1 sierpnia 1944 a rozumienie patriotyzmu tu i teraz…

fot. red.

1 sierpnia 1944 roku, a rozumienie patriotyzmu tu i teraz, to kwestie niestety rozłączne. Dzisiaj miarą patriotyzmu jest twierdzenie w istocie bezrefleksyjne o naturze Powstania. Jakikolwiek głos odmienny, od mainstreamowego – domagający się np. rozliczenia odpowiedzialności władz powstańczych i emigracyjnych za skutki podjętych decyzji – chociażby na płaszczyźnie moralnej, natychmiast jest tytułowany jako zdrada narodowa itd. W tych realiach nie ma w ogóle dyskusji o tym, czym było Powstanie i jakie przyniosło skutki i dlaczego nie mogło się powieść tutaj, w tamtych warunkach – ówcześnie. Dlatego my również takiej dyskusji nie będziemy podejmować i proszę jej nie prowadzić na forum. To są fakty powszechnie znane, przerobione w wielu historycznych opracowaniach.

Można jednak odnieść się do Powstania jako do wzorca patriotyzmu tu i teraz, patrząc jak bardzo wszystko się przewartościowało i w jak odmienionej rzeczywistości funkcjonujemy, a która nadal ewoluuje. Chyba takie spojrzenie jest najcenniejsze i pozwoli nam na uświadomienie sobie w ramach rozważań auto refleksyjnych – gdzie był, gdzie jest i gdzie na pewno nie powinien ponownie znaleźć się nasz kraj. Czy może raczej – uszczegółowiając w jakiej sytuacji geopolitycznej, nie powinien być już nigdy, ale do której zmierza, a coś takiego jak sakryfikacja wszystkiego, co składało się na elementy uczestniczące Powstania, jawi się jako potencjalne przygotowanie gruntu pod uzasadnienie kolejnej tragedii.

Nie będziemy pisać, że jako państwo to świętujemy częściej narodowe tragedie i dramaty, niż zwycięstwa i sukcesy, ale generalnie taka jest powszechna opinia. W najlepszym wypadku świętujemy zwycięstwa, których nie potrafiliśmy wykorzystać geopolitycznie, czy strategicznie, tak jak bitwy pod Grunwaldem. Dodatkowo jeszcze większość świąt państwowych wszelkiego typu, jest zawłaszczona przez jedną z organizacji religijnych o globalnym zasięgu, niestety obecną na ziemiach polskich wystarczająco za długo. Taki obraz całości, powoduje że świętowanie rocznicy. Tak dramatycznej tragedii i mającej, jakże niesłychanie dalekie skutki! Realnie odczuwalne do dzisiaj i jeszcze przez co najmniej dwa lub trzy pokolenia (o ile nie będzie kolejnego dramatu) – nie jest prostą sprawą.

UWAGA NIKT NIE MA PRAWA KWESTIONOWAĆ BOHATERSTWA I MĘCZEŃSTWA ŻOŁNIERZY POWSTANIA, JAK RÓWNIEŻ TRAGEDII MIESZKAŃCÓW WARSZAWY. TO BYŁA RZEŹ, TO BYŁ WIELKI DRAMAT I TO BYŁO WIELKIE BOHATERSTWO. Jednak, jak to wszystko należy rozumieć z ówczesnej perspektywy historycznej, najlepiej tłumaczy pan Jan Kurdwanowski w swojej wybitnej książce „Mrówka na szachownicy”. Nie da się więcej powiedzieć o Powstaniu, w jego ówczesnym kontekście, niż dokonał tego autor i uczestnik tych wydarzeń. Książka jest dostępna darmowo w Internecie i jest to literatura, którą pochłania się jednym tchem.

Jeżeli jednak chodzi o kwestię rozumienia patriotyzmu tu i teraz, to pod egidą obecnie rządzących i za sprawą licznych mediów o charakterze prawicowo-narodowym, zbudowano pewien zlepek świąt i na wpół publicznych rytuałów. Mamy marsze niepodległości, mamy godzinę upamiętniającą Powstanie, mamy liczne uroczystości okolicznościowe upamiętniające np. jakieś epizody partyzanckie lub innych polskich grup zbrojnych, które walczyły w czasie II Wojny Światowej – nie zawsze przeciwko Niemcom i ich sojusznikom, czasami strzelały do Polaków. Mamy cały oficjalny państwowy instytut, pełniący funkcję policji historycznej.

Na to wszystko nakłada się jeszcze zwykła propaganda, tj. np. udowadnianie za wszelką cenę, że klęska Powstania była wynikiem braku oczekiwanej pomocy radzieckiego sojusznika, z którym co prawda nikt niczego nie konsultował, ale to też zostawmy. W końcu usuwanie pomników Kościuszkowców i radzieckich wyzwolicieli, to nie przypadek.

Powstanie dzisiaj uczy nas, że kraj w którym współrządzi ambasador największego sojusznika, a ambasador innego sojusznika jest w stanie, wstrzymać ścieżkę legislacyjną ustawy leżącej w interesie krajowego podatnika, ewentualnie kształt ustaw uzgadnia się ze służbami specjalnymi innego „sojusznika” – jest skazany na hekatombę, która po kilkudziesięciu latach, nie będzie w stanie nawet przedostać się do świadomości elit międzynarodowej opinii publicznej. I niech to będzie komentarz, dla naszej lekcji patriotyzmu – tu i teraz, jaka wynika z Powstania. Jeżeli to kogoś zaboli, a zaboli – to proszę sobie przypomnieć, przed jakim pomnikiem, poświęconym któremu powstaniu – klękał Kanclerz Willy Brandt?

25 thoughts on “1 sierpnia 1944 a rozumienie patriotyzmu tu i teraz…

  • 1 sierpnia 2020 o 09:13
    Permalink

    ‘Nie będziemy pisać, że jako państwo to świętujemy częściej narodowe tragedie i dramaty, niż zwycięstwa i sukcesy, ale generalnie taka jest powszechna opinia. ”

    Kto i kiedy wdrukował Nam nie nasze wzorce – jako nasze (?) narodowe, obowiązujące punkty odniesienia? I po co?

    “Jeżeli to kogoś zaboli, a zaboli – to proszę sobie przypomnieć, przed jakim pomnikiem, poświęconym któremu powstaniu – klękał Kanclerz Willy Brandt?”

    NO, NIESTETY……………..

    !!

