Legiony rzymskie a wojna żydowska w I wieku po Chr. (cz. 6)

2 listopada 2013 04:25 0 komentarzy Autor:  A • A • A

Oblężenie Jerozolimy

Zakończenie wojny domowej w Rzymie pozwoliło ponownie zająć się sprawami wojny w Judei. W nowej sytuacji politycznej konieczność stłumienia powstania żydowskiego nabrała nowego znaczenia. Okazało się bowiem, że zdobycie Jerozolimy mogło być szansą na podniesie prestiżu nowego cesarza Wespazjana – jego władza wyraźnie by się wzmocniła.

Kiedy Wespazjan wyjeżdżał do Rzymu wiosną 70 r. po Chr., prowadzenie dalszej kampanii powierzył swojemu synowi Tytusowi.

Żydowski historyk Józef Flawiusz wyolbrzymił zasługi swojego rzymskiego patrona oraz jego udział w zwycięstwie. To prawda, że na początku kampanii w Judei Tytus został legatem legionu XV Apollinaris ale niestety nie miał dużego doświadczenia wojskowego. Był młodszy od wielu legionowych legatów i głównie, co go cechowało w operacjach militarnych to brawura. Mimo to odegrał ważą rolę w kampanii judejskiej i galilejskiej, prowadząc skuteczne ataki na Jafę, Tarycheę, Gamalę i Gishalę, cztery szturmy w których szedł na czele swojej formacji. Jednakże Wespazjan chętniej powierzał synowi zadania dyplomatyczne niż militarne; syn prowadził negocjacje z legatem Syrii Mucjanusem, z Agryppą II, Bereniką, Tyberiuszem Aleksandrem, miał się wreszcie spotkać z cesarzem Galbą po objęciu przezeń tronu.

Tytus otrzymał pod swoją komendę bardzo dużą armię w której skład wchodził legion V Macedonica dowodzony przez Sekstusa Wettulenusa Cerealisa, X Fretensis Aulusa Larcjusza Lepudusa Sulpicjanusa, XII Fulminata, oraz XV Apollinaris Marka Tittiusza Frugi. Żaden z tych legionów nie był w pełnej sile, ponieważ poniosły straty we wcześniejszych kampaniach, a część oddziałów została wysłana do walki z Witeliuszem w Rzymie. Jeśli chodzi o wojska posiłkowe to Józef Flawiusz nie wymienia iloma oddziałami dysponował Tytus. Jednak jak Tacyt informuje, obejmowały one osiem oddziałów pomocniczej jazdy i dwadzieścia kohort piechoty. Armia otrzymała dodatkowe uzupełnienie z legionów III Cyrenaica, XXII Deiotariana oraz kontyngenty z wojsk syryjskich.

Zdaniem Józefa XII Fulminata szczególnie wyróżniał się bitnością i chęcią rewanżu za poniesione klęski. Nie znamy dowódcy tego legionu. Jest inskrypcja, która wskazuje pewnego centuriona, który po klęsce swojego legionu przeniósł się do X Fretensis.

Z kolei wojska sojusznicze były wyposażone i wyszkolone na wzór rzymskich oddziałów pomocniczych. Tak więc siły przeznaczone do oblężenia wynosiły około 60 tys. żołnierzy w tym 20 tys. legionistów. W kampanii brał też udział Tyberiusz Juliusz Aleksander, aleksandryjski Żyd, który był prefektem obozu rzymskiej armii i znakomicie znał sprawy Judei.

Ciekawa to była postać. Jak podaje Józef porzucił on wiarę przodków. Pozwoliło mu to niewątpliwie w karierze administracyjnej cesarstwa; zaliczał się do stanu ekwitów(grupy ówczesnych przedsiębiorców), w l. 46–48 pełnił funkcję prokuratora Judei. Za Nerona był oficerem w sztabie Domicjusza Korbulona w wojnie z Partami. Wiosną 66 r. po Chr. Tyberiusz Aleksander został prefektem Egiptu.

Rzymska armia nadeszła pod Jerozolimę w kilku kolumnach od zachodu. Szyk głównej kolumny był podobny do tej, jaką zastosował Wespazjan w 67 r. po Chr. Gdy armia zbliżyła się do miasta. Tytus zorganizował rekonesans, podczas którego został zaatakowany przez powstańców. Tak zaczęły się pięciomiesięczne walki o Jerozolimę.

