Wojskowość

„Black Hawk Down”, czyli europejski test Donalda Tuska

 14 maja, MON poinformował, że dokumenty do kontraktu na zakup 26 śmigłowców złożyły Eurocopter SAS, Sikorsky International Operations Inc. oraz AgustaWestland S.p A. oraz WSK PZL Świdnik S.A., (którego AgustaWestland jest większościowym udziałowcem).

Przedmiotem przetargu jest 26 maszyn w różnych wersjach dla Wojsk Lądowych 16 maszyn transportowych, 7 śmigłowców dla lotnictwa Marynarki Wojennej, w tym 4 przystosowane do zwalczania okrętów podwodnych i 3-helikoptery poszukiwania i ratownictwa (SAR) a także 3 śmigłowce dla Sił Powietrznych w wersji SAR oraz program szkoleniowy i pakiet logistyczny.

Bardzo prawdopodobne jest, że przetarg ten jest wstępem do wymiany floty śmigłowców, których żywot dobiega końca, a z racji tego ze potrzeba jest ich o wiele więcej niż 26 można założyć, iż zwycięzca w przyszłości otrzyma dalsze zamówienia na ten sam śmigłowiec (w wersji dla odpowiedniego rodzaju wojsk), ponieważ na operowanie na rożnych platformach zwyczajnie Polski nie stać.

Kontekst amerykański

Amerykanie zaoferowali śmigłowiec Black-Hawk w rożnych wersjach i którego opiewanie zalet jako „faworyta” już w prasie się rozpoczęło. Oczywiście podnoszony jest argument, iż to konstrukcja „ostrzelana” i sprawdzona w bojach, argument znany z przetargu na myśliwce F-16. Dla porządku dodać należy, iż w roku 1993 w Somalii przez prymitywnego przeciwnika przy użyciu ręcznych granatników oraz kałasznikowów Black-Hawk został „ostrzelany” tak skutecznie, że spadł, przyczyniając się do wycofania Amerykanów z podkulonym ogonem z Somalii. Konstrukcyjnie śmigłowiec pochodzi z końca lat 70-tych, a więc jest starszy niż polski śmigłowiec Sokół, który Black-Hawk ma zastąpić, co byłoby wręcz kuriozalne. Kolejny argument to przytaczana przez media tak zwana produkcja Black-Hawk’a w Polsce. Otóż PZL-Mielec śmigłowce te tylko montuje, co jest bardzo dalekie od produkcji, z komponentów przywiezionych do Polski z zagranicy.

Nie będąc najwyraźniej do końca przekonanym o polskiej lojalności, nasz jedynie słuszny sojusznik zdecydował się na „przekonanie” Polski do podpisania wielce szkodliwego dla polskiej zbrojeniówki „Memorandum dot. zamówień obronnych między rządami Polski, a USA”, faworyzującego Stany Zjednoczone, a co do którego negatywnie odważyło się odnieść Polskie Lobby Przemysłowe (link 1), niestety bezskutecznie.

Warto także przypomnieć, iż poprzedni zakup samolotów F-16 od amerykanów, ponad 10 lat temu do dzisiaj Polskę uwiera, zarówno z powodu fatalnej realizacji offset’u, całkowitego uzależnienia od amerykańskich dostawców części zamiennych i napraw oraz faktu, iż żadne polskie przedsiębiorstwo nie uczestniczy w istotnym stopniu w serwisowaniu tych samolotów w przeciwieństwie do na przykład Grecji, czy Turcji (więcej o tych i innych bolączkach offsetu, za który często płaci polski podatnik w linku 2)

Innymi słowy w razie konfliktu samoloty te są bezużyteczne, ponieważ na serwis muszą udać się za ocean.

Jak na razie tylko jeden polski polityk odważył się głośno powiedzieć, iż Amerykanie nie są naszymi przyjaciółmi, a tylko robią z nami interesy. Niestety w przypadku wyboru śmigłowca amerykańskiego, po raz kolejny damy do zrozumienia, iż bycie wasalem Stanów Zjednoczonych nam odpowiada, a o tym jak istotnym sojusznikiem dla Ameryki jesteśmy przypomniał niedawno Barack Obama nazywając obozy koncentracyjne w Oświęcimiu „polskimi”, – o czym także nie powinniśmy zapominać.