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Powstania_Warszawskiego

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Bohater%C3%B3w_Getta_w_Warszawie

    Porównajmy daty odsłonięcia i wyciągnijmy wnioski – czym była i dla kogo tzw. Polska Ludowa
    przynajmniej do 1956 r. a wg mnie do 1968 r.

    “Miasto zrównano z ziemią. I dopiero w tym momencie można było budować od nowa. Ale do tych nowych mieszkań, do tych nowych muzeów, uczelni, instytucji centralnych itp., do nich przyszli nowi ludzie. Powstała nowa Warszawa i nowa Polska. I o to chodziło! Niech dopełnieniem do tego będzie cytat z artykułu “Dwa narody” Adama Doboszyńskiego z 1945 roku: Zniszczenie Warszawy stanowi poważny sukces na drodze do lubelskiego narodu. Historyczne budynki, wspomnienia i powiązania, ludzie żywi, ich mieszkania i pamiątki, wszystko to ciążyło kłodą u nogi. W Warszawie zbyt mało było z Szeli, zbyt dużo z Traugutta.

    Komu na tym najbardziej zależało? Anglikom? A co oni by z tego mieli? To nie ich strefa wpływu. Bolszewikom? A oni co? Przecież nie zburzyli Pragi, Budapesztu, Bukaresztu i Sofii. Z opozycją poradziliby sobie bez burzenia miasta. No więc kto skorzystał? Kto obsiadł nową Warszawę, urzędy centralne, wydawnictwa, prasę, radio i telewizję, kulturę, teatr itp. Znaleźli sobie ludzi nijakich typu Sosnkowski, Okulicki, Bór-Komorowski, Delegat Rządu – Jan Stanisław Jankowski i tym podobnych. I oni, za pieniądze, z głupoty, czy z naiwności, dokonali dzieła zniszczenia. Warszawa została zniszczona, bo Polacy dali się sprowokować. A może przekupić? Możemy narzekać na Stalina i aliantów, ale przede wszystkim powinniśmy zacząć od krytycznego spojrzenia na siebie, na własne wady. Za dużo w nas emocji, za mało chłodnego myślenia, kalkulacji, a może za dużo w nas zdrajców bez skrupułów.

    Nic się nie zmieniło. Ktoś znowu podburza Polaków, naiwnych Polaków, do uczestnictwa w Marszach. Mamy więc Marsz Niepodległości, Marsz Powstania Warszawskiego i czego tam jeszcze nie ma. A oni śmieją się: wasze ulice, nasze kamienice. A do tumanienia nas zatrudniają najzdolniejszych dziennikarzy, którzy uwodzą nas kwiecistą mową i świetnym piórem, ale, co zastanawiające, sami w nich nie biorą udziału, bo zawsze wypada jakieś spotkanie z czytelnikami albo coś innego. Powstanie warszawskie to jeden z – odległych już, ale jakże brzemiennych w skutkach – etapów budowania nowego państwa, w którym Polacy będą obywatelami trzeciej kategorii.

    Powstanie warszawskie to wielka tragedia. Zniszczone miasto i jego ludność, która była zaczątkiem polskiej inteligencji i mieszczaństwa, czyli tego, czego Polsce zawsze brakowało, by być normalnym społeczeństwem. Nie ma usprawiedliwienia dla dobrych chęci i podpierania się patriotyzmem, gdy skutki są tak tragiczne. Ale o tym nie trzeba głośno mówić.
    https://bb-i.blog/2019/07/29/powstanie-warszawskie/

    Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2020 o 11:49
    Permalink

    Z jakiegoś powodu każdy w Polsce boi się powiedzieć prawdę o powstaniu Warszawskim.
    Tymczasem realia wyglądały następująco, Armia Krajowa, oczywista oczywistość, znała rezultaty układów Jałtańskich. To w Jałcie ustalono wschodnie granice Polski na nili Curzona – nota bene Curzon nie był Rosjaninem, był Anglikiem.W tym czasie wyglądało na to ze Polska, jeśli w ogóle powstanie, terytorialnie będzie o połowę mniejsza, satelitą sowieckim i niczym więcej. W tych warunkach, postanie było krzykiem rozpaczy, dramatyczną próbą odwrócenia biegu historii. Dopiero konferencja w Poczdamie sprawiła że Polska z 2 wojny światowej wyszła w przyzwoitych granicach, etnicznie i religijnie jednolita – takiego luksusu nigdy nie miała i z szerokim dostępem do morza, którego również nigdy nie miała. Każdy boi się powiedzieć że układy Jałtańskie okazały się korzystne dla Polski, to w ich wyniku stało się możliwe odtworzenie armii Polskiej, bez układów Jałtańskich nie było by armii Andersa ani Berlinga, obie armie powstały w ZSRR i miały być użyte na froncie wschodnim. Nie można krytykować ówczesnej elity narodu tylko za to, że nie przewidziała Poczdamu.
    Należy również pamiętać o tym, że rezultaty konferencji w Poczdamie spotkały się ze sprzeciwem zarówno Anglii jak i USA.

    Odpowiedz
    • 1 sierpnia 2020 o 18:43
      Permalink

      @Dom
      Powstanie było “krzykiem rozpaczy”, ale tylko “jaśnie państwa” tracącego wpływy i władzę. Było zbrodnią na narodzie polskim.
      https://demotywatory.pl/4789268/Jozef-Stalin-1878%E2%80%931953-o-Powstaniu-Warszawskim-%E2%80%93-bolszewicki

      A teraz poskładaj sobie chronologię zdarzeń z poniższych cytatów i domyśl się w czyim interesie zrobiono powstanie warszawskie. Na pewno nie było ono w interesie ludu – narodu polskiego. Gdyby było wygrane zachód też by się ucieszył, bo miałby kartę przetargową w negocjacjach ze Stalinem i Niemcy mogliby zachować swoje ziemie wschodnie (czyli nasze odzyskane). A to plany radzieckie od początku przewidywały Polskę w nowych granicach ze starymi piastowskimi ziemiami. Cyt. poniżej z początku 1944 roku. Anglosasi mieli inne plany, o czym dalej.

      Z komunikatu TASS (centralnej agencji informacyjnej ZSRR)
      “Konstytucja radziecka ustaliła granicę radziecko-polską zgodnie z wolą ludności Ukrainy Zachodniej i Białorusi Zachodniej, wyrażoną w plebiscycie, przeprowadzonym w 1939 roku. […] Obecnie powstaje możliwość odrodzenia się Polski jako silnego i niepodległego państwa. Ale Polska powinna odrodzić się nie na drodze zaboru ziem ukraińskich i białoruskich, lecz przez zwrócenie jej odwiecznych ziem polskich, które Niemcy jej odebrali. Tylko w ten sposób można byłoby zapewnić zaufanie i przyjaźń między narodem polskim, ukraińskim, białoruskim i rosyjskim. […] Rząd Radziecki nie uważa granic z 1939 za niezmienne.”
      Moskwa, 11 stycznia 1944
      [Stosunki Rzeczpospolitej Polskiej z państwem radzieckim 1918–1943. Wybór dokumentów, oprac. J. Kumaniecki, Warszawa 1991]
      https://histmag.org/Koniec-Kresow-Nieskonczenie-Niepodlegla-17114

      Powyższe radzieckie plany wobec nowej Polski zostały ujawnione zanim powstał jeszcze front zachodni, który ruszył dopiero w kwietniu 1944 roku, gdyż Zachód wystraszył się, że Armia Czerwona dojdzie do Atlantyku. Zachód liczył także, że powstanie warszawskie powstrzyma Armię Czerwoną w natarciu i nie zdąży ona dojść do Berlina, ewentualnie jak się powiedzie, będą mieli swój rząd “jaśnie pański” w Warszawie pod swoją kontrolą. Po to Mikołajczyk pojechał wtedy do Moskwy butnie przystępując do negocjacji mając niby asa w rękawie, czyli wybuch powstania. Nic mu z tego nie wyszło, tak jak i po wojnie próby zainstalowania rządów burżuazyjnych niby demokratycznych, więc spie*dolił do Ameryki zagrożony procesem.

      Jakie były prawdopodobne plany zachodu wobec Polski jako państwa i jej granic:
      “W magazynie z 21 lipca 1944 roku magazyn „Life” ogłosił swoją wizję świata po II wojnie światowej. Niemcy miały zostać podzielone na trzy części, a „rząd światowy”, składający się z USA, ZSRR, Wielkiej Brytanii i Chin, miał administrować światem. W wizji tej znalazła się też przyszła Polska.
      Miała ona zostać pomniejszona o ziemie na wschód od linii Curzona, z których – jak konstatował „Life”, ZSRR i tak nie zamierzał się wycofać. Gazeta przyznawała jednak, że na ziemiach tych dominowała ludność ruska. Jako kompensację za stracone ziemie proponowano przyznać Polsce całe Prusy Wschodnie oraz Gdańsk, z których przesiedlić planowano prawie 5 milionów Niemców. Co ciekawe, zachodnia granica Polski miała zostać nie przesunięta dalej na zachód – a na wschód. Planowano oddać Niemcom tereny zamieszkane zwarcie przez niemiecką ludność, co miało „pozostawić polskie państwo bez istotnych mniejszości”.
      http://www.ahistoria.pl/index.php/2012/11/wizja-polski-na-rok-przed-koncem-wojny/
      Niestety cenzura działa i niewygodne fakty są usuwane z sieci, link u mnie nie działa. Tam była mapka pokazująca te małe księstwo polskie.

      Jeszcze na początku 1945 roku Anglosasi niechętni byli zachodnim granicom Polski:
      „Naprawdę byłoby szkoda napchać polską gęś niemiecką karmą do tego stopnia, że padnie na niestrawność.” – Winston Chuchill podczas konferencji w Jałcie w sprawie zachodniej granicy Polski.
      4-11 luty1945 rok.

      Bylibyśmy więc tylko czymś w rodzaju księstwa warszawskiego. Dlaczego rząd londyński zamiast iść ze Stalinem po wyzwolenie wybrał zachód? Wiadomo chodziło tylko o majątki, w tym te na kresach. Dobro ludu, narodu nie miało dla nich nigdy żadnego znaczenia, poza byciem mięsem armatnim, lokajami i służącymi.

      Z oświadczenia Rządu RP na emigracji:
      „Rząd Polski oświadcza, że decyzje Konferencji Trzech dotyczące Polski nie mogą być uznane przez Rząd Polski i nie mogą obowiązywać Narodu Polskiego.
      Oderwanie od Polski wschodniej połowy jej terytorium przez narzucenie tzw. linii Curzona jako granicy polsko-sowieckiej Naród Polski przyjmuje jako nowy rozbiór Polski, tym razem dokonany przez sojuszników Polski.
      Zamiar trzech mocarstw utworzenia „tymczasowego rządu polskiego jedności narodowej” za pomocą uzupełnienia narzuconego Polsce komitetu lubelskiego przez bliżej nieokreślonych przedstawicieli „demokratycznych partii politycznych polskich i osobistości z emigracji” doprowadzić może jedynie do zalegalizowania mieszania się Sowietów w wewnętrzne sprawy Polski. Dopóki ziemie polskie będą okupowane wyłącznie przez wojska sowieckie, tego rodzaju rząd, nawet w obecności dyplomatów brytyjskich i amerykańskich, nie zabezpieczy prawa do swobodnego wypowiedzenia się społeczeństwu polskiemu.
      Londyn, 13 lutego 1945”
      [Armia Krajowa w dokumentach 1939–1945, t. 5, Wrocław 1991]

      Dopiero w 1945 roku sprawy już były przesądzone dzięki zwycięstwu Armii Czerwonej:
      Winston Churchill (premier Wielkiej Brytanii) w przemówieniu w Izbie Gmin
      Popierając rosyjskie roszczenia do linii Curzona, stanowczo odrzucam i odpieram wszelkie sugestie, że czynimy wątpliwej wartości kompromis czy też działamy ulegając przemocy i pod strachem. […] Polska otrzyma poważne rozszerzenia terytorialne zarówno na północy, jak i na zachodzie. […] Toteż wydaje mi się, że mowa o okrojeniu połowy Polski jest wprowadzająca w błąd. […]
      Marszałek Stalin i Związek Sowiecki składali jak najbardziej solenne oświadczenia, że suwerenna niepodległość Polski będzie utrzymana i do tej decyzji przyłączyły się Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. […] Polacy będą mieli swoją przyszłość we własnych rękach, z jednym zastrzeżeniem, że muszą uczciwie prowadzić, w harmonii z Aliantami, politykę przyjazną dla Rosji. To jest chyba rozsądne.
      Londyn, 27 lutego 1945
      [Armia Krajowa w dokumentach 1939–1945, t. 5, Wrocław 1991]

      Poczdam to już sprawa wtórna i ostateczne pokonanie zachodu z ich nikczemnością, przez Stalina.
      https://demotywatory.pl/4172173/Ile-dywizji-ma-Papiez–Jozef-Stalin-(na-konferencji-w-Poczdamie-1945-odpowiedz-na-slowa-Churchilla-ze-papiezowi-nie-spodoba-sie-przejecie-wladzy-w-Polsce-przez-komunistow)

      Bronisław Łagowski w felietonie „Okupacja pamięci”:
      „Odtworzenie po wojnie państwa polskiego w tak niezwykle korzystnych warunkach terytorialnych, jak również jego odbudowa i budowa materialna, gospodarcza, jest zasługą polskiej radykalnej lewicy, ze znaczącym udziałem tzw. żydokomuny. Gdyby takiej partii w Polsce nie było, nie mielibyśmy stalinowsko-piastowskiej granicy na Odrze i Nysie. Polska byłaby państewkiem o wielkości Księstwa Warszawskiego, a trzeba pamiętać jeszcze o losie Polaków za Bugiem – zostaliby obywatelami Związku Radzieckiego, bo żadnej repatriacji by nie było. Strona Solidarnościowa skraca historię państwa polskiego, wykreślając z niej czterdzieści kilka lat PRL. Głosi, że po PRL zostały tylko ruiny, tak jak ruiny zostały po rządach Platformy Obywatelskiej – według jej rywali.

      Partia radykalnej lewicy, która odtworzyła Polskę po wojnie, a następnie utrwaliła solidne państwo, stając się coraz mniej radykalną i z konieczności coraz mniej lewicową, ma historyczną zasługę wobec narodu polskiego, jakiej nawet w ułamku nie mają partie solidarnościowe, które przyszły na gotowe. Obóz solidarnościowy, niemający rzeczywistej opozycji, ulega procesom gnilnym, a sposobów na odnowienie swojej wyłączności na sprawowanie władzy szuka w pozorowaniu kosztownych przygotowań do wojny, której nie będzie, chyba że sami ją wywołają”.
      Źródło: B. Łagowski, „Okupacja pamięci”, Przegląd z 19-25. 10. 2015, s. 16.
      https://demotywatory.pl/4128789/Jozef-Stalin

      Watykan wobec zachodnich granic Polski:
      “Kwestia wypędzonych Niemców nie była wówczas jedynym zgrzytem na linii Warszawa-Watykan, gdyż Pius XII, konsekwentnie negując polską granicę na Odrze i Nysie Łużyckiej, za żadne skarby nie chciał się zgodzić na utworzenie przez polski episkopat na Ziemiach Zachodnich oficjalnej administracji kościelnej, zezwalając jedynie na funkcjonowanie tam w celach administracyjno porządkowych tzw. rezydentów, ale przy jednoczesnym zachowaniu pełni praw diecezjalnych dotychczasowych biskupów niemieckich, a mianowicie: Bertmana Breitingera oraz arcybiskupa gdańskiego Carla Marii Spletta, który w czasie wojny zakazał podległym mu duchownym przyjmowania spowiedzi w języku polskim.
      Prymas August Hlond w takiej sytuacji ustanowił administratorem apostolskim we Wrocławiu ks K. Milika,w Opolu ks B. Kominka, w Gorzowie Wielkopolskim ks E. Nowickiego, a w Gdańsku ks A. Wronkę. Wymownym był fakt, iż żaden z tych duchownych nie posiadał wtedy funkcji biskupa, co wyraźnie świadczyło, iż Watykan nie traktował tych funkcji poważnie, licząc na rychły powrót ziem zaodrzańskich do Niemiec.

      Rząd polski oczywiście nie uznał tych watykańskich nominacji i zażądał od Stolicy Apostolskiej mianowania biskupów stałych. Gdy papież odmówił Polsce (semper fidelis- zawsze wiernej), nasz rząd, wychodząc z założenia, że albo administracja kościelna będzie należytej rangi, albo nie będzie jej wcale, zlikwidował substytuty władzy kościelnej. Problem istniał aż do 1972 roku, kiedy to papież Paweł VI bullą „Episcoporum Poloniae Coetus” (spotkanie polskich biskupów) z dnia 28 czerwca utworzył nowe diecezje na polskich Ziemiach Odzyskanych, a- co za tym idzie- uznał wreszcie, 27 lat po wojnie (!) (wcześniej, w 1970r. uczynił to RFN), polska granicę zachodnią”.
      Źródło: Paweł Petryka, Polska Ludowa-prawdy niechciane, s.60-61, Kraków-Włocławek 2015
      https://wiernipolsce1.wordpress.com/2017/02/14/apologetom-zydo-pispo-i-zydo-katolickiego-kosciola/

      Oto prawda z ludowej i słowiańskiej perspektywy.

      Odpowiedz
    • 3 sierpnia 2020 o 13:54
      Permalink

      Powstanie warszawskie wybuchło w roku 1944, zaś konferencja w Jałcie miała miejsce w 1945 r.
      Klęska powstania była więc atutem Stalina na konferencji, a nie ustalenia konferencji przyczyną jego wybuchu. To poważne forum dyskusyjne i warto by unikać tak grubych błędów merytorycznych. Pozdrawiam.

      Odpowiedz
      • 3 sierpnia 2020 o 23:24
        Permalink

        No nie chciałem mu tak bezpośrednio wytykać, ale mam nadzieję, że sobie @Dom poskładał cytowane informacje i na podstawie chronologii już do tego doszedł, że “jaśnie państwo” wiedząc o planach i przygotowaniach aliantów do układów ze Stalinem chciało ostatkiem sił i kosztem narodu utrzymać władzę za wszelką cenę. Jak zwykle nie wyszło i ostatecznie Stalin miał atut a lud Polski na tym wygrał mimo tych ofiar. Bo odbudował się, a “jaśnie państwo” na uchodźstwie musiało w większości samo na siebie zapracować. Tak ich tam potraktowano. Na więcej nie zasłużyli skoro narodu nie potrafili uszanować i reform zaproponować na miarę potrzeb ludu.

        Odpowiedz
    • 7 sierpnia 2020 o 06:39
      Permalink

      Zachęcam do samodzielnego sprawdzenia, w internecie, kiedy i gdzie i w jakim składzie odbyła się konferencja teherańska i jałtańska, a w tym kontekście, kiedy wybuchło powstanie warszawskie. I wtedy oczekuję na ponowne uwagi.

      Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2020 o 14:16
    Permalink

    Masowy rozbój. Odpowiedzialnych za to udusiłbym gołymi rękami. Nie wiem czy miałbym wyrzuty sumienia.

    Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2020 o 14:31
    Permalink

    Tym którzy zadecydowali o powstaniu i doprowadzili do ludobójstwa ludności Warszawy wieczna hańba się należy. Należałoby zabrać im nawet pośmiertnie medale i zdegradować. Jakim trzeba być cynikiem i nikczemnikiem, żeby narażać ludność cywilną na gwałty i morderstwa, zniszczenie majątku w imię chorych ambicji politycznych i władzy.

    “Jaśnie państwo” wiele razy w historii doprowadzało naród do tragedii. Już nigdy herbowi nie powinni mieć żadnych wpływów na rządy w Polsce. Niestety historia kołem się toczy bo lud zamiast myśleć, to się modli, a dzięki temu “jaśnie państwo” ze swymi lokajami, po 1989 roku mogło odzyskać władzę i teraz ponownie prowadzi Polskę do nowej katastrofy.

    Oto najnowsza książka opisująca tragedię ludności cywilnej Warszawy i masowe zgwałcenia Polek przez Niemców podczas powstania warszawskiego.
    “Kobiety`44. Prawdziwe historie kobiet w powstańczej Warszawie”
    Cubała Agnieszka, Wydawca: Prószyński Media, Rok wydania: 2020
    https://www.naukowa.pl/Ksiazki/kobiety44-prawdziwe-historie-kobiet-w-powstanczej-warszawie–1651142

    Z wywiadu autorki, cyt.:
    „Kobiety, które przeszły przez Zieleniak, mówią: “było strasznie”. Albo że ofiarą gwałtu padła inna osoba. Musiały jakoś poradzić sobie z tą traumą. Bo tam każda kobieta musiała przez to przejść. Nie było sposobu, żeby się obronić.

    Tomasz Urzykowski: „Kobiety ‘44” to pani siódma książka o powstaniu warszawskim. W opisie czytam, że sierpień i wrzesień 1944 roku widziany oczami kobiet to wojna niemal nieznana. A istnieją przecież setki relacji kobiet z powstania.

    Agnieszka Cubała: W historiografii powstania warszawskiego brakowało jednego wyraźnego głosu kobiet. Uświadomiłam to sobie, gdy natrafiłam kiedyś na wywiad z sanitariuszką. Mówiła przede wszystkim o kolegach, o dowódcach, o walce, natomiast prawie nie wspominała o sobie. Dopiero na koniec napomknęła o tym, co wtedy czuła, z czym miała problem.
    (…)
    Opisuje pani te doświadczenia. Jednym z nich był Zieleniak, czyli plac targowy na Ochocie, na którym Niemcy urządzili tymczasowy obóz dla wypędzonej z domów ludności Warszawy. Kobiety były tam gwałcone i mordowane.
    – Temat przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej wobec kobiet jest dziś bardzo na czasie. Tym bardziej ważna wydaje mi się ta książka.
    Powstanie warszawskie u wielu kobiet pozostawiło w psychice niezabliźnione rany. Nie chciały ich dotykać, bo wydawało im się, że tak będzie im łatwiej. Potem okazywało się, że taka nieprzerobiona trauma wracała przez całe życie. Kobiety wstydziły się tego, co je spotkało, bały się śmiechu, ostracyzmu społecznego, napiętnowania, bo o takich tematach jak gwałt się nie mówiło. Z drugiej strony, w 1945 r. ludzie zaczynali nowe życie. Kobietom radzono, żeby zapomniały o tym, co je spotkało w czasie wojny i spojrzały w przyszłość.
    Czasami było tak, że one chciały mówić, ale inni nie chcieli ich słuchać. Mama mojej znajomej była w powstaniu na Mokotowie. W trakcie walk straciła swoją miłość, a po upadku dzielnicy została zgwałcona przez dwóch Niemców. Po wojnie starała się ułożyć sobie życie, szybko wyszła za mąż, urodziła dzieci, ale cały czas miała w sobie wojenną traumę. Córce opowiedziała o tym dopiero po 75 latach.
    (…)
    Część informacji dotyczących Zieleniaka pochodzi z wywiadu, który nagrałam dawno temu z kobietą, która tam była w 1944 r. Przez dziesięć lat nie byłam go w stanie odsłuchać, tak jest pełen emocji. Ta pani mówiła, że sama nie została zgwałcona, tylko jej koleżanki. Osoby, które przeszły przez Zieleniak, często mówią: „było strasznie” i nic więcej albo że ofiarą gwałtu padła inna osoba. Musiały stworzyć własny język, żeby poradzić sobie z tą traumą. Znalazłam tylko jeden wywiad, którego bohaterka otwarcie przyznała, że została zgwałcona na Zieleniaku. Określiła to jako „normalne”, bo każda kobieta musiała przez to przejść i nie było sposobu, żeby się obronić.”
    Powyższy cytat pochodzi z wywiadu autorki książki publikowanego na wyborcza.pl

    Ile Polek mogło być zgwałconych przez Niemców w czasie wojny? Miliony – to będzie właściwa odpowiedź.
    “Już 9 września 1939 r. z rozkazu Reinharda Heydricha zaczęto organizować w Warszawie i innych miastach Polski domy publiczne dla Niemców”. Źródło: „Zbiorowy gwałt na Polkach”, Wprost z 13 marca 2016 r., s. 72.

    “Masowe gwałty na kobietach i dziewczynkach towarzyszyły mordowaniu i wypędzaniu ludności podczas Powstania Warszawskiego. Niemieccy żołnierze poczuli się bezkarni, wiedząc, że mieszkańcy są skazani na zagładę, a ponadto do stłumienia powstania skierowano oddziały zdemoralizowane i brutalne. Okrutne gwałty połączone z okaleczaniem i mordowaniem stały się swoistą wizytówką brygady RONA, która w pierwszych dniach sierpnia pacyfikowała Ochotę. Masowe gwałty miał na swoim koncie Sonderbataillon Dirlewanger na Woli, Starym Mieście, Powiślu i Czerniakowie. Saper Wehrmachtu Mathias Schenk wspominał: „Za każdym razem, gdy szturmowaliśmy piwnicę, a były w niej kobiety, dirlewangerowcy je gwałcili”.
    Marek Hłasko w swym opowiadaniu „Drugie zabicie psa” (Kultura Nr 1-2 1965, Paryż) pisze: „…I nie uwierzyłaby chyba również i w to, że widziałem w czterdziestym czwartym roku w Warszawie, jak sześciu Ukraińców zgwałciło jedną dziewczynę z naszego domu a potem wyjęli jej oczy łyżką do herbaty; i śmieli się przy tym i dowcipkowali…”. Dlatego, jak pisze Deschner, w Powstaniu Warszawskim, Polacy nie brali do niewoli Ukraińców (i SS-manów). Na plecach malowano im dużą literę “U” i rozstrzeliwano.”