Początkowo Tytus musiał odpowiednio rozlokować legiony w strategicznych miejscach.:

W odległości siedmiu stadiów od miasta rozkazał rozbić wspólny obóz dla dwóch legionów, a dla piątego (Macedonica) – trzy stadia dalej poza nimi. Sądził bowiem, że żołnierzom znużonym nocnym marszem należy się osłona, aby mogli bezpiecznie wznieść umocnienia. Ledwie jednak przystąpili do dzieła, nadciągnął i legion dziesiąty drogą przez Jerycho (…). Wojska te otrzymały rozkaz rozbicia obozu w oddaleniu sześciu stadiów od Jerozolimy na górze zwanej „Oliwną”.

Żydzi doskonale znali ruchy jego wojsk, i gdy tylko widzieli korzystną sytuację, niespodziewanie atakowali. Zanim Tytus przystąpił do głównych prac oblężniczych, przeprowadził staranne rozpoznanie murów miasta, szukając jak najkorzystniejszego miejsca pod dokonanie wyłomu, którym by mogli się przedostać legioniści.

Oblężenie Jerozolimy stanowiło ciągłe pasmo różnych taktycznych posunięć, które miały szybko przybliżyć zdobycie miasta. Obie strony walczyły zaciekle, co Józef Flawiusz przedstawił następująco:

Zaczynano o brzasku i dopiero noc przynosiła przerwę, ale i tak po obu stronach nikt nie mógł oka zmrużyć, bo była okropniejsza od dnia: jedni obawiali się, że mur lada chwila padnie, drudzy, że Żydzi mogą dokonać napaści na obóz. Wojska obu stron spędzały noce pod bronią i gdy nastał świt, stały gotowe do boju.

Tytus równolegle prowadził wojnę psychologiczną; dwukrotnie proponował ocalenie miasta i Świątyni, jeśli Żydzi się poddadzą, jednak bez zyskania żadnego rezultatu. Rozpoczął więc natarcie na północny odcinek murów, który był położony na stosunkowo płaskim terenie, w przeciwieństwie do stromych zboczy z trzech pozostałych stron. Pod koniec kwietnia 70 r. po Chr. po piętnastu dniach ciężkiego oblężenia i walk z pomocą ciężkiej artylerii (czyli ówczesnych machin wojennych), zbudowaniu trzech wież oblężniczych, które umożliwiały procarzom, łucznikom i oszczepnikom lepsze celowanie w obrońców, rzymski taran dokonał wyłomu w murze. Bezeta, odbudowana ze zniszczeń dokonanych przez Cestiusza Gallusa, ponownie została obrócona w gruzy. Po pięciu dniach Tytus z tysiącem legionistów zdobył wewnętrzne mury chroniące miasto od północy i wkroczył w zaułki miasta. Jak stwierdził Józef Flawiusz, na tym etapie działań Tytusowi jeszcze zależało na ocaleniu miasta i Przybytku. Jednak Żydzi rozpoczęli przeciwnatarcie mimo, że samym mieście dalej panował terror ponieważ grożono karą śmierci za wspomnienie o poddaniu się Rzymianom. Po kolejnych czterech dniach walk rzymscy żołnierze zdobyli i zburzyli drugi mur.

Pod koniec lipca 70 r. po Chr. oblężenie Tytusa weszło w decydującą fazę. Usiłowano skruszyć mur od strony zachodniej, otaczający zabudowania świątynne, jednak głazy muru nie ustępowały. Próbowano także podkopać się pod bramę północną, ale bez skutku. W końcu – jak pisze Józef:

Rzymianie zwątpili w skuteczność działania przy pomocy machin i żelaznych drągów i przystawili do krużganków drabiny. Żydzi bynajmniej nie kwapili się do tego, aby im przeszkodzić, lecz jak tylko tamci na nie weszli, rzucili się do walki i jednych spychali z powrotem i strącali w dół na oślep, drugich, którzy opierali się, zabijali. Wielu z tych, co właśnie schodzili z drabin, siekli mieczami, nim jeszcze oni mogli się zasłonić tarczami. Niektóre drabiny, uginające się pod ciężkozbrojnymi, udało się od góry odchylić w bok i strącić w dół. Ale sami także niemało strat ponieśli. Żołnierze rzymscy, którzy wynieśli na górę godła, zaciekle o nie walczyli, gdyż oddanie ich w ręce nieprzyjaciół uważali nie tylko za dotkliwą stratę, ale i za hańbę.