Kontekst europejski

Europejskie koncerny przedstawiły dwie propozycje: AgustaWestland śmigłowiec AW149, oraz Eurocopter najprawdopodobniej śmigłowiec Cougar.

Eurocopter zaproponował sprawdzona konstrukcje, jednakże nie wiadomo jak planuje spełnić wymóg produkcji śmigłowca w Polsce, ponieważ nie ma udziałów w żadnej ze sprywatyzowanych polskich spółek produkujących śmigłowce. Mówi się, ze w razie wygranej Eurocopter ulokuje produkcję w WZT Łódź.

AgustaWestland jest właścicielem PZL-Świdnik, który w przeciwieństwie do PZL-Mielec (montującego Black-Hawki), rzeczywiście śmigłowce produkuje. Śmigłowiec AW149 jest od Black-Hawka lżejszy, wykonany częściowo z kompozytów w zupełnie innej, dużo nowocześniejszej technologii, a przede wszystkim jest konstrukcją nowej innej generacji o 40 lat młodszą od amerykańskiego konkurenta.

 Jeśli Donald Tusk rzeczywiście uważa się za Europejczyka, to jego obowiązkiem, jako premiera Polski – kraju który jest największym beneficjentem funduszy strukturalnych – jest wybranie śmigłowca produkowanego w Unii Europejskiej. Niedawno odebrana nagroda im. Walthera Rathenaua za zasługi na rzecz pogłębienia integracji europejskiej do czegoś zobowiązuje.

Jednego czego możemy być pewni to tego, iż wyłonienie zwycięzcy w przetargu będzie bardzo uważnie obserwowane w Europie, a werdykt skrupulatnie zanotowany i wzięty pod uwagę w nadchodzących negocjacjach kolejnego budżetu unijnego. Warto byłoby, aby Donald Tusk rozsądnym pro-europejskim wyborem negocjacje budżetowe ułatwił, przybliżając również siebie do realizacji jednej z wyborczych obietnic o 300 mld. PLN.

Kontekst polski

Co ciekawe oddzielnie do przetargu stanął PZL-Świdnik, ze sprawdzonym i już w wojsku używanym Sokołem (link 3).

Jeszcze ciekawszy jest fakt, iż wybór właśnie Sokoła byłby chyba najlepszą opcją, szczególnie, że śmigłowiec jest całkowicie polską konstrukcją i notuje sukcesy eksportowe w Europie.

Sokół jest śmigłowcem tej samej klasy, co konkurenci oferowani w przetargu, i co jest paradoksem wielu specjalistów uważa, że cały przetarg powinien być poprawiony, ponieważ palącą potrzebą jest wymiana dużych śmigłowców transportowych, a nie średnich, które w przetargu są oferowane (więcej w linku 4).

Niemniej jednak, jeśli MON zdecydował się na zakup śmigłowców średniej klasy to najlepszym wyborem byłby właśnie polski Sokół.

Z pewnością przetarg z politycznego punktu widzenia dobitnie pokaże, czy polski premier jest w stanie samodzielnie podejmować racjonale decyzje w zgodzie z interesem kraju, czy też wciąż uwiązany jest na amerykańskim pasku wymuszającym decyzje korzystne dla jedynie słusznego sojusznika.