    Tych zbrodni nigdy nie można zapomnieć Niemcom, ani im przebaczyć.
    Podobnie lud nigdy nie powinien zapomnieć o swej dawnej feudalnej niewoli i wykorzystywania jako mięsa armatniego w “jaśnie pańskich” wojnach.

    Odpowiedz
    • 2 sierpnia 2020 o 14:08
      Permalink

      DO Miecław !!! OKULICKI I JEGO 16-tu KOMPANÓW ODPOWIEDZIALNYCH ZA ŚMIERĆ KILUNASTU
      TYSIĘCY POWSTAŃCÓW I 200000 POLAKÓW DZIŚ NAZYWA SIE BOHATERAMI…
      TO JAK ZWYKLE KPINA ZE ZDROWOROZSĄDKOWYCH POLAKÓW!!!
      Napisał to polski żołnierz urodzony w 1919 r.Tworzył w USA.Jego pseudonim to „Watra”. Naprawdę nazywa się Henryk Bonin. Za NSZ czekała go w kraju śmierć, lecz nigdy Ojczyzny nie zapomniał i nie przestał kochać.
      Oto co napisał:
      Kto Polakom dał ten Pierścień wronio- kruczy
      Co sprawia, że Polak się z – f a k t ó w – N I E – U C Z Y ?
      Mówił Kochanowski, a z wiedzy to kupił,
      że „Polak PRZED szkodą i PO szkodzie – głupi”.
      Dziś dać mamy dowód – jeszcze lepszy, grubszy:
      Że Polak PO SZKODACH jest…jest Jeszcze GŁUPSZY
      Może to nie Polak, a TEN, kto nim KRĘCI?
      (gdy się Polak ocknie, łeb Mu może skręcić!)
      Oj ocknij się Bracie Polaku, oj ocknij.
      Nie tylko odwagą, rozumem bądź mocny.
      Bądź mocny twych ojców twardym doświadczeniem
      I krwią co spłynęła w ziemi tej kamienie.
      Krwią dla nas najdroższą, choć gdzieś tam na świecie
      Zważoną najtaniej, zdradzaną – jak wiecie!
      Traktowaną licho wśród innych narodów.
      Właśnie wyszła książka „Pierwsza zdrada zachodu”.
      W niej to Andrzej Nowak o zdradzie szatańskiej
      Pisze tej angielskiej i amerykańskiej,
      A my wciąż jak dzieci bajkami karmione.
      Nie widzimy żmii w gniazdo nam wsadzonej,
      Co to leży niby w sojuszniczych skrętach,
      A gdy czas nadejdzie, pożre nam pisklęta.
      Bo na tym polega twarda polityka,
      Że tylko do czasu ma się sojusznika.
      I kiedy staniecie w wojny grze ostatniej
      On z ciebie uczyni swe mięso armatnie.
      Więc zanim ochoczo ruszysz do ataku
      Licz tylko na siebie, bądź mądry Polaku!
      Pisał Zbigniew Herbert – „rude pola chwały
      I krzepiąca wiedza, że jesteśmy sami”.
      Uwierz więc, ach uwierz historii wynikom
      I nie wierz już, nie wierz tym łżesojusznikom.
      Ale idzie postęp, przyjdzie chwila taka
      Że ciemność pochłonie równo:
      i Polaka I Żyda i Niemca, co Polakiem kręcą.
      Kiedy Anglosasi tę ziemię poświęcą
      Na Wschodnią Flankę swojej z Rosją Wojny
      (żeby na Zachodzie front był…lecz…spokojny
      Jak było i zawsze już będzie, posłuchaj:
      Najlepsza, najtańsza jest bo – POLSKA – jucha!)
      Najlepiej front wojny prowadzić w bezpańskim
      Frymarczonym, biednym Kraju Prywiślańskim.
      „W Polsce, czyli NIGDZIE” jak już klasyk pisał
      (więc Anglikom, Francom naprawdę to zwisa
      Dlatego we wrześniu pamiętnym, cholera,
      rzucili nas z zimną krwią w paszczę Hitlera.)
      Dziś się to odbędzie za naszą ZGODĄ na to
      – jako Honorową Wschodnią Euroszpicą NATO.
      „No, sami widzicie, taka geografia
      (powie nam któregoś dnia aliancka mafia)
      Trzeba się tu z Rosją raz wreszcie rozprawić Polsko!
      Znów masz zaszczyt Świat krwią swoją zbawić!
      (stąd Rakiety w Polsce, zwane milej Tarczą
      Skutecznie zaszczytem owym Was obarczą).
      Hej! Polacy dumni cieszcie się już teraz:
      Bo znów macie zaszczyt za Zachód umierać!
      Bo znowu jesteście, wciąż głębiej i dłużej
      Przedmóżdżem Zachodu, o pardon! – Przedmurzem.
      Chrześci…czego?… oj tam… oj tam mili państwo:
      Chciało się tu wplątać jakieś „chrześcijaństwo”
      Apagee Satanas! Tfu! No… jesteś Polsko
      Przed…Mór…Mur Zachodu, jego Duma,
      Wojsko Co go nie masz, lecz to wcale nic nie zmieni.
      Ważne żebyś była tylko skrawkiem ziemi,
      Na której się stanie Poligon Bezkarny (dla nas),
      dla was: Local – Konflikt – Nuklearny.
      Za to jaka Chwała?!!! Bohaterskie Lśnienie?!
      Że światu niesiecie od Rosji Zbawienie?!
      Tak więc Polska znowu ma być Zbawicielem,
      A w tym celu ofiar – nigdy nie za wiele!
      Rząd nasz to rozumie, a Jankes tym bardziej.
      Każdy z nich to wielki (Naszym kosztem) Twardziel.
      Ale tym razem, zważcie cwani Gracze,
      Że będzie (przez postęp!) już trochę inaczej.
      Polak, Żyd i Niemiec – razem w jednej grupie
      Utoną tu w Polsce, w nuclear – grzyb- zupie
      co ja pichcą, grzeją wysoko nad nami
      Sojusznicy nasi, zwani aliantami.
      A gdzieżby się miała indziej odbyć owa Krwawa
      i największa, być może dziejowa Walka, wojna,
      jatka o prymat nad światem?
      Nad Chinami/Rosją co dla NATO – patem?
      A wie to już nawet w kołysce dziecina
      I Bush – Brzezińskiego -Wolfowitz Doktryna,
      Żeby władzę posiąść nad tym ziemskim globem
      Trza nogę postawić nad Moskiewskim Grobem.
      I nie jest to jakaś głupia fanaberia THE BIGGEST GESZEFT!!!
      – Gold-Gas-Oil Syberia!
      A że, jak z historii to jasno wynika
      Ameryka nie ma, NIE MA sojusznika
      Lepszego i bardziej od Polski wiernego
      Zwłaszcza tak… w sąsiedztwie… Rosji – tak BLISKIEGO!
      Więc wybór jest jasny – wojskowo, moralnie
      (choć dla ludzi w Polsce skończy się fatalnie)
      „But, You know, the Poles are.. ohh, ja znać ich wielu
      One lubieć ginąć w naszym Great, Big celu.
      No a Bóg nam jeszcze zesłał super minę
      Big Great Minę w ogniu, czyli…Ukrainę”.
      Jestem stary żołnierz i widzę to wszystko,
      Że co dziś się dzieje to chytre igrzysko
      Co ma wciągnąć Polskę w cudzej wojny matnię,
      A z Polaków zrobić znów mięso armatnie…
      Choć brałem od Niemca i Sowietów lanie
      To dzisiaj się boje, że Amerykanie
      Wpędzą nas do wojny tej trzeciej światowej,
      Bo mają w tym cele boże biznesowe.
      Bo VIP w Nowym Jorku oraz w Waszyngtonie
      W udziałach militarkoncernów aż tonie.
      I im większa wojna, im krwawsza, bezmierna,
      Tym większa im kasa leci w tych koncernach.
      I wmawiać nam będą wojnę za ojczyznę,
      Gdy sami cynicznie private kręcą biznes.
      I każą pić światu obłudy truciznę,
      Że wszystko to wojna, wojna z terroryzmem.
      A propos tej wojny, czy ty wiesz Polaku
      Ilu zwykłych ludzi zabito w Iraku?
      Ile kobiet, dzieci zginęło, aliści
      Pewnie to dlatego, że to terroryści!
      No, no jak myślicie, niech ktoś liczbą rzuci.
      Ich i tak już nie ma, nie musisz się smucić.
      No, no słucham, ile? Że dziesięć tysięcy?
      Tak, tak wielu myśli – jednak trochę więcej.
      Mówi o tym Raport (liczby są sprawdzalne)
      Lekarze Świata przeciw Wojnie Nuklearnej.
      Zobacz w Internecie, poczuj krwawą bliznę,
      Że w amerykańskiej wojnie z terroryzmem,
      Tej co jest do dzisiaj w Iraku toczona
      Zabito cywilów około miliona!
      Więc się zastanówcie, Polacy, Koszerni
      KOMU, CZEMU mamy służyć i być wierni?
      I pod CZYIM pyskiem leżeć mamy w żłobie?
      I KOMU podlegać… Może samym sobie?
      Jak powiedział Brzechwa tak koszerno-polski
      W bajce o warzywach pełnych kłótni, troski,
      Co się gdzieś na targu swarzyły i żarły
      Jedne przed drugimi na podest się parły,
      Które lepsze, które zaś bardziej czerwone.
      Słodkie? kwaśne? a może te słone?
      Aż pomidor? seler? burak? nie pamiętam,
      któreś z nich krzyknęło: „Głupie warzywnię ta
      (w tym mnie więcej sensie), po co się kłócicie?!
      Po co się ścigacie – w mowie, czynie, sprycie?!
      Po co, na co Wam te śmieszne swary głupie
      Wszak i tak zginiemy wszyscy wkrótce w… zupieeeee!”
      O kochany Brzechwo, pozwól, że dopowiem…
      Tak, zginiemy w zupie, do tego – w Grzybowej.
      Kucharz już się cieszy, już nożem wywija
      Nad tym Polskim Kotłem kręci mu się szyja.
      Już węszy nad kotłem zapachy upojne.
      Pichci wojnę warzyw, pichci, pichci wojnę.
      Bo ma z tej wojennej zupy Grube Zyski
      Choć w kotle – żar, krew, śmierć i mysie PO-PIS ki.