Wkrótce krużganki wokół zewnętrznego dziedzińca stanęły w ogniu. Tytus w takiej sytuacji planował generalne natarcie na 11 sierpnia o świcie, ale ogień przeniósł się z zewnętrznego dziedzińca na wewnętrzny otwierając drogę żołnierzom. Po ostatnich walkach w Świątyni Rzymianie zatknęli swe sztandary na dziedzińcu naprzeciwko wschodniej bramy, po czym złożyli stosowne ofiary i obwołali Tytusa imperatorem, który to tytuł przysługiwał zwycięskiemu wodzowi od dnia zwycięstwa do dnia triumfu. Natomiast do połowy sierpnia całe miasto było już w rękach Rzymian.

Okres walk, od początku kwietnia do końca sierpnia 70 r. po Chr., był czasem bardzo trudnych i wytężonych działań, który obfitował w wiele porażek po stronie rzymskiej. Nie powiódł się plan szybkiego zdobycia miasta. Rzymianie musieli prowadzić uciążliwe prace inżynieryjne, bronić swoich obozów, a także utrzymywać zaplecze logistyczne. Działania te, by były skuteczne, wymagały precyzyjnej współpracy w sztabach wojskowych. W efekcie Rzymianie zdołali pokonać system trzech murów fortyfikacyjnych, a następnie przez zburzenie twierdzy Antoni, która broniła północno – zachodniego rogu Świątyni, zająć Świątynię jak i Górne Miasto.

Walki o ostatnie twierdze Judei

Jednak zdobycie Jerozolimy w sierpniu 70 r. po Chr. nie zakończyło trwającego w Judei powstania, aczkolwiek znacznie ograniczyło jego zasięg. Pozostały jeszcze twierdze, w których schroniły się ostatnie siły oporu. Działania przeciwko resztkom powstańców okazały się jednym z priorytetowych obowiązków legatów Judei. Pierwszym z nich był doświadczony w walkach z Żydami Sekstus Vettulenus Cerealis, w l. 67–70 dowódca V legionu. Cerealis rozdzielił posiadane siły na niewielkie garnizony, rozproszone po całej prowincji. Niemniej rozproszone oddziały nie były w stanie zdobyć twierdz, z których przynajmniej trzy wciąż pozostawały we władaniu powstańców. Prawdopodobnie właśnie dlatego, następny cesarski legat, Lucyliusz Bassus przyjął inną taktykę. X legion i pozostałe oddziały zostały połączone w jedną, względnie dużą armię, ta zaś przystąpiła do zdobywania fortec.

Pierwszą zaatakowaną przez Bassusa twierdzą był Herodion.

W Judei istniały dwie fortece noszące tę nazwę, jedna w Perei, mniej więcej na wysokości Jerycha lecz na lewym brzegu Jordanu, oraz druga, położona około 11 km na południe od Jerozolimy. Celem Rzymian było właśnie to drugie Herodion, większe i znacznie bardziej sławne niż pierwsza miejscowość.

Z jej zdobyciem nie było znacznych problemów. Z kolei w Macheroncie w 72 r. po Chr. przebywało kilka tysięcy osób. Powstańcy żydowscy zajmowali górne miasto, natomiast niżej położona osada pozostawała w rękach miejscowej ludności. Nie wiadomo ani kiedy oblężenie się rozpoczęło, ani kiedy zakończyło. Po zdobyciu Herodionu i Macherontu, w rękach powstańców pozostała już tylko jedna twierdza – Masada, leżąca na krańcu Pustyni Judzkiej, na zachodnim brzegu Morza Martwego.

Przez prawie całe powstanie Masada pozostawała we władaniu sykariuszy (łac. Sicarii – krótki sztylet.), żydowskiego stronnictwa politycznego działającego od ok. poł. I w. po Chr. do upadku Masady. Przez wiele lat sądzono, że Rzymianie zdobyli Masadę w 73 r. po Chr., jednak nowsze ustalenia przesuwają upadek twierdzy na 74 r. po Chr. Józef niestety nie informuje, kiedy zaczęło się oblężenie. Ponieważ wiadomo, że samobójstwo obrońców miało miejsce 2 maja, historycy wyznaczają początek oblężenia obliczając czas, jaki Rzymianie musieli poświęcić na przygotowanie ataku. Budowa obozów, wału oraz rampy zajęła, zdaniem większości historyków, co najmniej kilka miesięcy, początek oblężenia należałoby więc datować na zimę 73/74 r. po Chr. Józef pisze, że ruszywszy na wroga, wódz rzymski: szybko opanował całą okolicę i w najbardziej stosownych punktach rozmieścił załogi. Zdobycie Masady zakończyło działania wojenne w Judei.

