Polityka

100 dni rządu Donalda Tuska, czyli jak upaść stojąc

 Minęło 100 dni rządu pana premiera Donalda Tuska, jest to jego drugi rząd, stąd też jakakolwiek sumaryczna ocenia pierwszych trzech miesięcy jego rządzenia ma walor jedynie ogólny albowiem, jako premiera znamy go doskonale.

Najbardziej wymownym sygnałem, że skończył się okres sielanki pierwszych miesięcy jest groźne mruczenie premiera o dokonaniu rekonstrukcji rządu. Pan premier po kolei rozlicza swoich ministrów, z przygotowań do „wielkiego skoku”, który zapowiedział nam w swoim exposé. Równolegle narastają tarcia w obrębie samej koalicji rządzącej, albowiem pan wicepremier Waldemar Pawlak z PSL, nie ukrywa już, – że ma zupełnie inne zdanie od pana premiera Tuska w kwestii zasadniczych reform, a nawet rozumienia samego pojęcia, jakim jest reforma. Kamera na jednym z posiedzeń Rady Ministrów – uchwyciła fragment jego rozmowy z kolegą partyjnym panem Markiem Sawickim ministrem rolnictwa. Pan Pawlak bez ogródek podśmiechując się – z powątpiewaniem wyraził się o celowości przeprowadzania reform w tej kadencji, – ponieważ jego zdaniem inni, – czyli następcy też powinni się dołożyć. Tym sposobem, pan Pawlak, z człowieka rozsądnego i państwowca przeistoczył się w to, czym naprawdę w sensie politycznym jest – rzecznika interesu klasowego warstwy uprzywilejowanej, w swojej klasie społecznej. Tusk nie ma wyjścia – chcąc reformować kraj, musi pozbyć się tego człowieka – albowiem koszt, jaki płaci Polska za wstecznictwo i wąskie horyzonty przedstawicieli uprzywilejowanych grup społecznych.

Rządowi przydarzyła się seria PR owych wpadek, a niektórym ministrom wręcz niezrozumiałych, albowiem na poziomie szefa aparatu państwowego – pewnego rodzaju porażki nie powinny mieć miejsca publicznie. Z pewnością wielką cenę za wejście do rządu zapłacił pan Bartosz Arłukowicz, podobnie za własną nieudolność – pani minister Mucha. Ale z perspektywy premiera są to tylko i wyłącznie zderzaki, to on jest dla nas „sterem, okrętem i żeglarzem”. Niektórzy byliby skłonni być może w to uwierzyć, ale pod warunkiem, że okręt faktycznie by płynął a nie był porzucony w stoczni jak ORP Gawron przez ministra obrony narodowej pana Tomasza Siemoniaka.

Trudno jednoznacznie orzec, czym zajmował się nasz rząd przez pierwszy kwartał rządzenia, na pewno nie prezydencją, – która była totalną, absolutną i bezgraniczną porażką – albowiem na tym polu nie udało się osiągnąć żadnego z celów strategicznych – i to nawet wizerunkowo! Chyba także nie przygotowaniami do Euro 2012, albowiem jakoś nie widać postępów jedynie spektakl ze zwolnieniem pana Rafała Kaplera – to dowód, że rząd cokolwiek konstruktywnego w sprawie przygotowań robi – tzn., zwalnia! Ale to zawsze coś – nie bądźmy drobiazgowi. Jakoś nikt nie zauważył, że cała ta impreza ma ohydnie polityczny charakter i została zepsuta już na samym początku jej „ustawiania”, albowiem Kraków, który nie został obdarowany żadną imprezą przez żadną z ekip rządzących – sam z siebie – przyciągnął do siebie aż trzy centra pobytowe zagranicznych drużyn piłkarskich. Jaki z tego wniosek? Że dobre zawsze się samo obroni! A w Poznaniu po raz kolejny trzeba wymieniać trawę, a jak wygląda stadion w Warszawie – oczywiście subiektywnie, ale może to ocenić każdy.

Jednakże bierność pana premiera i części z jego ministrów nie była bezcelowa, to tzw. cisza przed burzą. Faktem jest, że Tusk i PO wygrało wybory dzięki ładnemu krawatowi pana premiera, błękitowi tła, na jakim się fotografował i urokowi jego córki. Premier i partia szły do wyborów nieprzygotowane, dzięki panowaniu nad przekazem mainstreamowych mediów, które nie informowały społeczeństwa o wielkości i ilości realnych problemów – dzięki temu rząd nie musiał przygotowywać na nie odpowiedzi. Rację ma premier Tusk, twierdząc, że żadna partia nie idzie do wyborów z programem wyrzeczeń, cięć i oszczędności! Jednakże ten program trzeba w końcu społeczeństwu (i rynkom!!!) przedstawić, a tutaj minęło 100 dni i słyszymy jedynie o kolejnych przywilejach dla rolników (wcześniejsze emerytury w okresie przejściowym do 2017 roku) oraz wyrzeczeniach i pogłębianiu nędzy dla ogółu. Tak się nie da skutecznie rządzić – nawet w Polsce ludzie ogłupiani przez błękitną „sraczkę” mainstreamowych mediów i różnego rodzaju blogi mniej lub bardziej mądrych nastolatek – nie zapomną takich ciosów. Bo dlaczego ja mam tyrać do 67 roku życia – pomyśli „Kowalski” z miasta, skoro mój brat „Zenek” ze wsi będzie już 12 lat na emeryturze! Przecież oczywistym jest, że Kowalski będzie robił na Zenka! I to 12 lat!