      P.S.
      Lepszy byłby w zupie piach i wszystko chyba
      Niźli którymś świtem ujrzeć w oknie Grzyba.
      Jestem stary żołnierz nad grobem stojący.
      Modlę się do Ciebie Boże Wszechmogący,
      Co wisisz na Krzyżu wśród wierzących tłumu,
      Daj nam prócz odwagi – odwagę rozumu.

      ŹRÓDŁO: Dziennik gajowego Maruchy.Powstanie Warszawskie – fałszywa mitologia…

      PS… Hańba! Wieczna hańba Borowi-Komorowskiemu, Leopoldowi Okulickiemu i Antoniemu Chruścielowi.

      Odpowiedz
      • 2 sierpnia 2020 o 19:21
        Permalink

        Rozbieram(y), na cz. itd…

        Napisał to polski żołnierz urodzony w 1919 r.Tworzył w USA.Jego pseudonim to „Watra”.

        Wyjenta fraza z poemata: “Właśnie wyszła książka „Pierwsza zdrada zachodu”.

        https://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/3480/Pierwsza-zdrada-Zachodu—Andrzej-Nowak
        data premiery – czerwiec 2015 r.

        Logika (której to wedle …a niech tam – zamilczę! Brakuje mi.) podpowiada że :

        a) Pisał ów poemat mając około (bez mała) sta lat…

        b) napisał dużo wcześniej (w młodości) z uwzględnieniem napisanej w przyszłości przez prof. A. Nowaka wymienionej książki –
        – wychodzi na to że ów ałtor to jakiś prorok (mniejszy)… 😅

        “Dalej nie czytałem … gdyż odpuściłem sobie… (kópy sie nie czyma) zrobię jeszcze ucieczkę do przodu, ortodoksie gramatyczny – wszystkie ortografie popełniłem z rozmysłem…

        Masz TU źródło magiku, z którego zaczerpnąłeś niczym z krynicy mondrości: https://marucha.wordpress.com/2018/08/02/powstanie-warszawskie-falszywa-mitologia/ – kom. nr 15

        Jakby nie podchodzić do tematu – na km. czuć nieświeżą kaszanką…

        Odpowiedz
        • 2 sierpnia 2020 o 20:35
          Permalink

          @krzyk58

          I co się pieklisz? Przynajmniej nie wrzucił do komentarza bzdetów, jak ty to robisz często.
          Ważny jest apel płynący z tego wiersza, a nie wydumane błędy.