Wnioski

Wyprawa Cestiusza Gallusa przeciwko zbuntowanej Jerozolimie zakończyła się dotkliwą klęską. Główną jej przyczyną były wadliwe działania logistyczne, które nie dostarczały na czas potrzebnych dostaw żywności i zaopatrzenia. Z uwagi na niekorzystne warunki panujące w żegludze śródziemnomorskiej w okresie zimowym Rzymianie mieli do wyboru szybkie stłumienie powstańców, albo zaczekanie z kampanią do wiosny następnego roku. Mimo, że Cestiusz postanowił uderzyć na powstańców, to nie czynił tego konsekwentnie. Przede wszystkim stracił czas na drugorzędne działania w Galilei rozpraszając wysiłek swoich wojsk. W efekcie nie pokonał do końca powstańców na zapleczu, ani też nie zdążył zdobyć głównego celu wyprawy. Z kolei próbując nadrobić stracony czas zaniedbał podstawowe procedury bezpieczeństwa, czego skutkiem były znaczne straty i utrata cennych zapasów w bitwie koło Gabao. Mimo powyższych zastrzeżeń wydaje się, że plan Cestiusza miał szanse powodzenia. O jego klęsce przesądzili sami powstańcy, którym udało się nie popełnić poważniejszych błędów w obronie.

Działania wojenne w 67 r. po Chr. toczyły się całkowicie pod dyktando Rzymian i zakończyły ich niekwestionowanym sukcesem. Wszędzie tam, gdzie Żydzi zdecydowali się stawiać opór, został on z reguły szybko złamany. Żadne miasto nie obroniło się przed atakami legionów, co znakomicie świadczy o przygotowaniu rzymskiej armii do działań oblężniczych. Co prawda, regularne oblężenia rzadko były konieczne, gdyż małe, słabo umocnione galilejskie miasta padały zazwyczaj przy okazji pierwszego szturmu. Silniejszy opór jaki Rzymianie napotkali w Jotapacie i Gamali również nie wynikał z tego, iż oba miasta posiadały potężne mury i wieże, ale z ich obronnego położenia i dużej liczby powstańców. Jedynie w tych dwóch miejscach, Rzymianie musieli prowadzić poważnie zakrojone działania oblężnicze. Kombinacja ramp, taranów i licznych machin miotających przesądziła o losach Jotapaty i Gamali, choć warto podkreślić, że w obydwu miastach Żydzi odparli pierwsze szturmy.

Inną ważną cechą rzymskiej doktryny wojennej, był szerzony wśród przeciwnika terror. Pustoszenie terenów wiejskich oraz mordowanie większości obrońców zdobywanych miast stanowiło ponurą praktykę, co niewątpliwie podkopywało morale nieprzyjaciela. Efektem tego był taki bieg wydarzeń, jaki miał miejsce w Joppe, Tyberiadzie, albo Gischali, gdzie obrońcy decydowali się poddać lub uciec bez walki. Stosowana przez Wespazjana taktyka „spalonej ziemi” skutkowała także ogromną liczbą uchodźców, którzy nie tylko przyczynili się do rozwoju bandytyzmu i rozbójnictwa, ale dzięki utworzeniu stronnictwa zelotów, poważnie z destabilizowali sytuację w Jerozolimie.

Zeloci (hebr. – gorliwi) to żydowskie ugrupowanie polityczno–religijne działające w I w. po Chr. założone przez Judę z Gamais. Celem zelotów była czynna walka z okupacją rzymską i kolaborującymi Żydami. Ewangelista Łukasz jednego z dwunastu apostołów, Szymona, wprost nazywa Zelotes (Gorliwym).