1) http://www.polityka.pl/forum/1124450,stanowisko-polskiego-lobby-przemyslowego-w-sprawie-memorandum-dot-zamowien-obronnych-miedzy-rzadami-polska-a-usa.thread

2) http://www.altair.com.pl/start-7420

3) http://www.rp.pl/artykul/881591-Czterech-chetnych-na-przetarg-na-smiglowce-dla-MON.html

4) http://www.ekonomia24.pl/artykul/886183-Armia-sprawdzi-smiglowcowych-gigantow.html

PZ

04/06/2012

3 komentarze

  1. Odważny tekst. Gratulacje!
    Oczywiście o wygranej w “loterii wizowej” do USA Pan PZ niech lepiej zapomni.

  2. pracownik_pzl_mielec

    tekst to KPINA, w mielcu praktycznie cala skorupa jest robiona od blachy az po latajaca maszyne a przywoza silniki i awionike chyba logiczne. Swidnik produkuje u siebie co Sokoła ? smiech

    • Szanowny Panie,

      Piszac artykul przede wszystkim opieram sie na zrodlach dostepnych powszechnie.

      Zatem specjalnie dla Pana kilka odnosnikow.
      Link do artykulu “http://www.altair.com.pl/start-3651”, a ponizej cytat z artykulu.
      “Centralna część kadłuba z Mielca została dostarczona w kwietniu do zakładów w Bridgeport w USA. Tam została połączona z podzespołami dostarczonymi m.in. z Turcji i wytwórni Kamana z Jacksonville. Turkish Aerospace Industries dostarczyły tylną część kadłuba, a Kaman kabinę załogi. Końcowy montaż został zrealizowany w zakładach Sikorsky’ego w Stratford. Tam też śmigłowiec oblatano i przetestowano.”

      Tutaj kolejny link, podtrzymujacy fakty z artykulu powyzej “http://www.altair.com.pl/start-4269” oraz cytat z artykulu.
      “W 2011 zmontowanych ma być 8 S-70i (dawniej określanych mianem International Black Hawk, jednak Sikorsky odstąpił od takiej formy oznaczenia), zaś od 2012 osiągnięta ma być docelowa wydajność minimum 20 S-70i montowanych i oblatywanych w Mielcu (z maksymalną możliwą teoretyczną wydajnością szacowaną na 36 sztuk rocznie).
      Pierwszy S-70i został zmontowany z elementów wyprodukowanych w Mielcu (w tym z pierwszej kabiny, powstałej w PZL i zaprezentowanej publicznie rok temu, Kadłub S-70i z Mielca), belki ogonowej i statecznika dostarczonych z zakładów Turkish Aerospace Industries (TAI) oraz części przedniej z kabiną załogi, pochodzącej z zakładów Kaman Aerospace. W przyszłości ta ostatnia struktura będzie dostarczana z produkcji realizowanej w ramach niedawno zawartego kontraktu pomiędzy Sikorskym i czeskimi Aero Vodochodami (Porozumienie Aero Vodochody-Sikorsky).”

      Jak zatem Pan widzi, w dwoch zalinkownych powyzej artykulach ze specjalistycznej prasy mowa jest o produkcji niektorych elementow w tym centralnej czesci kabiny w PZL Mielec oraz o montazu finalnym smiglowca w PZL Mielec z komponentow dostarczonych z zagranicy.

      Nie wiem ponadto dlaczego uwaza Pan, iz logicznie jest “przywozenie silnikow i awioniki”. To jedne z kluczowych elementow maszyny.

      Jesli jest w stanie podac Pan albo link do artykulu, w ktorym dokladniej wyszczegolnione sa komponenty produkowane do Black-Hawka w PZL-Mielec, albo tez podac weryfikowalny procent komponentow produkowanych w PZL-Mielec (wartosciowo oraz ilosciowo) to bede bardzo zobowiazny.

      Co do Swidnika, tak produkowane sa tam Sokoly. Nie wiem dlaczego ma to byc wedlug Pana “smiech”, skoro zarowno Sokol jak i Black-Hawk to smiglowce obalatane w podobnym okresie (Sokol w 1979, a Black Hawk w 1974) i podobnego przeznaczenia oraz klasy, zatem ja nie widze powodu ani do smiechu, ani do wydawania pieniedzy podatnika na tak specyficznie pojeta “modernizacje”.

      Mam nadzieje, ze wyczerpujaco odpowiedzialem.

      Pozdrawiam

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany.