&t=875s

            Czy: САЛО(Грудинка)СУХОЙ ПОСОЛ!
            https://www.youtube.com/watch?v=EsAq5YyuI-I&t=5s
            Ps. Miecławie, oszczędzaj atrament… 🙂 bo TU widzę
            “czeka” na ripostę p. Wojciech!

          • @krzyk58. 13 listopada 2019 at 12:23

            Przeczytaj jeszcze raz ze zrozumieniem to co napisałem. Bredzisz tylko po to, aby dowalić systemowi PRL, chociaż promujesz średniowieczny feudalny system, gdzie chłop był przedmiotem, czyli bydlęciem roboczym, a nie podmiotem, bo to pan za niego decydował o wszystkim praktycznie. W I RP i II RP też nie miał ochrony zdrowotnej i emerytur i jakoś tego nie zauważasz tylko odwracasz uwagę od tamtych systemów.

            Chłopi niech podziękują, że w ogóle jakąś ziemię dostali, bo gdyby feudalny system II RP utrzymał się po wojnie, to mieliby figę z makiem i nadal robiliby za parobków na folwarkach i u co bogatszych kułaków, śpiąc ze zwierzętami w oborze lub gnieżdżąc się w jednej izbie po kilka osób w czworakach. Po wojnie uzyskali więcej, niż mogli się spodziewać i stopniowo system gwarantował im świadczenia w miarę rozwoju kraju. Naprawdę trzeba mieć tupet, żeby tego nie zauważać. Warunek przekazana ziemi następcom jako podstawa uzyskania emerytury rolniczej to dobre rozwiązanie chroniące dzieci tego chłopa. Inaczej chłop mógłby podwójnie na tym skorzystać, ziemię sprzedać, dzieciom nic nie dać, a kasę przepuścić i jeszcze emeryturę brać.

            I tak moim zdaniem komuniści w Polsce byli naiwni (może nawet głupi), że dali ziemię. Równie dobrze mogli wprowadzić tylko przymusowe zrzeszenie się w przedsiębiorstwa, czyli PGR-y z gwarancją zatrudnienia i wszystkimi świadczeniami. Żaden chłop z folwarku by nawet nie pisnął, że jest mu źle, wręcz przeciwnie, chwaliłby jak chwalili sobie pracę robotnicy rolni w PGR-ach zaraz po wojnie. Miałem wujka, który wychował się przed wojną na folwarku w czworakach. Miał 17 lat jak trafił do PGR-u nowo utworzonego, powiedział, że znalazł się po prostu w niebie. 8 godzin pracy a nie 16, jak u “jaśnie pana” przed wojną, szybko się ożenił więc od razu praktycznie dostał mieszkanie gratis w bloku specjalnie dla młodych wybudowanym i to już bodajże w 1949 roku, a 15 lat później, gdy mu się rodzina rozrosła dostał mieszkanie 4 pokojowe. Jaką miał opinię o II RP i “jaśnie państwie” chyba nie muszę ci pisać.

            Sądzę, że gdyby teraz w III RP jakaś władza zaproponowała podobne warunki młodym prekariuszom to gnaliby tam drzwiami i oknami, nawet za pensję minimalną z gwarancją darmowych przedszkoli, żłobków, stołówek robotniczych tanich i pełnym zatrudnieniu rodzin. Nie domagaliby się nawet akcji, udziałów, dywidendy itd. Bo dostaliby świetne warunki egzystencji.

            Nawet nie masz pojęcia, jak młodzi pragną takiego życia. Co raz więcej spotykam takich opinii, że ich rodzice to mieli dobrze, bo mieli Polskę Ludową, która dała im pracę i spokojne życie, starzy to potwierdzają i plują sobie w brodę, że nie zrobili porządku ze styropianami, gdy był jeszcze na to czas. To są wszystko opinie młodych i starych zawiedzionych ludzi.

            Co do wolnego uboju, to w PRL też obowiązywały przepisy, dekret z lat 50-tych, który wymagał, aby rolnik na własny ubój uzyskał zgodę, a z jej uzyskaniem nie było problemu, chodziło tylko o to, aby nie było zbyt dużo spekulacji. Ale i tak w większości praktycznie tych przepisów nie przestrzegano, a milicja jakoś specjalnie nie paliła się do ich egzekwowania. Miało to swoje minusy, bo np. za Gierka, gdy robiono spisy inwentarza pod plany spłat kredytów zachodnich, potem się okazywało, że na papierze i w oborze początkowo ten inwentarz był, a potem wyparował, bo chłopi pokątnie handlowali sobie i nawet planów nie oddawali. Praktycznie nic im się z tego powodu nie działo w czasach Gierka, nikt ich nie ścigał. Za Gomułki i Bieruta jeszcze ścigano, potem już raczej nie.

            Dlatego uważam, że rządzący PRL-em byli głupi, nie to co obecna UE, która krótko towarzystwo wzięła za “mordę” i paszporty powprowadzała, księgowość, masę wymagań, a wszystko pod kontrolą. Chcesz dostawać dopłaty, masz spełniać wymagania, nie to co w komunie, wszyscy wszystko olewali. No i zobacz, jak rolnicy zostali w krótkim czasie wychowani, potulni jak baranki, zapisują wszystko, kolczykują, paszportują, dostosowują się do wymagań weterynarza, bo jak przyjedzie kontrola to muszą być postawione warunki spełnione, jak nie to kara, nawet kryminalna. To jak u “jaśnie pana” w II RP, jak parobek nie zrobił, to jeść nie dostał, a w I RP to jeszcze wychłostano za to i w gąsior zakuto. Tak więc UE to nie komuna, tylko dobrze zorganizowany totalitarny system służący “jaśnie państwu” oligarchii zarządzającej krajową i światową gospodarką. Gdzie tam komunistom z PRL-u się równać z egzekutorami UE. Komuniści byli naiwni jak dzieci, czyli głupi w istocie, bo nie potrafili zorganizować wymagającego systemu i dlatego wszystko pierdykło. Myśleli, że jak dadzą ludziom wolność i bezpieczeństwo ekonomiczne to oni to zaakceptują. Inteligentni i lewicowi tak, reszta potrzebowała “bata” jak kiedyś na folwarku i obecnie w UE. Ten bat obecnie to oczywiście sankcje administracyjne i karne za nieprzestrzeganie przepisów.

            Taka jest prawda, a nie twoja post-prawda.

          • “Przeciętnemu Polakowi Średniowiecze kojarzy się z paleniem czarownic (czego w Polsce nie było), nietolerancją, zacofaniem, głupotą, tępotą, terrorem Kościoła itp. itd. Co bardziej jebnięci w mózg dodają „prześladowania osób różniących się preferencjami płciowymi”.
            Ale co się dziwić, kiedy nawet w muzeach spotyka się takie właśnie „podsumowania” tej wspaniałej epoki, w której rozum spotykał się z wiarą. “https://marucha.wordpress.com/2019/11/02/dlaczego-obrazanie-sredniowiecza-swiadczy-o-braku-rozumu-i-godnosci-czlowieka/

        • do krzyk 58 “wycug” to coś w rodzaju chińskiej emerytury, tam obowiązek utrzymania starych rodziców ciąży na synu i kilkaset milionów ludzi, pomimo postępu, woli mieć synów niż córki, jeden mały syn kosztuje około trzydzieści tysięcy juanów, kradzieże chłopców z wózków zostawionych przez matki przed sklepem nie jest wcale rzadkie. Na prowincji jest ogromne zapotrzebowanie na dzieci płci męskiej. Czyli nawet w tak chłopskim kraju jak Chiny … jakiej kategoriii członkiem systemu jest chiński chłop skoro nie wierzy w jakąkolwiek emeryturę? Wie pan, moje dzieci też nie wierzą w emeryturę, uważają składki za kradzież.

  6. Ja przeżyłem wojnę i dobrze pamiętam 1 września. Stąd mam własne na to poglądy, nieco rożne od Autora. Dziwują także poglądy o karabinie dla każdego. Mieliśmy przecież AK, które w końcowym rozrachunku przyniosła więcej szkód i dramatów niż sukcesów, od dramatu Powstania poczynając do mordowania ocalałych Żydów na Kielecczyźnie i tysiącach zabitych przez Niemców w odwecie. Ani o jeden dzień nie skróciło wojny lub wyzwolenia. Ocaleni rodacy po wojnie nie mieli wyboru ani innego wyjścia. W Niemczech stała milionowa zwycięska armia Czerwona i do niej musiano mieć swobodny dostąp, przez Polskę. Polskę co najmniej przyjazną. Ale dzięki temu mamy najlepsze w historii granice, czego nie potrafimy twórców tego państwa uszanować. Trzeba było żyć, odbudowywać, budować domy i fabryki. Co z powodzeniem czyniono. I uczyć się. Z czego chętnie ja i miliony skorzystały. Okres Polski Ludowej cywilizacyjnie i kulturowo był najlepszym okresem w całej historii. Po czym znowu spadliśmy na dno.

    • @Wojciech. “od dramatu Powstania poczynając do mordowania ocalałych Żydów na Kielecczyźnie”
      Kto mordował? Chodzą (TEŻ) pogłoski że TO robota partyzantki komunistycznej… dlaczego
      i w czyim imieniu powiela pan brudne stereotypy, leje pan wodę na młyn
      syjonistów…
      Staje pan w jednym szeregu w temacie wydarzeń kieleckich z oficjalnymi
      czynnikami rządowymi. MY, Polacy wiemy czyja była to robota
      (prowokacja) i w czyim interesie. A pan tłucze publicznie takie bzdety
      że czytać hadko! 🙂
      WSTYD!!

      • Przemądrzały krzyku, Proszę przeczytaj książkę pani Tokarskiej Bakir pt “Odgłosy pogromowe” https://czarne.com.pl/katalog/ksiazki/okrzyki-pogromowe

        • A ja ze swej strony rekomenduję literaturę uzupełniającą w temacie, książkę Krzysztofa
          Kąkolewskiego, pt. “Umarły cmentarz”.
          “Pogrom kielecki miał przekonać opinię publiczną, ale także rządy wolnych krajów, że zwycięstwo radzieckie i okupacja Wschodniej Europy ma głębokie uzasadnienie, a pozostawienie Polski jako państwa niepodległego, a co gorsze pozwolenie by wróciła armia polska z Zachodu, doprowadziłoby do odrodzenia nazizmu w Niemczech i w Polsce. Oblicze Polaków zostało po 4 lipca dokładnie odmalowane, a obraz ten zachowany jest do dziś i, co pewien czas, przypominany światu. ”
          Czy: Generałowie giną w czasie pokoju” .
          Obie pozycje czytałem dawno temu, prócz wersji książkowej, przypominam
          sobie lekturę odcinkową jeszcze w 90′ na łamach tyg. “Nasza Polska” (?)
          Ps. Dzięki za uznanie (mimo wszystko…) 🙂

          • Pani Tokarska Bakir nie pisze o pogromie kieleckim a o zabijaniu Żydów przez AK w czasie okupacji. To zasadnicza różnica.

          • Mnie nie interesuje co płodzi w swej bujnej wyobraźni
            “ta pani” na pewno postrzeganie dnia wczorajszego i nie tylko, w omawianym przypadku nacechowane jest determinizmem pochodzeniowym (Polacy, goje to nie ludzie). A, TO przekłada się na wyssany antypolonizm z …, niezbyt fortunnie maskowany BO, że potrafi
            ‘rozgrzeszać z uzasadnieniem” to fakt nie tylko prasowy! 🙂 Na przykładzie:
            Joanna Tokarska-Bakir o książce “Złote żniwa” + KO-ME-NTA-RZE!!!!
            https://www.youtube.com/watch?v=EdBfpOzrGRE w przypadku polakożerców Grossów. AMEN!

            https://marucha.wordpress.com/2012/01/17/fikcyjne-10-czyli-ilu-zydow-zabili-polacy/

            P. Wojciech usiłuje ‘obrzucić (mnie) Polaka” – winą. To nie tak Drogi Panie,
            to nie MY Polacy mordowaliśmy (pojedyncze kryminalne przypadki zdarzały się zawsze i wszędzie) TO NAS – Polaków po 44’ w świetle
            ustanowionego zbójeckim prawem – bezprawia, mordowała żydokomuna!!
            I TO jest fakt! Nawet nie “żaden”- prasowy, czyli “gieremkowy”…..tiaaaa…
            Pisze pan “zasadnicza różnica”, takiej nie widzę! JA drogi panie w ramach retorsji 🙂 zaproponowałem lekturę z “mojego punku widzenia”…
            Rekomenduję rówież ze swej strony kanał YT śp. prof. B. Wolniewicza –
            – “głos racjonalny”.

          • Krzyk, “Ta pani” Tokarska Bakir jest profesorem socjologii, bardzo znana ceniona i dzielna w wyjaśnianiu skrywanych tajemnic wojny i losów Żydów. Swoim chaotycznym i niezrozumiałym bełkotem nie dorosłeś jej do pięt, a tym bardziej do lekceważącego traktowania.

          • I co ‘z tego” wynika?
            Nic. Kompletnie nic. Nul!
            Profesora (z horyzontami )
            to ja panu linkowałem
            Pan to skąd ( i ku czemu zmierza?) nadaje, czyżby emanacja ‘Michała”?
            Znalazł się advocatus diaboli – złej sprawy….
            http://multibook.pl/pl/p/Stanislaw-Didier-Rola-neofitow-w-dziejach-Polski/3792
            Zapoznał się? Nie. NO, to z kim i o czym rozmawiam?
            O barwach złotej POLSKIEJ jesieni z niewidomym?
            Z pańskich postów bije po oczach nieskrywaną niczym nienawiścią do Naszej Ojczyzny, zachodzi uzasadnione podejrzenie….
            Pytam retorycznie: Na Boga, skąd pan TO wyssał????

    • Cd. Następny – “Michał z….” Przykro mi….

  7. Z przyjemnością, oglądam czasem film “Znachor”……
    Oprócz wątku romantycznego, mamy tak kapitalny opis socjologiczny polskiej wsi.
    Opieka lekarska?

    Do tego modelu wracamy niepostrzeżenie.
    Wiejskie przychodnie zdrowia, padają wszak jak muchy……

    Być może, zrobiono ze statusem chłopów błąd za PRL.
    Dziedziczenie powinno być objęte normalnymi aktami prawnymi?
    Dlaczego właściciel piekarni czy inny rzemieślnik, miał płacić podatki, również spadkowe, ubezpieczenia emerytalne,a chłop nie?
    Podatek dochodowy powinni płacić bezwyjątkowo wszyscy.
    Z jakichś strategicznych względów, zaniechano takiego rozwiązania do dnia dzisiejszego.
    ZUS zamiast KRUS- to byłoby to.
    Jesteśmy wszak obywatelami tego samego państwa, więc prawa i obowiązki powinny być równe.

    Ps.
    W różnych strajkach, w II RP zginęło jakieś 4 000 protestujących.
    Policja i wojsko się nie certoliła- w porównaniu z PRL.
    Patrząc sumarycznie na zamieszki we Francji czy Hiszpanii, Grecji, gdzie ofiary idą w setki, czy tysiące, PRL to był bardzo łagodny “reżim”.
    Niestety, zachodnia propaganda doskonale nadmuchuje bądź przesłania fakty.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.