          Gdyby prawica kiedyś myślała i nie rozwala PRL-u pod różnymi szyldami, teraz bylibyśmy w innej sytuacji. Zresztą “jaśnie państwo” ze swoimi lokajami nigdy nie grzeszyło inteligencją społeczną, stąd te decyzje i działania niszczące kraj i potencjał ludu. A będzie jeszcze gorzej, bo już nie ma w Polsce prawdziwej opcji narodowej. Widzę tylko sługi okupacyjnej religii i lokai zachodniego kapitału.

          Narażenie ludności cywilnej na śmierć i gwałty w takiej masie, jak się to odbyło wtedy w Warszawie, jest już samoistną podstawą do uznania hańby tych decydentów, pożal się boże oficerów bez honoru. Żadne warunki wojny ich nie tłumaczą, zaś wykonawców tego ludobójstwa powinna spotkać śmierć, jako jedyna właściwa kara. Nawet obecnie za tamte zbrodnie powinna być zasądzana kara śmierci i wykonywana, aby żaden kat nie mógł ujść bezkarny.
          Samo powstanie było zbrodnią na ludności cywilnej, zgodnie ze słowami Andersa.

          Nie będę ci już cytował opisów gwałtów z polecanej książki, bo póki co po zajrzeniu do niej nie jestem w stanie jej przeczytać, a tym bardziej cytować.

          Odpowiedz
        • 4 sierpnia 2020 o 06:42
          Permalink

          do krzyk58 !!! … i po co się pchasz na nieswoje podwórko jak przysłowiowa koszula
          w dooooopę ???!!!

          Odpowiedz
      • 7 sierpnia 2020 o 07:03
        Permalink

        Niestety. “Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec”
        1. Konfederacja barska – jako dywersja wspomagająca sojuszniczkę Francji – Turcję, w wojnie przeciw Rosji
        2. Powstanie kościuszkowskie – w celu odciążenia frontu pruskiego przeciw rewolucyjnej Francji.
        3. Powstanie listopadowe – dla powstrzymania groźby wysłania polskich żołnierzy w celu zdławienia niepodległej Belgii, która oddzieliła się od Holandii, czyli Niderlandów.
        4. Powstanie styczniowe – ostateczna zagłada szlachty na Kresach, w czasie, kiedy przeciwko Rosji nikt nie walczy. Zginął kwiat młodzieży. Skonfiskowano ponad 5 tysięcy szlacheckich dworów. Powstało na ich mogiłach nowe ziemiaństwo.
        Niestety. Entuzjastów nadal pełno. A co sądzi przeciętny człowiek, walczący o wolność, w cieniu pomnika Tadeusza Kościuszki za oceanem? Czy ktoś wie, jak wypełniono testament Kościuszki w sprawie przekazania pieniędzy na wykup z niewoli Murzynów? W Polsce, o samej Ameryce nie pisząc? Tak własnie sami sprytnie dbamy /racze zaniedbujemy/ bynajmniej nasze narodowe interesy? Czy któryś z naszych prezydentów coś takiego powiedział kiedyś w Kongresie, albo w rozmowie z prezydentem USA? A może nawet wręczył o tym książkę po angielsku?

        Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2020 o 18:02
    Permalink

    1 sierpnia 1944 roku, a rozumienie patriotyzmu tu i teraz, to kwestie niestety nierozłączne.
    kanclerz Niemiec,moze sobie pozwolic, by klęczyc, przed pomnikiem ofiar
    kanclerz Niemiec,nie moze sobie pozwolic, by klęczyc, przed pomnikiem Żołnierzy

    autor napisal (…)
    Jeżeli to kogoś zaboli, a zaboli – to proszę sobie przypomnieć, przed jakim pomnikiem, poświęconym któremu powstaniu – klękał Kanclerz Willy Brandt?

    Odpowiedz
  • 1 sierpnia 2020 o 21:06
    Permalink

    Powtórzę: Naród, co święci swoje klęski, zasługuje na każdą klęskę.

    Odpowiedz
  • 2 sierpnia 2020 o 08:02
    Permalink

    …Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
    Czy to była kula, synku, czy to serce pękło? ……..

    Krzysztof Kamil Baczyński

    Odpowiedz
  • 2 sierpnia 2020 o 08:40
    Permalink

    WEB,ŁACHUDRO vvDOWSKA GDZIE JEST MÓJ WPIS ???!!!

    Odpowiedz
      • 2 sierpnia 2020 o 13:40
        Permalink

        DO wojciech NIE KOPIĄ CIEBIE TO NIE WIERZGAJ NOGAMI !!!

        Odpowiedz
        • 2 sierpnia 2020 o 18:45
          Permalink

          Woot i poszutili mużyki! 😄 Ciekawe, “co na to pan B..” ( fraza z Konopielki) oczywiście Miecław i inni tow. z TWA , uzupełnię znaczenie skrótu – Towarzystwo Wzajemnej Adoracji….
          A kom. “jerzyjj” to naprawdę ciężki (kliniczny) przypadek, nie daje za wygraną, wywija cepem na prawo i lewo… niczym bandos w stodole małorolnego chłopa na przednówku…. 🙄

          Odpowiedz
          • 2 sierpnia 2020 o 21:45
            Permalink

            Panie Krzyku, kochamy Pana, zapraszamy do TWA, nadamy mu pseudonim niezależny od Pana, nauczymy historii, logiki, przewidywania.

            Na starość same korzyści. I jeszcze mamy nowy model onuc.

          • 2 sierpnia 2020 o 22:00
            Permalink

            @Grzegorz …. ……….nauczymy historii, logiki, przewidywania.

            Jako ze czas (mój) jest już krótki ( na dzisiaj) – powiadam tak jak to ‘mówią – wymowni ”
            (tym razem i czasem) Francuzi.
            dziękuję…postoję. (Z…boku).
            Tylko proszę bez aluzji!! P. “krzyk58”

  • 2 sierpnia 2020 o 09:09
    Permalink

    Spokojny artykuł o Powstaniu Warszawskim.

    Gratulacje.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.