Upadek Jerozolimy nie zakończył powstania w Judei, jednak przesądził o jego klęsce. Bitwa ta była największym, a także najdłuższym i najbardziej krwawym oblężeniem w trakcie całej wojny oraz jednym z największych w starożytności. Walki o miasto trwały od końca kwietnia do 26 września 70 r. po Chr. – niemal 5 miesięcy. Tacyt odnotował, że podczas oblężenia zastosowano wszystkie sposoby walki, które wynaleziono dla zdobywania miast i właściwie ma rację. Rzymianie atakowali fortyfikacje szturmem, wokół miasta wybudowali kordon – linię cyrkumwalacyjną, mającą Żydom zablokować wydostanie się z miasta. Na masową skalę Rzymianie użyli machin oblężniczych, zwłaszcza miotających oraz taranów. Skuteczność poszczególnych metod była jednak bardzo różna. Większość fortyfikacji została zdobyta po tym, gdy machiny (głównie tarany) dokonały wyłomów w obwarowaniach. W ten sposób padły kolejno: trzeci mur, drugi mur, twierdza Antonia, i pierwszy mur/pałac Heroda, czyli prawie wszystkie fortyfikacje, których zdobycie doprowadziło do upadku Jerozolimy. Jedynie mury Świątyni wyszły zwycięsko z konfrontacji z rzymskimi taranami.

Innym ważnym środkiem, który nie tyle zdecydował o rzymskim zwycięstwie, co o jego rozmiarach była linia cyrkumwalacyjna. Przyspieszyła i pogłębiła panującą w Jerozolimie klęskę głodu przez co została osłabiona siła obronna miasta a siły powstańcze znalazły się w potrzasku. W tym kontekście warto podkreślić czynnik, bez którego nie byłaby możliwa ani budowa wału cyrkumwalacyjnego, ani kolejnych ramp – budowli niezbędnych, by tarany mogły atakować mury miejskie. Mianowicie o wspomnianych operacjach oblężniczych decydował wyskoki stopień zorganizowania armii rzymskiej. Zdaniem niektórych specjalistów właśnie ta zdolność miała największe znaczenie dla losów oblężenia Jerozolimy.

Zdobycie Masady zakończyło działania wojenne w Judei. Końcowe epizody wojny, którymi były oblężenia Herodionu, Macherontu i Masady można ocenić jako jednostronną walkę, w której najważniejsze atuty leżały po stronie Rzymian. Wprawdzie wymienione twierdze były świetnie położone, miały dobre zaopatrzenie (być może oprócz Herodionu) i solidne fortyfikacje. Dwie ostatnie miały również liczne, skłonne do stawiania oporu załogi, co wystarczyło, by zmusić Rzymian do prowadzenia zakrojonych na szeroką skalę prac oblężniczych. Prace te trwały po kilka tygodni i objęły budowę tak pracochłonnych budowli oblężniczych jak rampy dla machin oraz wały cyrkumwalacyjne. Tym niemniej żadne ze wspomnianych oblężeń z rzymskiego punktu widzenia nie stanowiło nadzwyczajnego wyzwania. Do ich prowadzenia wystarczała prowincjonalna armia, pod komendą lokalnego dowódcy, działającego w rutynowy sposób. Zdobycie Herodionu, Macherontu i Masady było w gruncie rzeczy rodzajem operacji czyszczącej, mającej zlikwidować resztki sił wroga we właściwie już spacyfikowanej prowincji. Opór, jaki stawiali powstańcy był słaby, a ich morale niskie – obrońcy dwukrotnie skapitulowali, za trzecim razem popełnili samobójstwa. Tylko w Macheroncie Rzymianie mieli do czynienia z aktywną obroną i tylko tam mogli ponieść konkretne straty. Pod Masadą największym problemem był nie opór sykariuszy – o którym Józef Flawiusz ledwo napomyka – ale skrajnie niekorzystne warunki lokalne, zwłaszcza klimatyczne i terenowe. Brak dostatecznej ilości walecznych, dobrze wyekwipowanych i wyszkolonych obrońców przesądził o upadku każdej z zaatakowanych przez Rzymian twierdz.


Przejdź na samą górę

Skomentuj


  Potwierdzam znajomość regulaminu portalu obserwatorpolityczny.pl, w szczególności zapisów odnoszących się do kwestii odpowiedzialności za zamieszczane komentarze i opinie.

Other News

  • Ekonomia Sejm przyjął rządowy projekt ustawy budżetowej na rok 2015

    Sejm przyjął rządowy projekt ustawy budżetowej na rok 2015

    Dobrze się stało, że Sejm RP przyjął rządowy projekt ustawy budżetowej na rok 2015. Szczegóły w drukach sejmowych są dostępne [tutaj]. Warto zwrócić uwagę na plik nazwany „Uzasadnienie” [tutaj] oraz dwie opinie: OPZZ [tutaj] i NBP [tutaj]. Wszystko co można powiedzieć o tym budżecie, to tylko i aż tyle, że jest to po prostu bezpieczna kontynuacja. Rząd nie odważył się na nic nadzwyczajnego, poza umieszczeniem w budżecie obietnic pana premiera Tuska, z jego ostatniego wystąpienia, jak jeszcze twierdził że nie […]

    Czytaj więcej →
  • Cytaty Ogólna Syntetyczna analiza przemówienia sejmowego Pana Petro Poroszenko Prezydenta Ukrainy

    Syntetyczna analiza przemówienia sejmowego Pana Petro Poroszenko Prezydenta Ukrainy

    Ważne wydarzenie się nam zapisało pod datą 17 grudnia 2014r., Jego Ekscelencja Pan Petro Poroszenko Prezydent Ukrainy odwiedził Polskę i przemówił przed połączonymi izbami Sejmu i Senatu. Przemówienie było miłe dla polskiego ucha, jednakże niestety jego kontekst jest smutny i właśnie dlatego warto dokonać pewnej syntezy tego co pan Prezydent miał do przekazania oraz skoncentrować się na kilku szczegółach, gdzie niestety pewne sprawy pominął. Ze stenogramem tekstu przemówienia pana Prezydenta można zapoznać się na stronach internetowych Sejmu RP tekst po […]

    Czytaj więcej →
  • Soft Power Pochodzenie rusofobii, czyli Rosja której każą nam się bać

    Pochodzenie rusofobii, czyli Rosja której każą nam się bać

    Jak odrzucić rusofobię? Jak pozbyć się fobii w naszym polskim postrzeganiu Rosji i Rosjan? Co możemy zrobić w naszym mikroświecie żeby zmienić percepcję sąsiada? Problem jest złożony, tkwi głęboko w kulturze i ma istotne konotacje historyczne sięgające bardzo zamierzchłych czasów w naszych państwowościach. Dla Polski problem Rosji wyniknął pośrednio ze względu na Unię z Litwą, gdyby nie zbliżenie z Litwą a w konsekwencji z Rusią, nie byłoby styczności przez dużą część średniowiecza, być może losy naszych krajów potoczyłyby się inaczej? […]

    Czytaj więcej →
  • Ekonomia Czy nowy kryzys wywołany przez spekulację na Rublu dotknie inne rynki wschodzące?

    Czy nowy kryzys wywołany przez spekulację na Rublu dotknie inne rynki wschodzące?

    Warszawo! Mamy problem! Okazało się, że spekulacja na Rublu nie dzieje się na innej planecie i nie możemy ze stoickim spokojem oglądać upadku rosyjskiej waluty. To co się wczoraj działo w Moskwie, może każdego dnia powtórzyć się na każdym innym rynku wschodzącym, bo trzeba pamiętać, że właśnie w ten sposób jesteśmy określani przez najważniejszych globalnych graczy. Nawet nasze papiery wartościowe są blokowane razem do sprzedaży z papierami innych krajów z regionu, w tym oczywiście z Rosji. Spadki odnotowywane dzisiaj przez […]

    Czytaj więcej →
  • Paradygmat rozwoju Rosja przyjmuje ciosy bez zbędnych emocji

    Rosja przyjmuje ciosy bez zbędnych emocji

    Czy w ogóle ktoś zauważył, że jak na razie Rosja jedynie cierpliwie przyjmuje ciosy? I to bez zbędnych emocji. Zachód z całą wściekłością złodziejskich spekulantów wyżył się na Rublu tak bardzo, że spadek ceny rosyjskiej waluty przekroczył już jakiekolwiek logiczne wskaźniki. Jednakże pomimo tego, że rosyjska waluta jest już ekstremalnie nie dowartościowana, to jeszcze wszyscy żądni krwawych zysków nie rzucają się na wzrosty, licząc na kolejne rekordy. Tymczasem Rosjanie spokojnie wykupują własną gospodarkę z rąk zagranicznych spekulantów, a strat wielkich […]

    Czytaj więcej →
  • Polityka Musimy mieć możliwości reakcji po zamachu terrorystycznym w Polsce

