100 mld PLN deficytu budżetowego?

fot. red.

100 mld PLN deficytu budżetowego? Spadek PKB o 4,5-4,6%? Co to oznacza? Jeżeli budżet bez deficytu planowano na 435 mld PLN, to 100 mld PLN deficytu oznacza że będzie on wynosił około 23% założonych dochodów! Nasz PKB Bank Światowy w 2018 roku szacował na około 592 mld USD w 2019 roku, jeżeli przyjmiemy że ta wartość miałaby spaść o 4,5% to daje 26,64 mld USD czyli około 565,36 mld USD.

Miał być to rok bez deficytu budżetowego. Oczywiście, nikt nie może mieć pretensji do rządu o to, że pojawiła się pandemia, jak również, że podjął w tej sytuacji takie działania jakie podjął! Jednakże 100 mld PLN deficytu, to jest największy deficyt budżetu państwa o jakim możemy mówić w naszej historii.

Do tego dochodzi przecież jeszcze Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, dochodzi zadłużenie przedsiębiorstw państwowych i całego sektora publicznego. To wszystko nie napełnia nas optymizmem. Ponieważ w przypadku tak wielkich deficytów i presji na tworzenie deficytu – „dla ratowania…”, pojawia się ryzyko inflacji, nad którą nie będziemy panować. Zasada tutaj jest prosta – jeżeli pojawia się więcej pieniędzy w obrocie, to natychmiast rosną ceny, BO NIE DA SIĘ OSZUKAĆ RYNKU. Najlepszym dowodem na to były puste regały sklepowe w PRL, jak władza sypnęła nieco więcej gotówki – natychmiast wszystko znikało, w tym ocet jak były grzyby, ale to wiadomo.

W tej chwili szykujemy się do drugiej fazy pandemii, której należy się spodziewać jesienią wraz z klasycznym, co rocznym i stałym sezonem grypowym. Każdy wie, że tak jest co roku w tym kraju od wieków i jest na to przygotowany mając odpowiednią ilość środków wspierających odporność. Warto również na ten czas się przygotować ekonomicznie, odkładając każdy wolny grosz, jeżeli tylko jest się w stanie. To jest logiczne zachowanie każdego rozsądnego człowieka, jeżeli spodziewamy się problemów i okresu podwyższonego ryzyka, to należy być na to gotowym.

Nasze państwo w kolejnych tarczach rozdaje duże pieniądze, których nie ma, co więcej których prawdopodobnie nie będzie miało, ponieważ gospodarka może nie wytworzyć na tyle więcej dochodu, żeby było z czego ściągnąć tyle podatków, co pozwoliłoby nam na zrównoważenie budżetu. Oczywiście idea podwyższania podatków nie sprawdzi się w okresie kryzysu, bo trzeba stymulować gospodarkę i tak właśnie wchodzimy w spiralę przepalania pieniędzy publicznych, generowanych z długu, przez gospodarkę, która kręci się na jałowym biegu. Miejmy nadzieję, że to się nam nie przydarzy, ponieważ to coś więcej, niż stagflacja, której bano się pół roku temu – przed pandemią. Mówimy o realnym kryzysie, w którym biznes może zwijać skrzydła, ponieważ nie będzie w stanie sprzedać swoich produktów i usług, a co więcej, może nie widzieć szans na sprzedaż w dającej się przewidzieć horyzontem biznesowym przyszłości.

Strategia rządu to ucieczka do przodu, mająca na celu napompowanie gospodarki na tyle, na ile jesteśmy w stanie. Równolegle korzystamy z względnie nie wysokiego generalnego poziomu zadłużenia (w porównaniu do innych krajów Unii Europejskiej), jak również kreatywnej księgowości. Pojawią się unijne pieniądze, zapowiada się piękna suma ponad 700 mld PLN, ile tego będzie w praktyce – na tą chwilę nie ma znaczenia, na pewno jednak każde jedno Euro jest bezcenne dla naszej gospodarki.

Część kosztów utrzymania systemu publicznego jest ponadnormatywnie przerzucana na samorządy. Publiczny system opieki zdrowotnej nie ma tyle szczęścia co telewizja narodowa, sytuacja jest bardzo poważna i żadne kolejne reformy mające za główny sens – likwidację kolejnych łóżek szpitalnych, nie będą przez społeczeństwo akceptowane.

Myśląc o tym, jak zasilić budżet pieniędzmi, niestety musimy się zgodzić, że nasze państwo nawet jakby chciało ma dość trudne możliwości manewru podatkowego. Nie ma rezerw podatkowych, które można byłoby eksploatować. O podatku katastralnym ta władza nie chce słyszeć. Podatki od zysków firm działających w branży on-line, są trudne ze względu na „sojusz” z USA. Podwyższanie podatków pośrednich i akcyzowego – to jazda po krawędzi wytrzymałości systemu gospodarczego. Można przywrócić trzecią skalę podatkową dla osób fizycznych i pomyśleć o odliczeniach dla firm będących jednoosobową działalnością gospodarczą, jednak w tym zakresie każde rozwiązanie, będzie negatywnie postrzegane. Jeżeli chodzi o podatki i opłaty lokalne, to już wszystko stopniowo będzie szło do góry, równolegle trzeba spodziewać się podwyżek kosztu wszystkich usług publicznych.

Wniosek jest jeden i ten sam – już w kolejnym felietonie – jak słaba, zła i poroniona jest neoliberalna gospodarka, że krótkie zakłócenie w równowadze procesów popytowych, było w stanie wywrócić cały porządek rzeczy. W tym zakresie gospodarka socjalistyczna sprawdziłaby się o wiele lepiej, albowiem była przystosowana do funkcjonowania w permanentnym kryzysie.

6 thoughts on “100 mld PLN deficytu budżetowego?

  • 23 lipca 2020 o 06:17
    Permalink

    Chcieli budżet bez deficytu, to mają…

    Odpowiedz
  • 23 lipca 2020 o 09:47
    Permalink

    A to wszystko jest wina Tuska, czy już prezesa? 🙂

    Odpowiedz
  • 23 lipca 2020 o 10:35
    Permalink

    Bardzo słuszny artykuł.

    Zacytuję Autora: “Strategia rządu to ucieczka do przodu, mająca na celu napompowanie gospodarki na tyle, na ile jesteśmy w stanie”.

    Skutki tego pompowania będą w narastającej BIEDZIE całego społeczeństwa.

    Oczywiście obecnie BIEDNI – zbiednieją BARDZIEJ, niż średnio zamożni, a obecnie bogaci – nawet tego nie zauważą, co najwyżej będą zmieniać BMW nie co 3-4 lata – tylko co 5-6.

    I tak już ten NEOLIBERALNY świat jest poukładany.

    Bogaci mają nadal nimi być, bo przecież CHCIWOŚĆ jest DOBRA.

    Amen.

    Odpowiedz
  • 23 lipca 2020 o 17:51
    Permalink

    Artykuł składa się z dwóch części, przy czym tę drugą część stanowi jedynie ostatni akapit.
    Część pierwsza jest rzeczowa i godna uwagi, natomiast część druga (ostatni akapit) to tylko zlepek sloganów. Występujący w niej “neoliberalizm” to rodzaj popularnej ostatnio inwektywy, która ma tę cechę, że mówi dużo o drugim wcieleniu Autora. 🙂
    Proponuję, żeby Autor wyjaśnił najpierw czym się różni klasyczny kapitalizm od “neoliberalizmu”, bo tak to każdy “rozumie swoje”, a wszyscy wiedzą tylko, że to “zło wcielone” winne wszystkiemu. Amen.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.