Taka perspektywa – stopniowo jest coraz bardziej uświadamiana przez coraz szersze rzesze społeczeństwa. To właśnie z tego powodu rząd milczał i wybrał politykę małych kroczków, albowiem przedstawienie Polakom prawdy, – do której zrozumienia, (co do źródeł) i zwłaszcza konsekwencji – społeczeństwo nie jest zdolne, bo przez 22 lata było skutecznie ogłupiane medialną „sraczką” – spowodowałoby wybuch, – którego skutków nie możemy sobie nawet wyobrazić. Obrazki z Grecji, gdzie lewicująca młodzież lub upasieni oliwą urzędnicy z ateńskich biur rzucają cegiełkami lub podpalają policjantów to delikatne pląsanie małych dziewczynek w pluszowych pantofelkach – w porównaniu do tego, co potrafią nasi np. górnicy… generalnie związkowcy. Musimy to sobie uświadomić, poza tym jednak (wiem, że to trudno przyjąć bez dowodów za pewnik), ale w naszym rządzie jest prawdopodobnie jedna lub kilka myślących i planujących osób – tacy się nawet tam zdarzają! Dla których „Powstanie” na ulicach Warszawy w przeddzień Euro 2012 nie jest celem rządu! Dlatego ze wszelkich sił rząd będzie tak sterował dyskusją publiczną, żeby wykorzystać zajęcie opinii publicznej „telewizorami” i piwem – wówczas będzie miał bufor w postaci podchmielonego i uradowanego lub zasmuconego wynikami naszych orłów społeczeństwa. To da moment wytchnienia, kiedy to będzie można przepchnąć kilka kluczowych kwestii – nie napotykając na masowy opór i jawny bunt.

Powyższa dywagacja nie jest pozbawiona sensu zwłaszcza, jeżeli uświadomimy sobie, że reformy będą jak zawsze przeprowadzane kosztem najbiedniejszej grupy społecznej, – która ledwo wiąże koniec z końcem i żyje od „śmieciowej” pensji do „śmieciowej” pensji lub zasiłku. Ludzie doprowadzeni do ostateczności, kilku cwanych liderów, może kilka mądrych gadających głów w telewizorze – albo Internecie i mamy w kraju realną wojnę domową – prawdziwe rozruchy głodowe. Należy pamiętać, że musimy się liczyć z działaniami ośrodków, którym zależy na destabilizacji w Polsce – w ogóle!

Wielka szkoda, że pan premier nie zdecydował się na poprawienie kolosalnego błędu premiera Jarosława Kaczyńskiego i przywrócenie III ciego progu w skali podatkowej dla najbogatszych! Wówczas do budżetu wpłynęłoby kilka dodatkowych miliardów złotych, za które można by dokonywać interwencji socjalnych w obszarach skrajnej nędzy, – której w kraju nie brakuje, albo obniżyć stawkę morderczego podatku VAT do 22 lub może nawet 21,5 %? Wielka szkoda, że rząd nie myśli systemowo i ma na uwadze jedynie interesy warstw posiadających! Ten, kto to pierwszy zauważy wygra kolejne wybory, ponieważ to pięta achillesowa tego rządu i całej popierającej go formacji politycznej.

Reasumując powyższe – obecny rząd i pan premier – zrobią wszystko, żeby oznajmić nam niepopularne reformy w sposób możliwie najmniej bolesny. Najśmieszniejsze jest to, że czy to się nam podoba czy nie – powinniśmy popierać ten rząd i zrobić, jako obywatele wszystko, żeby mu się udało, – ponieważ to prawdopodobnie jedyny rząd w dotychczasowej historii III RP – poza rządem T. Mazowieckiego, który może być w pełni zdecydowany na reformy. Czy będziemy mieli kolejną szansę? Tego nie wiemy – a sytuacja jest nieubłagana należy działać już teraz, ponieważ i tak jest za późno. Możemy się śmiać, że ten lub inny minister upadł stojąc, jednakże to od rozwagi pana premiera zależy czy nasz kraj przypadkiem nie upadnie, albowiem bardzo trudno byłoby mu powrotem wstać.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.