    Musimy mieć możliwości reakcji po zamachu terrorystycznym w Polsce

    Ujawnione właśnie fakty dotyczące powstrzymania przez polskie służby specjalne islamskiej penetracji terrorystycznej w naszym kraju, zobowiązują władze naszego państwa do przygotowania się do dokonania przeciwdziałania np. w postaci zemsty po ewentualnym zamachu terrorystycznym w Polsce. Niestety islamscy terroryści stosują odpowiedzialność zbiorową, czy to się nam podoba czy nie – możemy stać się ich ofiarami, chociaż brzmi to okrutnie, to jednak w realiach rozlania polskiej niewinnej krwi należy się przygotować do działań nie tylko nie konwencjonalnych, ale przede wszystkim – zrozumiałych […]

    Czytaj więcej →
  • Soft Power Dlaczego w razie wojny z Rosją, Niemcy raczej nie będą naszym sojusznikiem?

    Dlaczego w razie wojny z Rosją, Niemcy raczej nie będą naszym sojusznikiem?

    W ramach urealniania naszej retoryki politycznej, już po uświadomieniu sobie konsekwencji prowadzenia agresywnej polityki wobec Federacji Rosyjskiej, czas odrzeć wizerunek naszego wielkiego niemieckiego sojusznika z wszelkich złudzeń, albowiem w razie konfliktu z Rosją – Niemcy raczej nie będą naszym sojusznikiem. Istnieje szansa, że w przypadku krótkotrwałego konfliktu, który uległby szybkiemu wygaszeniu – zachowaliby przyjazną neutralność, przepuszczając a nawet organizując transporty ze wsparciem, może nawet częściami zamiennymi do uzbrojenia jakie nam dali lub okazyjnie sprzedali. Jednakże nic poza tym, a jest […]

    Czytaj więcej →
  • Soft Power Rosja płaci cenę za suwerenność

    Rosja płaci cenę za suwerenność

    Rosja płaci dzisiaj cenę za suwerenność, ta cena jest wysoka, nawet bardzo wysoka, zwłaszcza dlatego ponieważ ekonomiczne skutki wojny gospodarczej jaką prowadzi przeciwko Rosji Zachód uderzają przede wszystkim w zwykłych Rosjan. To celowa strategia obliczona na upokorzenie i upośledzenie ekonomiczne społeczeństwa rosyjskiego w celu wywołania jego buntu przeciwko własnej władzy. Tymczasem skutki jak dotychczas są odwrotne, Rosjanie nie są naiwnymi niewolnikami zachodnich błyskotek i świecidełek i w około 80% popierają swoje władze i przyjętą przez nie linię działania, nawet jeżeli […]

    Czytaj więcej →
  • Wojskowość Rosyjskie jednostki specjalne w działaniach antyterrorystycznych – wprowadzenie do tematu

    Rosyjskie jednostki specjalne w działaniach antyterrorystycznych – wprowadzenie do tematu

    Rola doświadczeń rosyjskich jednostek specjalnych w szkoleniu polskich jednostek antyterrorystycznych doceniana była zarówno po tragedii, jaka miała miejsce w październiku 2002 r. w moskiewskim teatrze na Dubrowce i w 2004 r. w szkole nr 1 w Biesłanie w Północnej Osetii, i ponownie nabrała aktualności. Dramat, jaki miał miejsce w szkole w Peszawarze podczas ataku talibskiego komanda, w wyniku którego znów zginęły dzieci, ponownie skłania ekspertów zajmujących się zapobieganiem terroryzmu do uzyskania odpowiedzi na pytanie: co zrobić, by skutecznie zapobiegać takim […]

    Czytaj więcej →
  • Polityka Southstream: rosyjska reakcja rzuciła Europę na kolana

    Southstream: rosyjska reakcja rzuciła Europę na kolana

    A jednak! Myliłby się ten, że reakcje Federacji Rosyjskiej na bezprawne i nie mające żadnego precedensu sankcje ze strony Zachodu są bez znaczenia dla kondycji gospodarczej państw te sankcje nakładających. Okazało się bardzo szybko po tym, jak strona rosyjska zapowiedziała wstrzymanie strategicznego projektu Southstream ze względu na obstrukcję Komisji Europejskiej, że sama pani Angela Merkel prosi bułgarskich partnerów o ponowne przyjrzenie się projektowi we współpracy z Rosjanami [Źródło j. niem.: tutaj] Sygnał z Berlina jest szokujący! Europa znalazła się tym […]

    Czytaj więcej →